Schodki, ciastka, „uciekający” radny i śmiech w sali…

Dopiero za rok wybory samorządowe, ale można już odnieść takie wrażenie, że niektórzy radni rozpoczęli dyskretną kampanię przedwyborczą. Radny M. Zygmunt na przekór temu, że nie mógł pojechać na szkolenie, bo zabrakło środków finansowych, przyniósł ze sobą cztery bułki, żeby nie jeść sesyjnych ciasteczek. Najprawdopodobniej według niego powinno się zaoszczędzić na ciastkach i przeznaczyć te pieniądze na szkolenia dla radnych. Radny K. Modrzejewski pytał, ile kosztują budżet właśnie te ciasteczka, bo lepiej, aby radni byli bardziej bogaci w wiedzę niż w tłuszcz. A radny J. Szarzyński, który chyba ma konflikt personalny z radnym R. Karmolińskim celowo i głośno mówił, że ten wyszedł z sesji jeszcze przed jej zakończeniem. Nikt by tego nie zauważył, tym bardziej, że inni radni też wcześniej wyszli, jak na przykład radny J. Lubbe, albo w ogóle nie przyszli na sesję, jak radny J. Budzyński i radny R. Wojciechowski.
 Informację o przebiegu wykonania budżetu Miasta Gniezna za I półrocze tego roku i kształtowaniu się Wieloletniej Prognozy Finansowej przedstawiła radnym skarbnik E. Gawrych.
*Nie ma chętnych na nieruchomości miejskie?*
Pani skarbnik poinformowała, że na koniec czerwca 2017 roku dochody miasta zostały wykonane na poziomie 148 mln 748 tys. zł, wydatki wyniosły 127 mln 198 tys. zł, a nadwyżka budżetowa ukształtowała się na poziomie 21 mln 550 tys. zł i wynika z tego, że inwestycje, które są realizowane w budżecie miasta na poziomie 52 mln zł będą finansowane w II półroczu. Natomiast dochody wpływają sukcesywnie w okresach rozliczeniowych i dlatego zawsze na koniec I półrocza pojawia się duża nadwyżka budżetowa i ona będzie sukcesywnie wydawana, a nawet już została wydana na pokrycie wydatków inwestycyjnych. Zadłużenie miasta na koniec 2017 roku zaplanowano na poziomie 69 mln 908 tys. zł. Miasto ma problem ze sprzedażą mienia komunalnego. W budżecie na 2017 rok sprzedaż miejskich nieruchomości zapisano na poziomie 10 mln zł, a do tej pory sprzedano dopiero za ok. 2 mln zł. Zaniepokojony takim obrotem sprawy jest radny R. Niemann, który pytał prezydenta, co w takiej sytuacji i czy miasto jest w stanie do końca roku zbyć nieruchomości? Prezydent odpowiedział, że w II półroczu zostało zbyte mienie za około milion złotych. – Po pierwsze plan sprzedaży mienia nie był rozłożony równomiernie, a po drugie mienie można sprzedać tylko wtedy, kiedy ktoś będzie zainteresowany. A ponadto będzie wystawione na sprzedaż jeszcze byłe kasyno za 700 tys. zł, będą działki przy ul. Roosevelta, ul. Wodnej, ul. Kostrzewskiego, ul. Orzeszkowej i będą sprzedawane mieszkania we wspólnotach mieszkaniowych, dlatego kwota ze sprzedaży mienia w II półroczu powinna wzrosnąć – odpowiadał prezydent T. Budasz. Radny R. Niemann pytał dalej, co wtedy, kiedy nie znajdą się potencjalni kupcy – czy miasto będzie zmniejszać wydatki, czy będzie się posiłkować kredytem? – Jak jestem radnym dziesięć lat to jeszcze nie było tak niskiej sprzedaży mienia, ja nie pamiętam takiej sytuacji – podkreślił R. Niemann. Skarbnik E. Gawrych przypomniała, że już dwa razy były podobne sytuacje. Prezydent odpowiedział, że jest po analizie budżetu i ma różne warianty jeżeli chodzi o finansowanie wydatków budżetu miasta. – To jest nie tylko sprzedaż mienia, to jest wiele innych czynników, jak na przykład wykonanie budżetu za trzy kwartały, będą wpływy z ministerstwa finansów. Dziś za wcześnie mówić o jednym czynniku, patrzę na to globalnie, całościowo jako ekonomista i mamy przygotowane różne warianty, jesteśmy przygotowani na różne scenariusze – zapewniał prezydent.
*RIO zwraca uwagę o terminowość *
Regionalna Izba Obrachunkowa w Poznaniu wyraziła pozytywną opinię z wykonania budżetu Miasta Gniezna za I półrocze. Jednak zwróciła uwagę na brak podpisów dwóch dyrektorów i na kwestię dotrzymywania ustawowych terminów. W pierwszym przypadku chodzi o to, że do informacji z wykonania budżetu za I półrocze miasto dołącza także do RIO informacje o przebiegu wykonania planu finansowego na I półrocze Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna i Miejskiego Ośrodka Kultury. I pod tymi informacjami zabrakło podpisów obu dyrektorów, na co zwrócił uwagę skład orzekający RIO. A w drugim przypadku chodziło o to, na co także zwrócił uwagę radny R. Niemann, że miasto prawdopodobnie nie dochowało wymaganego terminu dostarczenia do RIO informacji o przebiegu wykonania budżetu Miasta Gniezna za I półrocze 2017 roku. Wymagany termin to 31 sierpień, a informacja dotarła do RIO 4 września. Radnemu wytłumaczyła zaistniałą sytuację skarbnik E. Gawrych, że nie jest dokładnie sprecyzowane, czy data 31 sierpnia ma być datą wpływu, czy datą wysyłki dokumentu. Dlatego informacja została wysłana 31 sierpnia do RIO, a że akurat przypadał weekend, to dotarła 4 września, ale termin nie został przekroczony.
