Shadow

Siedem tematów malarskich na 90. urodziny mistrza Marcelego Derengowskiego

Jest jednym z największych twórców kultury Gniezna XX i XXI wieku. Malarz i pedagog, humanista i człowiek wielkiego serca, ogromnej świadomości i entuzjasta życia – właśnie obchodzi swój wielki jubileusz urodzin, a w ślad za nim podążył Miejski Ośrodek Kultury, który w tak dostojną uroczystość przygotował wystawę przekrojową twórczości mistrza, ujętą w siedem malarskich tematów.
Malarz, który przy ulicy Żabiej od lat prowadzi własną galerię obrazów, jest dla wielu entuzjastów malarstwa osobą wręcz kultową. Jego szerokie horyzonty myślowe, w połączeniu z talentem i tytaniczną wręcz pracą powodują, że wyniki jego pracy przed sztalugą, są bardzo cenione. Dziś, mając już 90 lat i ponad 75 lat twórczości artystycznej, przyciąga także osoby młode, które z dużymi emocjami podziwiają jego prace. Abstrakcje figuratywne to dzieła uwielbiane i pożądane. Z powodzeniem mogłyby się znaleźć w niejednej światowej galerii obrazów, czy na ścianie pięknego domu. Jednak Marceli Derengowski nie ma potrzeby handlowania swoimi obrazami. Tworzy dla siebie, dla świata i bliskich. Kocha życie, więc je uwiecznia w obrazach. Na nie przenosi swoje wnętrze, przemyślenia, miłości. Na jubileuszowym wernisażu jego prac, przekrojowo zaprezentował swoją dotychczasową twórczość, dzieląc ją na siedem tematów: Przestrzeń, Czas, Marynistyka, Kosmos, Kwiaty, Abstrakcja Figuratywna i Wdzięczność. Ale ta ostatnia jest mistrzowi najbliższa i o niej myśli najcieplej. – Ten temat spełnił swoje zadanie. Ten cykl dedykuję mojemu wnukowi Herbertowi. Uważam, że każdy obraz powinien mieć swoją treść i głębię. Do zastanowienia, do zrozumienia. Jeśli tego jest wyzbyty, to pozostaje tylko obrazkiem. Zawsze starałem się malować wnętrze, filozoficzną myśl danego tematu – mówi artysta.
Wśród licznych zainteresowań malarskich, Derengowski ukochał sobie marynistykę. Z jego obrazów mórz i oceanów, żywioł i siła wody, przestrzeni i otchłani, mówią do odbiorcy wprost. Obrazy te są pełne treści, niepokoju. – Lubię morze, wodę. Jestem też żeglarzem. Ten żywioł jest mi bardzo bliski – zdradza tajemnicę tej serii obrazów mistrz. Kiedy pokazuje jeden ze swoich ulubionych dzieł tej serii, rozpromienia się i czytelnie zwraca uwagę na pewne akcenty, symbole. Zwraca tu także uwagę na twórcze wykorzystanie przestrzeni. Przykłada do płyty obrazu dłonie, układając je w ramę. Niby niepozorny fragmencik całości, zamienia się nagle w pełnowartościowy obraz. – Dobry obraz to taki, z którego możemy wyciąć fragmenciki i one też będą pełne treści i piękna – objaśnia mi malarz. Marceli Derengowski swoje życie na szalę artyzmu, sztuki, złożył już w 1945 roku. To wtedy na gruzach dymiącej jeszcze, zburzonej Warszawy, namalował w duszy swój pierwszy obraz, właśnie ukazujący ten bolesny krajobraz. Za nośnik farby, posłużył kawałek kartonu. Miał wtedy zaledwie 15 lat. – Szybko skończyłem wtedy szkołę podstawową, którą przerwała wojna. Wtedy mama pozwoliła mi wyjechać na wycieczkę do Warszawy. Zobaczyłem wtedy to miasto w gruzach. Po powrocie namalowałem ten obraz farbą olejną na kartonie. Nie miałem jeszcze pojęcia o malowaniu – śmieje się M. Derengowski. Dziś ten obraz znajduje się w piwnicy domu artysty.
Jak przypuszcza sam malarz, stworzył do czasu jubileuszu ponad 1000 obrazów, stąd wystawa jego prac w galerii Starego Ratusza może mieć formę tylko przekrojową jego twórczości. Jubileusz artysty, to także dobra okazja do rozpropagowania jego twórczości. Służy temu wydany przez Miejski Ośrodek Kultury piękny album z katalogiem. Wstęp napisał do niego dziennikarz Jarosław „Mixer” Mikołajczyk. „Marceli Derengowski nie ściera się z rzeczywistością, maluje obok niej swoją, o wiele bardziej świetlistą i kolorową. Jest „obokrealistą”, Don Kichotem, który poprzez piękno walczy z wiatrakiem wszędobylskiej szpetoty” – możemy wyczytać we wstępie do wydawnictwa. Dumy z wieloletniej współpracy z malarzem nie kryje Dariusz Pilak, dyrektor MOK. – Oglądając te obrazy należy pamiętać o setkach wychowanków, ludzi którym zaszczepił poczucie piękna. Także tych uczonych tej sztuki w szkołach, w naszych „mokowskich” sekcjach. Wielu z nich przy okazji tej wystawy odwiedza nas ponownie. Dla gnieźnian ta wystawa to też nie lada gratka, bo nazwisko Derengowski kojarzy się z szerokim spektrum malarstwa – podkreśla.
*Artysta z Medalem Koronacyjnym*
Wystawa i towarzyszący jej wernisaż, stały się okazją do uhonorowania mistrza przez Tomasza Budasza, prezydenta Gniezna, który wręczył artyście Medal Koronacyjny w uznaniu jego zasług dla lokalnej kultury. – To wielki optymista – podkreśliła inaugurując wystawę, Iwona Wiśniewska, szefowa Dużej Galerii MOK, kuratorka instalacji. – Dla niego nie ma niemożliwego. Myślałam o tym, co tego człowieka napędza do działania. Jest cały czas aktywny w życiu. I on zakłada sobie cele w życiu. Każdy cel to działanie. Działanie twórcze, spotkanie. Wszystko go motywuje. Kiedy jest wymierzony cel, to powstaje do niego plan. A gdy powstanie ten plan, to wtedy „się dzieje”. Kiedy na drodze staje jakiś problem, czy obecna pandemia, to uwierzcie mi, to tylko mała korekta i nie ma już tej przeszkody. Jest niesamowitym człowiekiem – zwróciła się do publiczności. Sam pomysł jubileuszowej wystawy zrodził się 2 lata temu. To już wtedy artysta opracował wizję tego wydarzenia. Także instalacje na dziedzińcu Starego Ratusza (miejsca otwarcia wystawy), są pomysłem malarza. Licznie zgromadzona publiczność odśpiewała z okazji urodzin artysty „dwieście lat”, co wyraźnie zawstydzony Marceli Derengowski skwitował żartobliwie gestem uciszenia. Niezmiennie pozostaje osobą skromną. Myślicielem, który tworzy wielkie dzieła. Który nie krzyczy nachalnie swoją twórczością do świata, tylko z nim harmonizuje, jedna się i stara zrozumieć. Wychodzi mu to wyśmienicie, a miłośnicy jego twórczości ciągle czekają na ujawnienie kolejnych odsłon jego pierwszorzędnego pędzla, po którym z farbą przepływa też myśl. ALEKSANDER KARWOWSKI