Shadow

Śmierdzący i niebezpieczny problem Gniezna – SMOG

„Podkreślamy, że to działalność człowieka jest dominującą przyczyną współczesnego ocieplenia klimatu, a nauka ma na to niezbite dowody” – alarmuje Polska Akademia Nauk. Mowa tu m.in. o globalnym ociepleniu, do którego przykładamy się wszyscy, emitując gazy cieplarniane. Ale druga strona tego mało zaszczytnego medalu, to zanieczyszczenie powietrza. To w ocenie WHO druga najważniejsza przyczyna chorób niezakaźnych, będących rosnącym zagrożeniem na całym świecie. A czujemy ją wszyscy, także w Gnieźnie – wychodząc w okresie grzewczym z domu czy uchylając okno w mieszkaniu. Powietrze w mieście śmierdzi i jest gęste od pyłu.
O działania władz Gniezna nad zwalczaniem problemu pyłów zawieszonych w gnieźnieńskim powietrzu i ratowaniem zdrowia jego mieszkańców pytali Jarosława Grobelnego, wiceprezydenta Gniezna, radni zasiadający w komisji Gospodarki Miejskiej i Ochrony Środowiska Rady Miasta Gniezna. To problem przybierający na wadze i coraz bardziej interesujący mieszkańców. Szczególnie, gdy bardzo często korzystają z pomocy aplikacji i czujników, które wskazują, kiedy nie należy wychodzić na „świeże powietrze”, by nie narazić się na kłopoty zdrowotne, a dane te niemal codziennie alarmują czerwonym kolorem, że nie jest to wskazane. Ilość pyłów emitowanych głównie przez piece opalane zazwyczaj kiepskiej jakości węglem (często śmieci wrzucanych do tzw. „kopciuchów”), jest zazwyczaj taka sama w całym okresie zimowym, jednak jakość powietrza okresowo się znacznie poprawia, gdy nad miasto nadciągną wiatry, przewietrzając je. Jednak te pyły z wiatrem nie nikną, tylko są przenoszone dalej lub osiadają na elewacjach budynków, chodnikach i parapetach okien. Głównym problemem, jest niedostatecznie twarde prawo dla trucicieli środowiska.
Tu problem leży po stronie rządu, którego działania są niewystarczające lub pozorowane, jednak udało się znowelizować prawo i od października 2019 roku zaostrzono kryteria wprowadzania tzw. alarmu smogowego. Zgodnie z rozporządzeniem, alarm smogowy jest ogłaszany przy przekroczeniu średniodobowej wartości 150 mikrogramów na m sześc. dla pyłu PM10, a poziom informowania to 100 mikrogramów (wcześniej było to odpowiednio 300 i 200 mikrogramach na metr sześcienny). By ratować swoich mieszkańców, w całej Polsce ruszyły samorządy, np. zakazując korzystania z określonych źródeł energii i dopłacając do wymiany pieców czy termoizolacji budynków. Sam Poznań wyda w 2020 roku na ten cel 20 mln zł.
Jak to wygląda w Gnieźnie?
Miasto ma własny program dopłat do wymiany źródeł energii pn. „Lepsza jakość powietrza w Gnieźnie”. W jego pierwszej edycji w roku 2019 rozdysponowano prawie 250 tys. złotych, z których skorzystały 54 podmioty wymieniając piece węglowe (127 źródeł ogrzewania w 73 lokalach) na ogrzewanie gazowe, elektryczne lub przyłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej. Jednak w 2020 roku do dyspozycji mieszkańców uzyskania dopłaty (50 % kosztów kwalifikowanych) będzie zaledwie 100 tys. zł (prezydent deklaruje, że jeśli pojawią się wolne środki, zostaną one „dosypane” do tego programu). Do 10 lutego wpłynęło 12 wniosków na wymianę 22 źródeł ogrzewania na paliwo stałe. – Nie ukrywajmy, że do zrobienia jest bardzo wiele – przyznaje J. Grobelny i zwraca uwagę na przepisy, które nakazują do 2024 roku mieć wszystkie piece pozaklasowe. – Do roku 2026 będziemy mieli wymianę starych miejscowych ogrzewaczy pomieszczeń, a od stycznia roku 2028 będziemy musieli wszystkie stare kotły klasy 3 i 4 wymienić na ekologiczne – wymienia kolejne etapy zmian. – Wyzwanie jest większe, niżby się wydawało. Te lata niby są takie odległe, a środki które trzeba włożyć są ogromne. Także w zasobach miejskich – zwraca uwagę. Miasto już zrezygnowało z przestawiania pieców kaflowych w swoim zasobie mieszkaniowym i dokonuje kompleksowych zmian ogrzewania. Piece takie i tak muszą być wyłączone do 2026 roku.
Jak zaznacza J. Grobelny, sukcesem był realizowany w latach 2014-2018 rządowy program Kawka. W jego ramach wymieniono 654 piece. Obecnie działa inny rządowy program – „Czyste powietrze”. Tutaj w 2019 roku złożono 51 wniosków na wymianę pieca, a 29 wniosków złożono dla nowych budynków, jednak do końca roku udało się zawrzeć łącznie tylko 30 umów. – To niewiele, ale problemem jest tu kwestia skomplikowania procedury aplikacyjnej. Ona jest bardziej skomplikowana od naszej miejskiej – uściśla. Jednak tutaj miasto jest skłonne do współpracy z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który program realizuje i wyznaczyć pracownika, który będzie te wnioski z rządowego programu przyjmował (w grudniu 2019 r. taką współpracę podjął Powidz, a już w lipcu 2018 r. Września). Być może udałoby się połączyć to z innym rządowym programem „STOP SMOG” na wymianę bądź likwidację źródeł ciepła i termomodernizację w budynkach mieszkalnych jednorodzinnych osób ubogich energetycznie. Gniezno posiada także pięć lokalizacji do pomiaru jakości powietrza. – To rekord świata, że mamy to za 20 tys. a nie kilkaset tysięcy, bo miasta różnie finansują te przedsięwzięcia – zauważa wiceprezydent.
Kontrole i prewencja
Jak wynika z danych gnieźnieńskiej Straży Miejskiej, w 2019 roku „municypalni” dokonali 438 interwencji dotyczących prawdopodobnego spalania śmieci w piecach i kotłowniach. W 64 przypadkach te przypuszczenia się sprawdziły. Nałożono wówczas 40 mandatów karnych na kwotę 9100 zł, skierowano 11 wniosków do ukarania przez sąd oraz wobec 13 sprawców dokonano pouczenia. W samym styczniu 2020 roku SM dokonała już 41 interwencji i w 2 przypadkach nakryto nielegalny proceder palenia odpadami „nagradzając” właścicieli mandatami karnymi. Od lutego ze strażnikami kontroli dokonują pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego, którzy informują mieszkańców o terminach wymiany starych kotłów oraz o możliwościach uzyskania dofinansowania na zmianę źródeł ogrzewania czy prac termomodernizacyjnych. ALEKSANDER KARWOWSKI