Radny czuje się zastraszony…

Chyba nikt się nie spodziewał, że podejmowana 27 września, podczas sesji Rady Powiatu Gnieźnieńskiego, uchwała w sprawie Statutu Powiatu Gnieźnieńskiego wywoła jakiekolwiek emocje. A wywołała… i to niemałe. Pojawił się także minihappening w wykonaniu radnego Edwarda Załęskiego, który w trakcie podejmowania właśnie tej uchwały swoje usta zakleił taśmą z napisem „milcz”. Dlaczego?
 Uchwała, dotycząca Statutu Powiatu Gnieźnieńskiego miała być wyłącznie tzw. uchwałą porządkową, dostosowującą statut powiatu do nowelizacji ustawy o samorządzie. Nowelizacja m.in. likwiduje możliwość składania przez radnych wniosków, pozostawiając interpelacje i zapytania. Wydawać by się mogło, że skoro zmiany wymuszone zostały nowelizacją ustawy, jej podjęcie będzie bezsporne i nie wzbudzi kontrowersji. Nieoczekiwanie jednak radny Radosław Sobkowiak zaproponował, by ze statutu wykreślić także możliwość wykorzystywania przez radnych pozostawionych im narzędzi: interpelacji i zapytań. Po krótkiej konsultacji z mecenasem okazało się, że takiego kroku nie można uczynić. Szybko jednak wyszło na jaw, że wniosek radnego miał charakter symboliczny i dotyczył pewnej sytuacji, z którą przyszło zmierzyć się radnemu Edwardowi Załęskiemu… Sam radny E. Załęski w tej części sesji siedział milczący, bowiem usta miał zaklejone taśmą z napisem „milcz”.
*Pismo z kancelarii*
Opisana sytuacja w istocie jest następstwem wydarzeń z maja i czerwca. Podczas majowej sesji Rady Powiatu Gnieźnieńskiego radny E. Załęski zaproponował, by w szkołach ponadgimnazjalnych, podległych starostwu, przeprowadzono ankiety dotyczące mobbingu. Kilka dni później, podczas konferencji prasowej poinformował, że z podobnym wnioskiem zwrócił się do Państwowej Inspekcji Pracy; wówczas też radny wskazywał, że podejrzenie o stosowanie mobbingu dotyczy m.in. Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2, jednak nie określił kto, wobec kogo i kiedy miał dopuścić się mobbingu. – Mam informacje ze strony pracowników, którzy są zatrudnieni w tym zespole. (…) To nie dotyczy jednej placówki w Gnieźnie. To nawet dotyczy służby zdrowia. Na podstawie wspomnianych ankiet będzie można potwierdzić, czy takie zjawisko występuje – mówił radny. Okazuje się, że ankiet w placówkach nie przeprowadzono, za to 5 lipca na adres domowy radnego (z adnotacją „do wiadomości” Starosty Powiatu Gnieźnieńskiego) przyszło pismo, które adresata wprawiło w niemałe osłupienie. Sygnowany przez kancelarię radcy prawnego dokument został napisany w imieniu dyrektora ZSP nr 2 (podpisanej z imienia, nazwiska i funkcji) i zawierał „wezwanie do natychmiastowego zaniechania naruszenia dóbr osobistych”. Jak możemy przeczytać w tym piśmie: „Wzywam do natychmiastowego zaniechania naruszeń dóbr osobistych Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Gnieźnie polegających na szerzeniu w sferze publicznej oczywiście nieprawdziwych zarzutów i podejrzeń o to, że w placówce tej występuje zjawisko mobbingu. Zarzuty te są całkowicie gołosłowne i niepoparte jakimikolwiek dowodami. (…) Jednocześnie wskazuję, iż Pańskie zachowanie jest nieetyczne i stanowi przejaw nadużycia pełnienia funkcji radnego Powiatu Gnieźnieńskiego. Dalsze rozpowszechnianie nieprawdziwych zarzutów dotyczących Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Gnieźnie spowoduje konieczność podjęcia odpowiednich kroków prawnych”. Pismo to radny E. Załęski pokazał pozostałym radnym podczas sesji Rady Powiatu Gnieźnieńskiego, 27 września. I to właśnie ono wzbudziło tyle kontrowersji i wywołało dyskusję. Radni pismo określili „próbą zastraszenia” i pytali po co zapisuje im się w uchwale narzędzia, z których nie mogą korzystać. – Poczułem się zastraszony. W tym piśmie wyraźnie jest napisane, że jeżeli nie zaprzestanę działań, to zostaną w stosunku do mojej osoby wyciągnięte konsekwencje prawne – mówił radny E. Załęski. – I ja teraz nie wiem, czy mogę zadawać pytania, składać interpelacje. Nie wiem….
