Rodzice uczniów SP nr 2 walczą z samorządem


Sprawa wprowadzenia nowego ustroju szkolnego w Gminie Trzemeszno wywołała niezadowolenie wśród rodziców uczniów Szkoły Podstawowej nr 2, którzy nie chcą się pogodzić z włączeniem w ich strukturę szkolną Gimnazjum w Trzemesznie. Przedstawicielki rodziców: Małgorzata Walczak, Jadwiga Schillak, Joanna Zielińska i Magdalena Ciszak podpisały pismo, w którym wzywają do uchylenia wspomnianej uchwały oskarżając burmistrza, iż swoją decyzję podjął m.in. po to, aby zapewnić funkcję dyrektora SP nr 2 swojej żonie, która obecnie jest wicedyrektorem gimnazjum.
Swoje pismo mamy uczniów SP nr 2 skierowały do Rady Miejskiejza pośrednictwem pełnomocnika. Napisano, że podjęcie uchwały 29 marca w sprawie dostosowania szkół podstawowych i gimnazjów do nowego ustroju szkolnego nastąpiło wbrew prawu i słusznemu interesowi obywateli. Jako pierwszy zarzut wysunięto fakt, że w uchwale włączenie oddziałów gimnazjalnych do „dwójki” ma nastąpić dopiero we wrześniu 2018 roku. Zdaniem autorek pisma data ta nie jest przypadkowa i zbiega się z upływem kadencji Jarosława Kaniastego na stanowisku dyrektora SP nr 2. „(…) ma to zapewnić piastowanie funkcji wicedyrektora Gimnazjum przez żonę burmistrza Danutę Derezińską do daty upływu kadencji obecnego dyrektora SP nr 2 i ewentualne przejęcie jego funkcji, zaś celem reformy oświaty nie jest zapewnienie stanowisk nomenklaturze, ale usprawnienie systemu nauczania i wychowania w RP” – napisano w piśmie.
Zdaniem protestujących już od września 2017 roku uczniowie klas IV-VII mają mieć lekcje w budynku gimnazjum, a gimnazjaliści w budynku SP nr 2. Taki fakt narazi uczniów na stres związany ze zmianą szkoły w wieku 10 lat oraz koniecznością uczenia się w niedostosowanych do ich wieku klasach razem ze znacznie od nich starszą młodzieżą. Kolejny wyartykułowany argument to zarzut, iż uchwała została podjęta w celu całkowitego zwolnienia obecnego budynku SP nr 2 i przeznaczenia go na inne cele niż oświatowe, mimo że w poprzednich latach wydano na modernizację budynku ponad 1,3 mln zł. Zdaniem protestujących funkcjonowanie w budynkach gimnazjalnych szkoły podstawowej, które sąsiadują z siedzibą szkół ponadpodstawowych będzie stanowiło dyskomfort dla każdej z tych grup uczniów. Rodzice zwracają także uwagę, że uchwała została podjęta wbrew ich woli, a jej wejście w życie zniweczy dorobek przyjaznej uczniom małej szkoły i rozbije dobrze działającą społeczność szkolną. W piśmie zaprezentowano ponadto wyniki ankiety przeprowadzonej przez radę rodziców, w której na pytanie o akceptację przeniesienia SP nr 2 do budynku gimnazjalnego na 130 ankietowanych aż 117 osób odpowiedziało negatywnie, a 13 było za.
Krzysztof Dereziński, burmistrz Trzemeszna nie zgadza się z treścią pisma. – Uważam, że jest to stek kłamstw, pomówień i insynuacji. Dziwię się, że pod takim paszkwilem podpisał się radca prawny Marek Rozenbaigier, ale skoro się podpisał, domyślam się kto naprawdę stoi za tym pismem. Boli mnie zarzut nomenklatury. Autorki pisma i pana mecenasa odsyłam do słownika wyrazów obcych albo do encyklopedii. Niech sobie przeczytają co to znaczy nomenklatura. Odbieram to jako atak personalny. Jakieś tutaj domniemywania, insynuacje, że to zrobiłem dla mojej żony, to są zarzuty, które nie mają żadnej racji bytu. Moja żona nie może być w przyszłości dyrektorem szkoły, której organem prowadzącym jest gmina. Nie może być bezpośredniej podległości, bo to się nazywa nepotyzm, a nie nomenklatura. Wiem, że rada miejska przygotowała projekt o odrzuceniu tego wezwania. To pewnie będzie skutkowało tym, że sprawa znajdzie się w sądzie. Uważam, że rada miejska miała rację podejmując tę uchwałę, a nie te cztery panie, które się pod pismem podpisały i osoby, które im kibicują, w tym część grona pedagogicznego SP nr 2. Uchwała została pozytywnie zaopiniowana przez wielkopolskie kuratorium oświaty, przez Solidarność nauczycielską, przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Inne zarzuty oprócz tego personalnego, który najbardziej mnie boli, jakie zamieszczono w piśmie są nietrafne, mijają się z prawdą i stanem faktycznym. Rada oraz ja kierowaliśmy się przy opracowywaniu uchwały tym, aby nowy ustrój szkolny był jak najbardziej sprawiedliwy dla społeczności szkolnych.Rozumiałbym protesty, gdyby szkoła nr 2 była likwidowana, a tak nie jest. Dlatego ciężko jest mi zrozumieć autorki pisma, bo jest wielce krzywdzące, a ten zarzut nomenklatury akurat wobec mojej osoby, która nigdy nic nie miała wspólnego z systemem komunistycznym bardzo mnie boli. Uderzył w moją rodzinę. Ja się przyzwyczaiłem, że na mnie się tutaj pluje i rzuca kalumnie, ale nie pozwolę, aby cierpiała na tym moja rodzina. Szczególnie, gdy atakuje się osobę pracowitą, która w pracy jest od ósmej do piętnastej, a jak trzeba to dłużej, czego nie można powiedzieć o wszystkich osobach pełniących taką funkcję – komentuje K. Dereziński.
Pismo stało się także tematem połączonego posiedzenia komisji rady miejskiej 24 kwietnia. Obecne na posiedzeniu: Małgorzata Walczak, Jadwiga Schillak, Joanna Zielińska i Magdalena Ciszak podkreśliły że podtrzymują stanowisko zawarte w piśmie. Podkreśliły także, że reprezentują 90 procent rodziców uczniów SP nr 2, czego dowodzi ankieta przeprowadzona w szkole. Małgorzata Walczak podkreślała, że decyzja o połączeniu dwójki z gimnazjum źle wpływa na nabór dzieci do klas pierwszych SP 2, ponieważ rodzice nie chcą, aby za cztery lata ich pociechy zmieniły siedzibę szkoły. Podczas głosowania rada miejska zarówno na połączonych komisjach jak i podczas sesji 26 kwietnia odrzuciła wezwanie rodziców.
RENATA PAŁUCKA