Rolnicy liczą straty spowodowane suszą. Według komisji w gminie Czerniejewo nie jest tak źle…

W tym roku, wiosną i wczesnym latem, rolnicy spoglądali w niebo i wypatrywali deszczu. Bezskutecznie. Deszczu prawie nie było. Teraz trwa szacowanie strat, które zostały wywołane suszą. W gminie Czerniejewo procedury z tym związane zostały zakończone. Pozostały protokoły i ogromne zniesmaczenie rolników, którzy twierdzą, że szkody szacowane były za wcześnie, w krótkim czasie i powierzchownie, komisja w większości przypadków w ogóle nie pojawiała się na polach, a wielkość strat oceniania była „zza urzędniczego biurka”. Omówienie tego problemu stało się 8 sierpnia tematem głównym posiedzenia Komisji Gospodarki Rolnej, Komunalnej, Przestrzennej i Ochrony Środowiska Rady Miasta i Gminy Czerniejewo.
W spotkaniu, obok radnych – członków komisji, udział wzięli również m.in. Tadeusz Szymanek – burmistrz Miasta i Gminy Czerniejewo, Jan Kulpiński – przewodniczący Rady Miasta i Gminy Czerniejewo, Edwin Pawlak – główny specjalista ds. Rolnictwa i Obsługi Sołectw w Urzędzie Miasta i Gminy Czerniejewo, Adam Kachniarz – przedstawiciel gminy w Wielkopolskiej Izbie Rolniczej i szef Gminnej Spółki Wodnej i – w licznym składzie – rolnicy, którzy mają ogromny żal do komisji szacującej straty wywołane suszą. Nerwowa atmosfera panowała już od samego początku spotkania. Nikt nie spodziewał się, że zainteresowanie zwołanym w trybie nagłym posiedzeniem Komisji Gospodarki Rolnej, Komunalnej, Przestrzennej i Ochrony Środowiska będzie aż tak duże. Transparentów nie było, była za to kukurydza, która ucierpiała na skutek panujących warunków atmosferycznych. Zdenerwowania nie ukrywali także przedstawiciele czerniejewskiego urzędu.
*Komisja szacująca straty: „kierujemy się wytycznymi Urzędu Wojewódzkiego ”*
Na początku radny Leszek Lisiecki – przewodniczący Komisji Gospodarki Rolnej, Komunalnej, Przestrzennej i Ochrony Środowiska zwrócił się bezpośrednio do Edwina Pawlaka. – Co ma nam pan do powiedzenia w sprawie takiej, że są tak niskie straty, że nie ma suszy na kukurydzy, że nie ma suszy na łąkach – pytał radny nie kryjąc sarkazmu. Edwin Pawlak odpowiedział, że przewodniczący pyta o coś, czego nie było w programie posiedzenia komisji, która miała się zająć wyłącznie „wyjaśnieniem zasad szacowania strat w sprawie wniosków suszowych dla rolników”. – Zostałem wywołany do odpowiedzi, ale niezgodnie z tym co pan przewodniczący przedstawił, bo to miało być omówienie zasad szacowania szkód itd. Pan przewodniczący zboczył z tematu, albo nie czytał tego programu, który sam zatwierdził. Ja się będę trzymał tego programu, który pan przewodniczący zatwierdził i który został zaplanowany na to spotkanie. Przedstawię państwu zasady i wytyczne dla szacowania szkód, które powstały w wyniku niekorzystnych warunków atmosferycznych na terenie gminy Czerniejewo – zapowiedział główny specjalista ds. Rolnictwa i Obsługi Sołectw w Urzędzie Miasta i Gminy Czerniejewo. – Przy szacowaniu szkód kierujemy się wytycznymi, które są na stronach internetowych Urzędu Wojewódzkiego, w wydziale rolnictwa. Są to wytyczne dla komisji, które zostały powołane przez wojewodę wielkopolskiego. My działamy na rzecz wojewody wielkopolskiego. Zgodnie z tymi wytycznymi niekorzystne warunki atmosferyczne wskazuje nam Monitoring (Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa Państwowego Instytutu Badawczego z siedzibą w Puławach – dop. red.) i mając do wglądu ten monitoring burmistrz 20 czerwca, nie mając jeszcze żadnych wniosków od rolników, wystąpił do wojewody z prośbą o przyjęcie informacji, że na terenie gminy Czerniejewo wystąpiły niekorzystne warunki atmosferyczne w postaci suszy, jednocześnie w tym piśmie zaznaczył, że od 25 