Shadow

Spod ziemi dla miasta. Jeszcze 1,4 km do wód termalnych

Wysoki szyb wiertniczy, który drąży ziemię w poszukiwaniu gorącej wody, widać dobrze z ulicy Gdańskiej. Niemal vis a vis wjazdu na ulicę Spichrzową trwa cały czas próbny odwiert geotermalny, który po dokopaniu się do odpowiedniej warstwy da odpowiedź, czy złoża ciepłej wody pod miastem da się wykorzystać dla celów gospodarki komunalnej, a jeśli tak, to w jakim zakresie. Nastroje inwestora odwiertu – czyli PEC i Urzędu Miejskiego są dziś wyważone i bardzo ostrożne, ale wszyscy trzymają kciuki, by źródło wody było odpowiednio ciepłe i jak najmniej zasolone. Czy woda spod miasta pomoże ogrzać wodę w naszych mieszkaniach i obniżyć ceny takiej usługi?
Do szybu wiertniczego prowadzi wąska stara droga biegnąca od ulicy Gdańskiej w kierunku pola i ulicy Północnej. To właśnie tutaj zlokalizowano miejsce próbnego wiercenia warstw ziemi, by ostatecznie po ponad dwóch kilometrach drążenia dziury przekonać się, jaką wodę skrywają geologiczne pokłady naszej planety. Jeśli badania i przewidywania specjalistów potwierdzą się – komunalna spółka ciepłownicza będzie mogła przystąpić do realizacji kolejnych odwiertów i przygotowywać się do eksploatacji złoża. 29 stycznia wiertnia była na głębokości około 650 metrów z docelowych 2100 metrów. Kiedy zaproszeni na inspekcyjną wizytę dziennikarze pojawili się w niedalekiej odległości od wiertni, ta w tym momencie miała akurat przerwę technologiczną. Pracowały za to sąsiednie wielkie agregaty i pompy stukające swoimi silnikami szybki, równy, ale niezbyt głośny rytm. Jak zauważył dr Bogdan Noga, inżynier kontraktu, specjaliści zanim przystąpili do pracy, zajrzeli do projektu robót geologicznych, z którego wynika, że w tym miejscu zakładana jest temperatura wody w złożu na poziomie 75 stopni Celsjusza. Sama woda ma pojawić się na głębokości 2050 metrów, a odwiert ma się zatrzymać na 2100 metrach. Im więcej gorącej wody z dziury w ziemi wypłynie, tym lepszy będzie efekt energetyczny. Mowa tu o 200 metrach sześciennych na godzinę. Taki wynik zadowoli wszystkich, bo oznacza on nie tylko możliwości energetyczne, ale i balneologiczne, czy rekreacyjne. Jeśli jednak jej skład mineralny będzie spełniał odpowiednie normy, być może ta woda będzie spełniać także rolę leczniczą – np. dla uzdrowiska, czy sanatorium. Jednak najważniejszy cel do którego dążą inwestorzy, to oczywiście źródło ciepłej wody dla miasta.
*Licząc na szczęście *
Jak zauważa Jarosław Grobelny, prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, które stać się ma beneficjentem złoża – wiele zależy w tym projekcie od szczęścia. Raz się ono już uśmiechnęło, bo całkowity koszt odwiertu pokrywają środki zewnętrzne z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w kwocie prawie 16 mln zł. Teraz PEC liczy na odpowiednie zasolenie wody i wydajność jej wydobycia. – Nawet jeśli temperatura nie będzie wynosiła tych zakładanych 70-75 stopni, to technologia sobie z tym poradzi. Potrafimy podnieść tę temperaturę do oczekiwanej – zapewnia prezes spółki. Jak dodaje, jeśli uda się pozyskać i utrzymać tę ciepłą podstawę, to technolodzy firmy dołożą odpowiednie „klocki”, by wyprodukować także ciepło potrzebne dla centralnego ogrzewania i choć firma zakłada i przygotowuje się do negatywnego scenariusza, to jednak prezes spółki mówi: – Mam nadzieję, że szczęście będzie nam dalej sprzyjało, bo pozyskaliśmy środki i pozyskaliśmy dobrego partnera w realizacji inwestycji. Szczęście sprzyja lepszym – nie kryje J. Grobelny. Docelowo – po zbadaniu wody z obecnego odwiertu próbnego, powstać mają kolejne dwa odwierty, które pozwolą uzyskać łącznie 6 MW mocy cieplnej. Jak przypomina Tomasz Budasz, prezydent Gniezna – o geotermii mówi się w mieście przynajmniej od 30 lat i nie jest to odkrycie ostatniej kampanii samorządowej. – Nigdy nie było takich pieniędzy, by wiercić 2 kilometry w głąb za pieniądze podatników i jeszcze nie wiedząc, czy jest tam jakieś źródło ciepłej wody – zauważa prezydent. W przypadku pierwszego odwiertu badawczego szczęście miastu sprzyjało i środki dał fundusz centralny, ale co w przypadku wiercenia kolejnych dziur w ziemi? – Wierze, że skoro gnieźnianka jest ministrem ochrony środowiska, to takie fundusze do pozyskania pojawią się w konkursach – nie kryje nadziei. Co, jeśli jednak parametry wody rozczarują wszystkich zainteresowanych? – Odwiert zostanie zasypany – mówi prezydent.
*Co może dać tobie mieszkańcu woda z ziemi?*
Całość projektu wykorzystania wody geotermalnej, to w ocenie prezesa PEC kosztowna inwestycja. Mowa tu nawet o 70 milionach złotych, które w przypadku uzyskanych dofinansowań mogą kosztować nas połowę tej kwoty. – Ale patrząc na inne lokalizacje cena za ciepło powinna obniżyć się dość istotnie, a nawet wyraźnie. Zakładamy, że ten spadek kosztów będzie znaczny. Jeśli jednak tak się nie stanie, to ważna będzie stabilizacja, bo woda ta ustabilizuje koszty produkcji ciepła na potrzeby wody użytkowej, która trwa cały rok – tłumaczy Jarosław Grobelny. Techniczne ciekawostki o całej gnieźnieńskiej instalacji zdradza Zbigniew Derengowski, prezes firmy wykonawczej Algeo odpowiedzialnej za sam proces wiercenia. Algeo wierci obecnie – oprócz Gniezna – w województwie świętokrzyskim i dolnośląskim. Jak zapewnia prezes firmy, do osiągnięcia docelowej głębokości zostało jeszcze około 2 miesięcy wiercenia, nad czym pracuje maszyna amerykańskiej firmy GEFCO o udźwigu 130 ton i mocy 1000 koni mechanicznych. To wysoki maszt z obracającą się głowicą wiertniczą, która jest źródłem napędu przewodu wiertniczego złożonego z rur kończonego świdrem. ALEKSANDER KARWOWSKI