Rzecznik Praw Obywatelskich we Wrześni: Kiedy samorząd wydaje gazety, wkracza w sferę zastrzeżoną dla obywateli

Wykluczenie komunikacyjne mieszkańców związane z problemami PKS Gniezno, rozprzestrzenianie się ferm wielkoprzemysłowych, czy problemy z utworzeniem publicznej szkoły muzycznej we Wrześni. Takie m.in. tematy poruszali wrześnianie na spotkaniu z dr Adamem Bodnarem – rzecznikiem praw obywatelskich, który odwiedził gród nad Wrześnicą w ramach objazdowych spotkań obywatelskich. W trakcie spotkania wyraził się krytycznie o wydawaniu przez samorządy gazet informacyjnych.
Planowane początkowo na dwie godziny spotkanie z Rzecznikiem Praw Obywatelskich przedłużyło się o godzinę. Pytań i wątpliwości mieszkańcy Wrześni mieli sporo, a okazja do zadania ich samemu Adamowi Bodnarowi, którego wsparli prawnicy jego biura, przyciągnęła około 40 osób. Sprawy poruszane na spotkaniu dotyczyły m.in. wiary, dyskryminacji, ale także spraw dotykających samorządów i ich mieszkańców – jak np. wykluczenie komunikacyjne związane m.in. z cięciem kursów przez PKS Gniezno czy zabiegów, jakie robił samorząd powiatowy we Wrześni w celu uniemożliwienia gminie zakazania budowy wielkopowierzchniowej fermy drobiu w Kawęczynie. Maciej Słowiński z Projektu Września zwrócił uwagę na działalność, którą prowadzą oba lokalne samorządy Wrześni – wydawanie bezpłatnych gazet informacyjnych, które samorządy nazywają często promocyjnymi. Ratusz wydaje „Wieści z Ratusza”, a starostwo „Przegląd Powiatowy”. Podobna sytuacja jest w sąsiednich gminach, m.in. w Gnieźnie ratusz wydaje „Informator Miejski”. Niedawno o sens jego wydawania pytano w trakcie posiedzenia Komisji Promocji, Kultury i Turystyki Rady Miasta. Adam Bodnar przypomniał, że społeczną rolą prasy jest kontrolowanie władzy. Cóż zatem się dzieje, gdy to sama władza wydaje prasę? Czy jest dla siebie krytyczna? – Oczywiście, samorządy mogą prowadzić działalność promocyjną i informacyjną, ale powinno się to ograniczać do wydawaniu biuletynu informacyjnego i prowadzenia strony internetowej. Kiedy gminy zaczynają wydawać gazety, to przede wszystkim wkraczają w przestrzeń, która jest zastrzeżona dla obywateli i naszego korzystania z wolności słowa. Budzi to wątpliwości – mówi rzecznik. Adam Bodnar pyta też głośno, czy taka działalność mieści się w granicach ustawy o gospodarce komunalnej i dyscyplinie finansów publicznych. – Temat był już podejmowany przez Stowarzyszenie Gazet Lokalnych, Helsińską Fundację Praw Człowieka i moje biuro. Uzyskałem nawet wstępne zapewnienie ze strony ministra Sellina, z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, że się tym zajmą i uregulują, ale jak widać – nie był to temat priorytetowy, bo nic się nie zmieniło – zdradza rzecznik. – W niektórych gminach wójt jest na co drugiej stronie i przecinając wstęgi pokazuje, jakie wspaniałe działania podejmuje. Ale nie chodzi tu tylko o kwestie przekazu. W takiej sytuacji tytuł samorządu zagarnia reklamy, powodując, że reklamy które mogłyby trafić na prywatne portale czy prasę, tam nie trafiają. Co więcej, osoby tam zatrudnione są na etatach w gminach i mają przewagę nad tytułami prywatnymi. Koszty się obniżają i mogą te tytuły być nawet rozdawane za darmo – mówi A. Bodnar.
Jak dodaje rzecznik, tę sprawę trzeba uregulować ustawowo. – Trzeba sprecyzować, że to nie jest zadanie gminy. Nie można interpretować przepisu o działalności informacyjnej w sposób rozszerzający. Drugi sposób dla państwa, to poinformowanie Regionalnych Izb Obrachunkowych, czy faktycznie wydawanie środków publicznych na wydawanie tego typu tytuły jest zgodne z prawem – mówi A. Bodnar. – Pamiętajmy, że brak wydawania takiego pisma przez samorząd tworzy przestrzeń, którą siłą rzeczy wypełniają podmioty prywatne, a to one powinny korzystać z wolności słowa – podkreśla.
*Nie przyjedzie autobus, nie skorzystasz z porady lekarza*
– Mamy problem z transportem publicznym, wobec upadku spółki PKS Gniezno – zwrócił się do rzecznika radny Rady Miejskiej Wrześni, Kornel Tomczak. – Jesteśmy wykluczeni, bo nie możemy się dostać z naszej miejscowości, do miejscowości w której możemy się spotkać z lekarzem, mieć dostęp do kultury, czy skorzystać z zajęć pozalekcyjnych – przyznaje Adam Bodnar. – To jest problem. Jeżeli chodzimy np. do liceum w Człuchowie i mamy jeden autobus, który nas rano dowozi 20 kilometrów do szkoły, a później nas odwozi o godzinie 15, to możemy zapomnieć o klubie sportowym, korepetycjach, kinie, randce. Jeśli jesteśmy seniorem, to mamy problemy z dostępem do lekarza, klubu seniora, czy na przedstawienie w domu kultury. Osoby niepełnosprawne mogą zapomnieć o pracy – mówi rzecznik. Jak jednak podkreśla, temat staje się ważny i przebija się do zbiorowej świadomości. – Przebiło się to do tzw. mainstreamu i mówią o tym dwie partie – „Wiosna” Biedronia oraz Prawo i Sprawiedliwość. Jest nadzieja. Jeśli myślimy o odbudowie wspólnot lokalnych i polityce równych szans, to musimy o tym pamiętać – dodał A. Bodnar. – Jak to zmienić? Nie da rady bez wsparcia ze szczebla centralnego. Powiedzenie samorządom, że teraz mają stworzyć sieć transportu, nie sprawdzi się. Samorządy mają o co dbać, np. o szkoły czy opiekę zdrowotną i milion innych zadań. Potrzebne są dotacje z budżetu centralnego na wzmacnianie sieci połączeń lokalnych – szukał recepty na problem RPO.
Na część pytania uczestników spotkania, indywidualne odpowiedzi biuro RPO przyśle prywatnie, częścią prawnicy rzecznika zajmą się osobiście i zainterweniują w odpowiednich urzędach. Adam Bodnar otrzymał także kwiaty w imieniu społeczności Marzenina, Gulczewa i Kawęczyna za włączenie się do postępowania administracyjnego związanego z budową fermy drobiu, która stoi w sprzeczności z interesem mieszkańców tych wsi. – Te kwiaty należą się ekspertom biura – dyrektorowi Piotrowi Mierzejewskiemu i dyrektorowi Łukaszowi Kosiedowskiemu – powiedział Adam Bodnar. ALEKSANDER KARWOWSKI