Radni „Samorządni” proponują więcej na remonty kamienic?

{CAPTION}
W piątek, 9 grudnia radny Jerzy Lubbe i radny Janusz Brzuszkiewicz z klubu radnych miejskich „Samorządni” na konferencji prasowej w Ratuszu poruszyli dwie kwestie; po pierwsze polityki mieszkaniowej Miasta Gniezna i po drugie oceny Zakładu Zieleni Miejskiej.
**
Kwestię polityki mieszkaniowej poruszył Jerzy Lubbe. Radny na początku przypomniał, że liczba mieszkańców zasobu komunalnego wynosi 4 tys. 996 osób, co stanowi 7,4 % ogólnej liczby mieszkańców Gniezna. Według stanu na dzień 31 grudnia 2014 roku miasto Gniezno jest właścicielem 104 budynków mieszkalnych, w których usytuowanych jest 925 lokali. Ponadto miasto posiada udziały w 159 budynkach wspólnotowych, w których usytuowanych jest 871 lokali komunalnych. Jak wynika z danych zawartych w obwieszczeniu Rady Miasta Gniezna z grudnia 2016 roku, łącznie miasto gospodaruje przynajmniej 1796 lokalami mieszkalnymi. Radny J. Lubbe stwierdził, że większość budynków, w których znajdują się mieszkania komunalne pochodzi z XIX oraz I połowy XX wieku, co oznacza, że zostały wybudowane w latach 1800-1950 i dlatego też jest moralnym obowiązkiem władzy uchwałodawczej i wykonawczej, żeby o ten zabytkowy składnik majątku miasta, który zamieszkują ludzie zadbać według wieloletniego i logicznego planu. Dlatego radny proponuje, żeby na potrzeby remontowe zasobów komunalnych miasta planować środki finansowe w wysokości co najmniej 3 procent planowanego budżetu w każdym roku budżetowym. I tak na przykład w roku 2017 byłoby to 8,7 mln zł, zamiast 1 mln 360 tys. zł, które zaplanowano na remonty bieżące. J. Lubbe przekazał, że roczny dochód z czynszów z wynajmu lokali mieszkalnych wyniósł 9,3 mln zł, a sprzedaż nieruchomości 10,1 mln zł. Zwrócił także uwagę, że więcej rocznie wydaje się na promocję miasta, bo aż 1,7 mln zł i utrzymanie urzędu miejskiego, bo aż 19,41 mln zł. Ponadto przeanalizował, że w roku 2017 na remonty mieszkań w budynkach w całkowicie komunalnych zaplanowano kwotę 1,36 mln zł, a więc o 230 tys. zł mniej niż w uchwale podjętej w grudniu 2015 roku na ten cel (bez kosztów malowania elewacji); dlatego poprawę warunków mieszkalnych kilku tysięcy mieszkańców powinno się zrealizować w oparciu o środki zaplanowane w każdym roku budżetowym proporcjonalnie do budżetu, czyli co najmniej 3 procent planowanego budżetu w każdym roku budżetowym. – Taki zapis daje gwarancję systematycznej odnowy zasobów komunalnych Miasta Gniezna i będzie gwarantem poprawy warunków mieszkaniowych ludzi mieszkających w tych zasobach. Wiele mówi się o Gnieźnie, Pierwszej Stolicy Polski, a warunki w jakich niektórzy ludzie mieszkają w Pierwszej Stolicy urągają jakimkolwiek standardom – zakończył radny J. Lubbe.
