Rodzina wielodzietna bez gazu i ciepłej wody

W środę, 18 lipca radny miejski Jerzy Lubbe zorganizował konferencję prasową. Poinformował o złym stanie technicznym mieszkania, które prezydent Tomasz Budasz przydzielił 9-osobowej rodzinie, z 6 dzieci, w tym 1 dziecko niepełnosprawne. Rodzina musi wyprowadzić się z obecnie zajmującego mieszkania socjalnego z powodu rozbiórki kamienicy przy ul. Łąkowej. Przydzielony lokal przez miasto przy ul. Chrobrego ma niesprawną instalację gazową, niedrożne przewody kominowe, stare, nieszczelne okna i nie ma w nim ciepłej wody. Prezydent zamiast zająć się dokładnie sprawą, aby pomóc rodzinie, to prowadzi polityczną rozgrywkę z radnym na facebooku.
Przypomnijmy, ze względu na to, że kamienica przy ul. Łąkowej, w której mieszkała pani Małgorzata z dziećmi została przeznaczona do rozbiórki przez miasto, następuje wykwaterowanie poszczególnych rodzin do innych lokali komunalnych lub socjalnych. Pani Małgorzata 22 czerwca podpisała umowę na mieszkanie socjalne przy ul. Chrobrego. Zdecydowała się na tę lokalizację przede wszystkim ze względu na dzieci, które będą miały blisko do przedszkola i do szkoły. Lokal składa się z 3 pokoi, kuchni i łazienki, o łącznej powierzchni 63,53 m kw. Mieszkanie jak określono w protokóle zdawczo-odbiorczym jest w stanie technicznym dostatecznym. W protokóle wpisano, że przegląd roczny kominiarski został przeprowadzony 13 grudnia 2017 roku, przegląd roczny gazowy 16 grudnia 2017 roku, a przegląd 5-letni elektryczny 25 stycznia 2013 roku. Problemy pani Małgorzaty zaczęły się, kiedy chciała się wprowadzać i najpierw nie mogła podłączyć gazu, bo instalacja gazowa okazała się wadliwa, a okna nieszczelne. Kiedy podpisała umowę najmu lokalu socjalnego automatycznie została poproszona przez urzędników o wypełnienie wniosku o wymianę okien, ale na drewniane, a nie na plastikowe, które są tańsze. Z wymiany okien ze względu na niski dochód zrezygnowała i poprosiła o to urzędników, jak również o naprawę instalacji gazowej, której koszty są zbyt duże na kieszeń pani Małgorzaty. Kiedy prawie miesięczne prośby do urzędników nic nie dały i tylko kazano jej czekać, zdesperowana kobieta postanowiła poprosić o pomoc radnego J. Lubbe. Radny zorganizował konferencję i zaapelował do prezydenta o wykonanie koniecznego remontu instalacji gazowej, wodnej i wymianę okien. – Kamienica przy ulicy Łąkowej jest przeznaczona do zburzenia, a mieszkańcy otrzymują inne mieszkania z zasobu miasta Gniezna. Pan prezydent miał 3,5 roku na przygotowanie mieszkań dla lokatorów z ulicy Łąkowej. A przydziela 9-osobowej rodzinie mieszkanie z odciętym gazem, gdzie instalacja i piece gazowe są do wymiany, z przegniłą instalacją wodną i zniszczonymi oknami. Rodzina obecnie wykonuje remont mieszkania na własny koszt. Jest to efekt polityki mieszkaniowej pana prezydenta i koalicji PO-SLD. Mieszkania socjalne otrzymują gnieźnianie, którzy mają niskie dochody. Nie można takich rodzin obciążać kosztami remontów instalacji gazowej, wodnej czy stolarki okiennej. Miasto musi wywiązywać się ze swoich obowiązków wobec mieszkańców. Ta rodzina nie ma możliwości gotowania czy umycia się w ciepłej wodzie i to jest XXI wiek – stwierdził radny J. Lubbe. Pani Małgorzata natomiast powiedziała, że urząd miasta obciążył ją taką umową najmu, czyli obciążył ją wszystkimi kosztami remontowymi łącznie z oknami i instalacjami. – Nie możemy podłączyć gazu, ponieważ jak byli technicy to powiedzieli, że instalacja jest do wymiany, z piecyka gazowego nie możemy korzystać. Kamienica, w której obecnie mieszkamy jest przeznaczona do wyburzenia. Jak przyszłam obejrzeć to mieszkanie to wydawało mi się, że jest w dobrym stanie. Nie pokazano mi pełnej ekspertyzy tego