czerwca komisja w składzie, który został zatwierdzony już dobrych kilka lat temu, będzie działała na terenie gminy Czerniejewo. Pierwsze wnioski wpłynęły do gminy Czerniejewo 28 czerwca. Komisja w składzie: dwóch pracowników gminy, czyli ja i pani Marzena Graczyk, przedstawiciel Wielkopolskiej Izby Rolniczej, czyli pan Adam Kachniarz i przedstawiciel WODR, czyli pan Tadeusz Rochowiak, nie mając żadnych wniosków, dokonywała monitorowania upraw, jeżdżąc po całej gminie Czerniejewo i sprawdzając jaki jest stan na dzień 25 czerwca w całej gminie. Pierwsze wnioski zaczęły spływać 28 czerwca i wtedy mieliśmy obraz tego, co rolnicy mniej więcej według siebie widzą, jakiej to są wielkości straty – mówił E. Pawlak, cytując też, czym według wytycznych jest susza. W rozumieniu przepisów o ubezpieczeniu upraw rolnych i zwierząt gospodarskich „szkody spowodowane przez suszę oznaczają szkody spowodowane wystąpieniem, w dowolnym sześciodekadowym okresie od dnia 21 marca do dnia 30 września, spadku klimatycznego bilansu wodnego poniżej wartości określonej dla poszczególnych gatunków roślin uprawnych i gleb; a zatem szkody powstałe w wyniku suszy można szacować wyłącznie wówczas, gdy na danym terenie zgodnie z KBW wystąpiła susza, w przypadku gdy dla danej rośliny, w tym łąk i pastwisk nie jest prowadzony monitoring suszy, szkody można szacować, jeżeli monitoring potwierdza wystąpienie suszy w uprawach o analogicznych wymaganiach wodnych”. – Mając tę regułę odnośnie suszy podstawą jest określenie prac, jakie rodzaje grup roślin są wykazywane, że one podlegają właściwie tej klęsce, która wystąpiła na terenie gminy Czerniejewo. Zgodnie z monitoringiem suszą były objęte: zboża ozime (bez zbóż ozimych na gruntach najlepszych, tj. klasy III i II), zboża jare na wszystkich klasach gruntów, rośliny strączkowe też na wszystkich klasach gruntów, kukurydza była objęta tylko na klasie IV, rzepak był objęty na klasach IV i częściowo III. I to są te grupy, które można było szacować. W ogóle monitoringiem nie były objęte: buraki cukrowe, pastewne, czy ziemniaki. To są wytyczne dla komisji. Jest to jedyna klęska, w której musimy się kierować wytycznymi, które są zawarte w monitoringu suszy. My, biorąc to po uwagę, tym się kierowaliśmy i na podstawie tego w miarę możliwości oceniliśmy stan szkód, jaki powstał na uprawach – tłumaczył E. Pawlak. Urzędnik poinformował, że do Urzędu Miasta i Gminy Czerniejewo wpłynęło około 200 wniosków, a biorąc pod uwagę, że w każdym z wniosków uwzględnionych zostało około 10 różnych plantacji, komisja miała do sprawdzenia prawie 2 000 pól. Jak zauważył sam urzędnik, dokładne skontrolowanie każdego wniosku dla komisji liczącej trzy osoby było dość trudnym zadaniem. – Nam się zarzuca, że nie wszędzie byliśmy, ale orientację mamy. Ja też mogę powiedzieć, że większość rolników nie ma szczegółowej informacji, tak jak było za dziada i pradziada, że chodził po polu i sprawdzał co i jak. Sami rolnicy przychodzili do mnie i pytali „a ile mam wpisać?”, „a ile wpisał sąsiad?”. Sąsiad wpisał 30%, a ten który pytał wpisywał 60% – 70%. Skoro tak wpisał to jest to jego zdanie, ale nigdy nie brał pod uwagę tego, co faktycznie jest – stwierdził E. Pawlak. Urzędnik przytoczył kilka przykładów „nieobiektywnego” szacowania strat przez samych rolników, którzy nie brali pod uwagę wcześniej występujących czynników i wszystko „zwalali” na suszę, np. w przypadku rzepaku część strat spowodowana była również przez przymrozki i zimne przedwiośnie, a na przykład w przypadku podtopionych łąk, niektórzy rolnicy sprzątali je jeszcze pod koniec czerwca, a już po tygodniu występowali z wnioskiem oszacowanym na 100%. – Tak nie można robić, bądźmy uczciwi dla siebie i komisji – kwitował urzędnik.