Drugą kwestię, dotyczącą oceny funkcjonowania Zakładu Zieleni Miejskiej przedstawił radny Janusz Brzuszkiewicz. – Zakład Zieleni Miejskiej traktujemy jak papierek lakmusowy, czyli coś co zostało powołane po to, żeby udowodnić, że samorząd jest na tyle sprawny, żeby realizować zadania, które kiedyś były powierzane firmom prywatnym w otwartych przetargach – powiedział radny. Przypomniał, że kwota wydatkowana na zakupy rzeczowe miała wynieść 160 tys. zł, a dziś ta kwota jest znacznie wyższa, bo przekracza trzykrotność pierwotnej kwoty. Dalej poruszył kwestię zatrudnienia oraz pozyskania pracowników i stwierdził, że dzisiaj możemy mówić o tym, że na przełomie roku liczba zatrudnienia rosła. W administracji jest trzech pracowników, ale liczba pracowników obsługi wzrastała na przestrzeni miesięcy i w styczniu była zatrudniona 1 osoba, w lutym 3, w marcu 6, później już coraz więcej, bo 7 osób. Ogółem tych osób było od 21 do 24 miesięcznie . – Pozwoliłem sobie przemnożyć to przez liczbę godzin, którą ci pracownicy wykonywali miesięcznie i wyszło mi około 33 tysięcy godzin, czyli można to było zadysponować do wykonania prac, które ma w swoim zakresie zakład zieleni – obliczył radny J. Brzuszkiewicz. Następnie powiedział, że do dziś nie jest znana specyfikacja prac, a on nie ma podstaw do tego, żeby ocenić czy zakład zieleni miejskiej działa dobrze, czy źle. – Jest tam poprawność związana z organizacją i finansami, ale jeżeli będziemy mówili o poprawności finansowej, czyli powołanie zakładu po to, aby obniżyć ewentualne koszty, albo nie obniżać kosztów, żeby uzyskać lepszy efekt jakościowy, to byśmy musieli mieć specyfikację – zaznaczył J. Brzuszkiewicz. – Nie jest naszą rolą krytykowanie, żeby wyszukiwać błędy, ale zwracamy uwagę na to, co czym mówiliśmy już w trakcie sesji listopadowej i do dnia dzisiejszego zostało to pominięte. Brakuje mi tej specyfikacji w biznesplanie, w którym będzie wyraźnie zaznaczone, bo skoro pani kierownik mówi, że wycięto tyle i tyle drzew i tyle samo nasadzono to w porządku, ale to na pewno nie pokrywa tych 30 tysięcy godzin, które mamy do wykonania – analizował radny J. Brzuszkiewicz. Ponadto zwrócił uwagę, że przeliczając te roboczogodziny na opłaty wychodzi na to, że koszty jeszcze bardziej wzrosną, kiedy też nie będziemy się posiłkowali pracownikami kierowanymi do robót publicznych. Do końca też nie wiadomo, kto pracuje przy tej zieleni, bo część prac wykonywały osoby, które odpracowują zaległe czynsze. – Mamy duże pieniądze wydatkowane na utrzymanie zieleni i nie możemy mówić, że wykonywanych prac nie postrzegamy pozytywnie. Rewitalizacja parku im. prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego nabiera tempa i widać, że to będzie przyzwoicie zrobione i podobnie będzie z parkiem im. Tadeusza Kościuszki, podobnie ma się sytuacja wokół jeziora Jelonek, gdzie te prace trwają i są te tereny porządkowane. Są to prace wykonywane przez firmy zlecone i zakład zieleni koordynuje te prace – stwierdził J. Brzuszkiewicz. Dalej mówił, że na utrzymanie zieleni w 2015 roku była przeznaczona kwota 650 tys. zł, która miała wystarczyć na utrzymanie, w roku 2016 mamy powyżej 2 mln zł, natomiast w budżecie na 2017 dla zakładu zapisano powyżej 4 mln zł, w tym jest ta kwota inwestycyjna 2 mln zł. – W latach wcześniejszych około 6 mln zł było na remonty dróg, zatem ta proporcja jest duża, to są potężne pieniądze i dobrze by było, aby te pieniądze były przyzwoicie zagospodarowane i wykorzystane tak, aby można było wyraźnie widzieć, że wydajemy te pieniądze na rzeczy, które przyniosą pozytywny wizerunek. Nie krytykujemy, żeby tylko krytykować, ale zwracamy uwagę, że są potrzebne dane, które same się obronią. Obronią się wtedy, kiedy będziemy mieli dostęp do wszystkich tych danych, nawet jeżeli będą one wskazywały, że pieniędzy wydajemy więcej, ale efekty spowodują zadowolenie – zakończył radny J. Brzuszkiewicz. (bk)**