mieszkania; powiedziano, że będę musiała robić wszystko na swój koszt i tak też sporządzono umowę. Ja nie wiedziałam, że jest taki podpunkt w tej umowie, że muszę o wszystko się pytać w urzędzie, na przykład jak będę chciała wymienić okna, kaloryfery, podłogi, cokolwiek. Nie stać mnie na remont kapitalny tego mieszkania – żali się pani Małgorzata. Czuje się przez miasto oszukana, ponieważ z ekspertyzą dotyczącą stanu technicznego tego mieszkania została zapoznana dopiero po podpisaniu umowy najmu. Mieszkanie jest podłączone do PEC, więc rachunki za ogrzewanie w związku z nieszczelnymi oknami mogą być wyższe. Ponadto w tej kamienicy jest wspólnota mieszkaniowa, która ustaliła, że płaci opłatę za śmieci niesegregowane, czyli 16 zł miesięcznie od osoby, co przy 9-osobowej rodzinie daje miesięcznie 144 zł. Pani Małgorzata płaci czynsz na czas i nie ma żadnych zaległości finansowych w stosunku do miasta.**
Na drugi dzień po konferencji prasowej radnego J. Lubego, 19 lipca prezydent T. Budasz na swoim facebooku umieścił wpis, w którym zarzuca radnemu przedwyborczą reklamę. Prezydent napisał m.in., że „Jak pozna się fakty, widać, że to kolejna burza w szklance wody. A fakty są takie, że rodzina przyjęła zaproponowany lokal, w którym oczywiście (co jest standardem) wykonane jeszcze będą, po uzgodnieniu z lokatorami, prace przy podstawowych instalacjach, które wymagają ponownego podłączenia lub naprawy, czyli np. gazowej, elektrycznej. Radny grzmi, że wielodzietna rodzina „nie ma ciepłej wody, nie można nic ugotować, to jest XXI wiek w Gnieźnie?”. Rodzina póki co mieszka w poprzednim lokalu, a wspomniane prace zostały już zlecone i ich wykonanie na koszt miasta jest kwestią najbliższego czasu. Naturalnie, że wybory coraz bliżej i tego typu aktywność będzie się tylko wzmagać. A to straszny będzie prezydent, bo dał mieszkanie socjalne w standardzie tylko socjalnym (!), a to wspaniali będą (oczywiście po wyborach) pan Lubbe i kamraci, bo obniżą ceny wody, wywozu śmieci, a może jeszcze prądu i gazu…”. Prezydent napisał, że po uzgodnieniu z lokatorami zostaną wykonane podstawowe prace instalacyjne i naprawcze. Przez miesiąc od podpisania umowy z panią Małgorzatą nic nie zostało zrobione ze strony miasta i nikt nie chciał nawet rozmawiać z najemczynią do tego stopnia, że jak powiedziała czuła się jakby im przeszkadzała chodząc do referatu mieszkaniowego. Natomiast 20 lipca Paweł Seweryn, kierownik Referatu ds. Polityki Mieszkaniowej poinformował, że okna będą wstawione, ale w trzecim lub czwartym kwartale 2019 roku, jedno okno jest w dachu, więc o jego losie i wymianie musi zadecydować wspólnota mieszkaniowa; instalacja gazowa w łazience nie zostanie naprawiona, bo przewody kominowe są niedrożne i w tych okolicznościach nie można podłączyć piecyka gazowego na ciepłą wodę, a zostanie założony bojler elektryczny, w kuchni prawdopodobnie maszynka gazowa zostanie podłączona, bo jak twierdzi kierownik, fachowiec od gazu był u pani Małgorzaty. – Przewody kominowe nie są własnością tego, czyj jest lokal, tylko są własnością wspólnoty mieszkaniowej. Z zaleceń kominiarskich wynika, że one są niedrożne i trzeba coś z tym zrobić. A to leży po stronie wspólnoty mieszkaniowej. Podłączenie kuchenki gazowej i rzeczy gazowe w kuchni są już robione i podłączymy bojler elektryczny – zapewnił kierownik P. Seweryn. Pani Małgorzata natomiast w rozmowie telefonicznej w piątek popołudniu przekazała, że od środy do piątku nie było żadnego fachowca. Poinformowała także, że dłużej już nie czeka i od soboty, 21 lipca zaczyna się wprowadzać z rodziną do tego mieszkania, bo muszą zaklimatyzować się w nowej lokalizacji i jak najszybciej urządzić się w nowym miejscu zamieszkania. BEATA KRZYŚKA