*„Najlepiej rolnika zostawić samego…”*
Słuchający tego wystąpienia rolnicy powoli zaczęli tracić cierpliwość. Co jakiś czas można było usłyszeć pomruki niezadowolenia z sali. W końcu jednemu z gospodarzy po prostu „puściły nerwy”, stanął przed urzędnikiem i trzymając w dłoni niewielką kolbę kukurydzy, która ucierpiała na skutek suszy, zaczął wykrzykiwać. – Panie Edwinie, co to jest?! To jest kukurydza?! – krzyczał zdenerwowany gospodarz, rzucając zniszczoną kolbę na stół przed urzędnikiem. – Panie burmistrzu, nie było suszy!? Nie było suszy! To jest wstyd! Najlepiej rolnika zostawić samego – kontynuował gospodarz, a jego słowa spotkały się z poklaskiem z sali. Dało się słyszeć kolejne zarzuty, rzucane przez pozostałych gospodarzy, że rolnicy nie są traktowani poważnie, że rolnik nie może zadzwonić do gminy i zadać pytania, że państwo polskie dało pieniądze, które zostały po prostu zabrane przez gminę (dot. odszkodowań zapowiadanych przez polski rząd). Większość z tych zarzutów kierowana była w stronę E. Pawlaka, który – zdaniem zgromadzonych gospodarzy – lekceważy rolników. Zdaniem rolników zabrakło też ogłoszenia o naborze wniosków; taka informacja pojawiła się tylko na stronie internetowej Urzędu Miasta i Gminy Czerniejewo, a – jak wskazywali rolnicy – powinna być wystosowana na przykład kurenda w tej sprawie. – My nie mamy czasu codziennie siedzieć przed komputerem – mówili gospodarze.
*Burmistrz: „nigdy nie powiedziałem, że nie ma suszy!”*
Głos zabrał burmistrz Tadeusz Szymanek, który przede wszystkim potwierdził, że faktycznie ogłoszenie o naborze wniosków pojawiło się na stronie internetowej, podobnie jak wcześniejsza informacja o dopłatach do paliwa, gdzie nie było problemu ze złożeniem wniosków, czy chociażby informacja o zwołanym w trybie nagłym posiedzeniu komisji rolnej, o której rolnicy jakoś się dowiedzieli, czego dowodem jest liczna obecność. Następnie burmistrz odniósł się do kolejnych zarzutów. – Nigdy nie powiedziałem, że nie ma suszy – podkreślił włodarz Czerniejewa. – Żeby sprawa była jasna, komisja jest powołana przez pana wojewodę, nie przez burmistrza. To pan wojewoda powołuje komisję i w województwie wielkopolskim są komisje stałe, powołane przez pana wojewodę. Komisja, szacująca straty na terenie naszej gminy, jest powołana od wielu lat. (…) Przykro mi jest bardzo, że twierdzicie, iż my się nie interesujemy losem rolników, że nie robimy nic, żeby rolnikom pomóc. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że to nie jest tak, że państwo coś daje. Państwo na razie nakreśliło program dla szkód powyżej 70%, że będzie to 1 000 zł (dopłata do hektara – dop. red.) i w momencie, kiedy będzie już wiadomo ile jest szkód powyżej 70%, dopiero wtedy z tych środków przeznaczonych na odszkodowania, czyli z tych 800 mln zł będą wydatkowane środki na pozostałe szkody. Czyli na razie będą brane pod uwagę szkody powyżej 70%. Chciałbym też jasno zaznaczyć, że ja stoję na straży budżetu gminy i budżetu państwa i taka jest między innymi moja rola, jedna z wielu. I jeżeli ktoś mi mówi przez telefon „przecież to i tak nie są pana pieniądze, to co panu zależy” i jeszcze słyszę „niech pan pamięta, że za chwilę są wybory” to przepraszam bardzo, ja się z tym nie zgadzam – powiedział stanowczo T. Szymanek. Przypomniał także ciężkie chwile po nawałnicy z 11 sierpnia ubiegłego roku, kiedy urząd gminy robił wszystko, co było tylko możliwe, by pomóc wszystkim, którzy ucierpieli na skutek kataklizmu, w tym również rolnikom, kwitując jednocześnie, że wówczas nikt nie przyszedł podziękować. – Ale z pretensjami wszyscy przychodzą – podsumował burmistrz, powtarzając to, co mówił na samym początku, że nigdy nie twierdził, że w gminie Czerniejewo nie ma suszy i jako włodarz gminy zawsze był i jest do dyspozycji rolników.