*„Dyrektor szkoły jest pełnoletnia…”*
– Na jakiej podstawie dyrektor jednostki podległej pod powiat odbiera głos radnemu samorządu powiatowego? (…) Czy to znaczy, że każdemu z nas teraz można upoważnieniem kancelarii prawnej zamknąć usta i zamknąć możliwość sprawowania mandatu radnego? (…) Czy my nie możemy zabrać głosu w sprawach istotnych jednostek, o których losie decydujemy, których uchwalamy budżet i dajemy im pieniądze na funkcjonowanie? Mamy kontrole prowadzone przez komisję rewizyjną i gdyby członkowie komisji rewizyjnej weszli do tej szkoły, to też by dostali takie pisma z kancelarii prawnej? To jest jakieś nieporozumienie – mówił radny Dariusz Pilak, zadając jednocześnie pytanie, czy pani starosta wiedziała o tym piśmie i czy wyciągnęła jakieś konsekwencje wobec pani dyrektor. Starosta, odpowiadając, że żadnych konsekwencji w stosunku do dyrektora nie wyciągnęła, poprosiła o komentarz Jerzego Lubbe, dyrektora Wydziału Edukacji w Starostwie Powiatowym. -Dyrektor szkoły jest pełnoletnia, może skorzystać z usług prawnika. Z tego co wiem, za to doradztwo prawne zapłaciła ze swoich pieniędzy. (…) Nie widzę żadnego związku z pełnieniem mandatu radnego z tym pismem. Czy to byłaby pani dyrektor, czy to byłby nauczyciel, czy to byłaby sprzątaczka w szkole, to mogła się czuć w jakiś sposób urażona tym, jak się mówi o niej na sesji. (…) Tutaj nie widzę nic zdrożnego i nawet trudno byłoby mi doradzić pani staroście wyciągnie jakichkolwiek konsekwencji wobec pani dyrektor. Z jakiego powodu? W zasadzie nic takiego nie zrobiła. To jest moje zdanie – mówił dyrektor przypominając, że przestrzegał radnych podczas dyskusji w trakcie majowej sesji, by ważyć słowa, ponieważ mobbing jest poważnym przestępstwem. Radny D. Pilak zauważył, że pani dyrektor w piśmie nie występuje jako osoba prywatna, a powołuje się na nazwę placówki oświatowej, podległej powiatowi.