*Schodki, schodki, schodki…*
Niedawno na targowisku przy ul. 21 Stycznia od strony kwiaciarek pojawiły się niewielkie schodki. Postulowały o te schodki do prezydenta kwiaciarki, które nawet miały stwierdzić, że jak tych schodków nie będzie to one zrezygnują z kiosków kwiatowych. Schodki są, a R. Niemann twierdzi, że jest to wydatek zbędny. – Proszę, żeby prezydent więcej takim naciskom nie ulegał. To jest parę kroków, które można przejść przy kwiaciarkach, a specjalne schody są niecelowym wydatkiem – zaznaczył radny. Dodał, że w przyszłości należałoby otworzyć przestrzeń targową i zlikwidować płotki, żeby można było swobodnie wejść i wyjść z każdej strony targowiska. – My z prezydentem Budaszem słuchamy ludzi. I kiedy przychodzą do nas ludzie z postulatami, to tak jak państwo przychodzicie do nas z różnymi wnioskami, inicjatywami, także się nad nimi pochylamy, analizujemy, a to był głos kwiaciarek. Ludzie korzystają z tych schodków, bo udało nam się to uwiecznić na zdjęciach – mówił wiceprezydent J. Grobelny. Schodki kosztowały 10 tys. 482 zł.
*Ile za ciastka?*
Radny K. Modrzejewski zauważył, że w tymczasowej siedzibie Rady Miasta przy ul. Pocztowej na stołach podczas sesji pojawiły się różnego rodzaju ciastka, głównie kruche, a które według radnego wzbudzają duże zainteresowanie. Dlatego zapytał jaki jest ponoszony koszt zakupu tych ciastek? A zapytał dlatego, bo jeszcze niedawno radny M. Zygmunt chciał pojechać na szkolenie dotyczące samorządu i nie było na to pieniędzy, a teraz wydaje się na ciastka. – Myślę, że powinniśmy być bardziej bogaci w wiedzę, a nie w tłuszcz – sugerował radny K. Modrzejewski. Radnemu odpowiedziała kierownik biura rady Justyna Sztynyk. Jak stwierdziła, 10 kartoników ciastek i 10 zgrzewek napojów, które zostały zakupione 19 maja kosztowały 872 zł brutto i ma nadzieję, że do końca roku radnym wystarczy tych słodkości. Dodała także, że przygotowała projekt, żeby w 2018 roku na szkolenia dla radnych zapisać kwotę 4 tys. zł, a decyzję podejmie oczywiście prezydent. W 2017 roku na szkolenia dla radnych przeznaczono 300 zł. R. Niemann zaproponował, żeby ciastka zastąpić na stołach sesyjnych zdrowymi, polskimi jabłkami. Przewodniczący rady M. Glejzer najpierw zaprotestował i powiedział, że niektórzy mogą mieć nadkwasotę, a następnie zażartował, że może lepiej polskie banany. A tak na serio to wszyscy radni powinni wziąć przykład z radnego M. Zygmunta, który na obrady przyniósł własny suchy prowiant, czyli cztery bułki, które najpierw elegancko wyeksponował, a później zjadł. Radni otrzymują dietę, więc mogą sami sobie zorganizować posiłek. A żeby było jeszcze bardziej zabawnie, po zjedzeniu bułek radny wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki niewielkich rozmiarów szczoteczkę do czyszczenia odzieży w kolorze czerwonym i z marynarki zmiótł zbędne okruszki po bułkach.
*Gdzie jest radny Ryszard?*
I jak się okazało, wcale nie chodziło tu o radnego R. Niemanna. Radny J. Szarzyński poszukiwał radnego Ryszarda, ale Karmolińskiego, który według niego „uciekł” z sesji. – Ubolewam, że kolejną sesję nie mogę zabrać głosu, bo nie ma tej osoby i żeby nie było hałasu jak rok temu. Po raz kolejny pan Ryszard uciekł z sesji i nie mogę zabrać głosu – stwierdził radny J. Szarzyński. Przewodniczący M. Glejzer stanął w obronie nieobecnego R. Karmolińskiego i powiedział, żeby nie używać określenia, iż uciekł, ale wyszedł, bo nikt nie wie, czy uciekł, czy tylko opuścił salę. Szkoda, że J. Szarzyński nie chciał powiedzieć, o czym zamierzał rozmawiać z R. Karmolińskim na forum publicznym. – To jest kolejna sesja i nie mogę zabrać głosu. Pan Ryszard powinien być na miejscu. A ja chcę powiedzieć, że dzisiaj jest 27 września, są moje urodziny i ja tu jestem, a pana Ryszarda nie ma. Czuję się radnym odpowiedzialnym – ubolewał J. Szarzyński. Przewodniczący M. Glejzer złożył w imieniu rady radnemu życzenia, a w szczególności, żeby doczekał się radnego Karmolińskiego.
BEATA KRZYŚKA****