*Komisja „olała” sprawę? – „Komisja szacowała szkody według swojej wiedzy i umiejętności!”*
Rolnicy jednak nie ustępowali. Ogrom pretensji kierowany był przede wszystkim w stronę komisji szacującej straty, że straty szacowane były za wcześnie (maj i czerwiec), w krótkim czasie i powierzchownie, a komisja w większości przypadków w ogóle nie pojawiała się na polach, że szkody ocenianie były „zza urzędniczego biurka”, a jeśli już zdarzała się wizytacja na polu, to odbywała się ona bez wiedzy rolnika. Skutkowało to tym, że kiedy np. rolnik we wniosku szacował straty na 40% – 60%, komisja wpisywała mniejszą wartość, w mniemaniu rolników zdecydowanie zaniżając stan faktyczny. Jak podkreślali zgromadzeni gospodarze: „to niesprawiedliwość”. – Boli też fakt, że wojewoda tworzy wytyczne dla całego województwa, inne gminy wykazują straty, a gmina Czerniejewo strat nie ma. Tutaj jest problem. Komisja olała sprawę totalnie. Jeżeli gminy Niechanowo, Witkowo wykazują straty rzędu 30%, 40%, a w gminie Czerniejewo strat nie ma, to chyba coś tu jest nie tak – stwierdził jeden z rolników. Sytuację w sali starał się kontrolować przewodniczący Leszek Lisiecki, który przypominał, że komisja szacująca straty podlega tylko i wyłącznie wojewodzie, a sam burmistrz „nie ma nic do tego”. Jako członek komisji szacującej straty głos zabrał Adam Kachniarz. – Każdy z państwa miał prawo być w tej komisji, wystarczyło trzy lata temu startować to wyborów do Wielkopolskiej Izby Rolniczej, ale w naszej gminie osób zainteresowanych nie było. Rozmawiałem z rolnikiem, który miał jakieś zastrzeżenia i powiedziałem mu „mogłeś być w komisji, mogłeś kandydować”, a on mi odpowiedział „po co, żeby mieli pretensje do mnie, tak jak do ciebie teraz?”. Komisja szacowała szkody według swojej wiedzy i umiejętności, jeżeli ktoś z państwa uważa, że źle komisja oszacowała, to proszę się od tego odwołać. Jest nawet propozycja, żeby nie odbierać protokołów. Nie wiem, co wszyscy zrobicie. My tak oszacowaliśmy, podpisaliśmy się pod każdym protokołem, a przy podpisach komisji w protokołach jest umieszczony zapis „jestem świadomy odpowiedzialności karnej, wynikającej z art. 297 kodeksu karnego za poświadczenie nieprawdy i złożenie fałszywego oświadczenia”. Art. 297 mówi wyraźnie ile grozi komisji: od 3 do 5 lat. Ja podpisując się pod tym protokółem jestem świadomy tego, co podpisałem… – członkowi komisji jednak nie było dane skończyć, bowiem na jego słowa dało się słyszeć wybuchy śmiechu, a sam przemawiający zaczął się przekrzykiwać z rozgoryczonymi rolnikami. Każdy z gospodarzy podawał na własnym przykładzie, w jaki sposób komisja oszacowała straty, wytykając niesprawiedliwość i brak podstawowej wiedzy, którą mogłaby pozyskać poprzez kontrolę bezpośrednią, a nie „orientacyjną”.
*Co dalej? Teraz suszy nie ma…*
Ostatecznie – na wniosek burmistrza Tadeusza Szymanka – postanowiono szukać możliwości rozwiązania problemu rolników. Jedną z propozycji było ponowne wejście komisji szacującej straty na pola rolników, jednak Edwin Pawlak powtórzył, że komisję obowiązują procedury i wytyczne określone przez wojewodę, a z monitoringu wynika, że na chwilę obecną suszy nie ma i wojewoda „z automatu” odrzuci wszystkie wnioski, które wpłyną w tym terminie. Być może właśnie do wojewody rolnicy wspólnie napiszą oficjalny protest, bowiem i taka propozycja się pojawiła, chociaż już bardziej w kuluarach, po posiedzeniu komisji rolnictwa. Jak zapowiedział burmistrz Tadeusz Szymanek, zwróci się z prośbą do komisji szacującej, by na jego odpowiedzialność odwiedziła rolników w celu „doszacowania” strat. Jakie ostatecznie zapadną decyzje w tej sprawie? Czas pokaże.
KINGA STRZELEC