Roberta Marcinkowska „uwiedziona przez sztukę” w Dużej Galerii MOK


Kobieta wielu pasji, miłośniczka życia, baczna obserwatorka otoczenia i osoba wrażliwa na los innych. Swoje emocje przekłada w sztukę malując i pisząc wiersze. Na niezwykle ciekawe spotkanie z twórczością Roberty Marcinkowskiej zaprosił Miejski Ośrodek Kultury.
Dziewiątego marca w Dużej Galerii Miejskiego Ośrodka Kultury w Gnieźnie miał miejsce wernisaż prac znanej w Gnieźnie lekarz stomatolog, jednak jej życiowe pasje, czyli malowanie i pisanie wierszy dla wielu nie są zaskoczeniem. Twórczość gnieźnianki, sądząc po ilości widzów na wernisażu, nie jest obca szerszej publiczności. – Jest to hołd w Dużej Galerii dla kogoś, kto jest związany z nami od kilkudziesięciu lat – mówi Dariusz Pilak, dyrektor MOK. – Tytuł wystawy „uwiedziona przez sztukę” został wypracowany w kompromisie. Sama autora być może chciałaby inaczej tę wystawę nazwać, ale kiedy zobaczyliśmy te prace i patrząc szerokim spektrum na techniki i wykonanie, stwierdziliśmy, że taki tytuł warto poddać, tym bardziej, że nasza bohaterka ma wiele talentów ukrytych w sobie i dochodzi do nich sama – podkreśla.
Z gratulacjami do autorki prac na wystawie pospieszył Tomasz Budasz, prezydent Gniezna, a sama Roberta Marcinkowska nie kryła, że czuje się mocno wyróżniona możliwością zaprezentowania kilkudziesięciu swoich prac, które powstają w wyniku ewolucji technik malarskich. – Uwielbiam żonglować kolorami i jak uczą mnie moi artyści, malarze, nauczyciele – powinnam malować plamami, ale ja odchodzę od tego, bo serce mi podpowiada, że na pędzel muszę nabrać nie tylko jeden kolor, który rozrobiłam, ale przede wszystkim trzy, cztery kolory, a później rozlewam na papier i wtedy czuję, że jestem sobą – mówi ze szczerym uśmiechem bohaterka wieczoru. Pani Roberta nie ukrywa ogromnego zaangażowania własnej wrażliwości w twórczość. Wrażliwości, która towarzyszy jej od najmłodszych lat, kiedy pomagała w retuszowaniu zdjęć swojemu ojcu w rodzinnym zakładzie fotograficznym. Jak mówi, dziś cieszy się życiem, które ją niezmiennie fascynuje. – Na moich obrazach są marzenia, moje myśli, moja wędrówka po świecie. Dużo podróżując zobaczyłam, że człowiek jest dla mnie najważniejszy, ale człowiek ma duszę i chciałabym na każdym obrazie pokazać wnętrze człowieka. Nie wiem czy to mi się udaje, ale trzeba się przypatrzeć – mówi autorka i co nie jest powszechnie spotykane w świecie sztuki, zauważa ciemne aspekty dzisiejszego świata wprost mówiąc o cierpieniu np. uchodźców. – Dwa moje ostatnie obrazy to ukazanie obecnej sytuacji na świecie, np. uchodźców, ludzi uciemiężonych przez władze, chce im pokazać, że odwaga buduje świat i go zmienia – wskazuje swoje prace artystka.
Podczas wernisażu publiczność, w tym rodzina i przyjaciele pani Roberty nie tylko mogli zaznać uczty obcowania z jej obrazami, ale także sama autorka zaprezentowała dwa wiersze swojej twórczości. Gratulacji i życzeń nie było końca, a jak przyznaje bohaterka wieczoru, życie ciągle ją inspiruje i chce je obserwować jeszcze dłużej. – Życie jest najważniejsze, chciałabym jeszcze dużo pokazać, ale czy zdołam zostać jeszcze na tej ziemi, czy wejść gdzieś indziej, to też będę malowała – uśmiecha się Roberta Marcinkowska. Wystawę można oglądać w Dużej Galerii MOK do 31 marca.
ALEKSANDER KARWOWSKI