*„Mają zielone światło i mogą robić co chcą”*
W dalszej części sesji do sprawy zwracając się bezpośrednio do dyrektora J. Lubbe, odniosła się radna Natasza Szalaty. – Jako nauczycielowi jest mi przykro, że takie pismo dzisiaj dostałam i że muszę teraz prosić dyrektora, żeby mi wyjaśnił: co ono ma oznaczać tak naprawdę? Bo ja tego nie rozumiem. Jeżeli dyrektor, który zarządza placówkami ponadgimnazjalnymi daje takie narzędzie dyrektorom swoich placówek, to za chwilę państwo nie będziecie wiedzieć, co się w tych szkołach dzieje, bo żaden nauczyciel tu nie przyjdzie z niczym. I dyrektor wyraża zgodę na wydawanie takiego pisma? Tu jest napisane „przejaw nadużycia pełnienia funkcji radnego Powiatu Gnieźnieńskiego”, ale tu może być napisane też na przykład „funkcji nauczyciela”, przecież nauczyciel jest również pracownikiem państwowym. To za chwilę nauczyciel dostanie takie pismo, gdy będzie chciał przyjść cokolwiek powiedzieć, gdy coś się będzie działo nie tak w danej placówce? (…) Ja będąc dyrektorem chciałabym wiedzieć co moich pracowników boli. A oni za chwilę nie będą przychodzić ani do pana, ani do swojego dyrektora w placówce, bo to nie będzie miało najmniejszego sensu – mówiła radna. Sam adresat pisma zapytał, czy dyrektor Wydziału Edukacji został poinformowany przez dyrektora ZSP nr 2, że takie pismo zostało wystosowane. Na co usłyszał w odpowiedzi, że pismo zostało skierowane jako „do wiadomości” do Starosty Powiatu Gnieźnieńskiego i dopiero starosta przekazał dokument do Wydziału Edukacji. – Czyli wniosek jest jeden: pan nie wie, co się dzieje w placówkach oświatowych, ponieważ dyrektorzy nic panu nie przekazują. Mają zielone światło i mogą robić co chcą. A jak ktoś im podpadnie, to straszą – skwitował radny.
*„Jest to element zastraszania radnego”*
Przewodniczący Dariusz Igliński zaproponował, by pismo zostało poddane obradom Komisji Oświaty, Kultury i Sportu. – A może byśmy zaprosili panią dyrektor, by wyjaśniła nam na czym polega moje nieetyczne zachowanie i nadużywanie funkcji radnego – dopowiedział radny E. Załęski. O głos poprosił jeszcze radny D. Pilak, który postulował, by dyrektor wystąpiła w trakcie kolejnych obrad sesyjnych. – Jest nas tutaj 27 radnych, dlatego składam wniosek formalny, aby przewodniczący zaprosił panią dyrektor przed Radę Powiatu, by wyjaśniła nam to pismo. (…) Pismo jest z 5 lipca, za chwilę miną 3 miesiące i mimo że pismo było „do wiadomości”, to tak naprawdę nic się wokół tego nie wydarzyło. Dlatego wnioskuję, żeby pojawił się taki punkt na następnej sesji. Chcielibyśmy usłyszeć, czym kierowała się pani dyrektor, bo wydaje mi się, że ktoś albo nie do końca jeszcze pojął swoje kompetencje będąc dyrektorem, albo zwyczajnie łamie te kompetencje, występując przeciwko pracodawcy i radzie, która tę szkołę utrzymuje. Natomiast jest to element zastraszania radnego. (…) My nie chcemy dyskutować z panią dyrektor, tylko niech ona wyjaśni, jak mamy to odczytywać, bo w tej chwili może napisać na każdego z pozostałych radnych do następnej sesji to samo, bo się okaże, że śmieliśmy na sesji w ogóle zabrać głos w tej sprawie – mówił. W trwającej jeszcze chwilę dyskusji głos zabierali kolejni radni. Jako ostatni do sprawy odniósł się radny Piotr Kujawski, który pismo nazwał skandalicznym, ale zwrócił uwagę na jeszcze jedną kwestię. – Troszkę się boję, bo jest tu napisane: Pan Edward Załęski, Radny Powiatu Gnieźnieńskiego, a potem jest adres zamieszkania domowy. Mam nadzieję, że pani dyrektor nie zna wszystkich naszych adresów domowych, bo może tutaj dochodzić do naruszenia ochrony danych osobowych – stwierdził. Po tych słowach pod głosowanie poddany został wniosek radnego D. Pilaka, który przeszedł przy 13 głosach „za” i 7 głosach „wstrzymujących się”. Oznacza to, że dyrektor ZSP nr 2 otrzyma zaproszenie na następną sesję Rady Powiatu Gnieźnieńskiego. Ta zaplanowana została 11 października.
KINGA STRZELEC