Sport szkolny ma się dobrze, ale potrzeba inwestycji. Dzieci wciąż ćwiczą na korytarzach

Sukcesy, dobre wyniki, duża liczba godzin wychowania fizycznego – to pozytywne efekty wspierania przez samorząd sportu szkolnego, co wynika z wypowiedzi przedstawicieli szkół podstawowych, którzy spotkali się z radnymi zasiadającymi w komisji Kultury Fizycznej i Sportu Rady Miejskiej w Gnieźnie. By podtrzymać dobrą passę wyników i przychylny klimat władz miasta, trzeba ciągle inwestować w infrastrukturę, gdyż ta powoli zaczyna nie mieścić dzieci, a może być jeszcze gorzej.
Każda szkoła podstawowa w Gnieźnie ma własne boisko ze sztuczną nawierzchnią, jednak ich stan mocno się różni. Pierwsze tego typu instalacje wymagają wymiany. Jak zaznacza Marek Szczepanowski, kierownik Zespołu ds. Sportu w Urzędzie Miejskim, takie inwestycje będą sukcesywnie czynione, jednak większym problemem na chwilę obecną są braki w ilości lub jakości sal sportowych. – Nie każda szkoła posiada salę sportową czy gimnastyczną, ale dzięki współpracy z GOSiR, każda szkoła ma możliwość brania lekcji w miejskich halach sportowych czy na basenie – zauważa. Obecnie najgorzej prezentuje się Szkoła Podstawowa nr 6, która pozostaje jako jedyna bez sali sportowej. Trochę lepiej jest w szkołach nr 3 i 5, bo tam sale są, ale ich małe gabaryty nie pozwalają na w pełni sprawne ich wykorzystywanie. – Każda palcówka może być dumna ze swojej bazy sportowej. W naszej placówce też taka jest, ale to taka „wiatrowa”, czyli kiedy można z niej korzystać wczesną jesienią i wiosną – charakteryzuje Radosław Sobkowiak, dyrektor SP nr 3. – Brakuje nam możliwości, żeby skryć się w tym okresie jesienno-zimowym – dodaje. Jednak tutaj planowane są inwestycje. Jak zdradzili radni, szkoła przy ulicy Czernieckiego ma doczekać się nie tylko nowej hali sportowej, ale także rozbudowy. – Moja prośba jest taka, żeby środki budżetowe w przyszłości manipulować tak, by nasza jednostka otrzymała taką halę jak np. SP nr 1 – zauważa R. Sobkowiak i mówi, że uczniowie korzystają gościnnie z sali Instytutu Kultury Europejskiej. Także z problemami muszą sobie radzić dzieci i nauczyciele w SP nr 5. Tam sala jest, ale jej wymiary służyć mogą jedynie gimnastyce. Mimo oddania do użytku nowej sali przy sąsiedniej SP nr 2, uczniowie z „piątki” nie korzystają z niej z powodu pełnego obłożenia obiektu zajęciami lekcyjnymi „dwójki”, a popołudniami odbywają się w niej inne imprezy. Jak zasygnalizowali dyrektorzy placówek oświatowych, ostatnie zmiany w systemie edukacyjnym sprawią, że za rok szkoły staną przed problemem braku miejsca do sprawnego prowadzenia zajęć sportowych. – Ja mam małą salę porównywalną do „trójki” czy „piątki” – mówi Robert Andrzejewski, dyrektor SP nr 10. – Kiedyś najwęższym gardłem do układania planu była kwestia języków obcych. Od nich ustawiało się plan. Dziś ustawiamy od „wuefu”, żeby dzieci kończyły o w miarę logicznej porze, znaczna część „wuefu” poza salą gimnastyczną odbywa się na korytarzu. Wróciliśmy do tego, co było w „szóstce” w latach siedemdziesiątych. Nie ma innej możliwości. Teoretycznie może dałoby się jakieś obiekty wynająć, ale pojawiają się aspekty dowozu i pieniędzy. Ta sytuacja się w przyszłym roku pogłębi – alarmuje dyrektor placówki i dodaje, że po zmianie gimnazjum w szkołę podstawową, sprzęt sportowy dla dzieci jest za duży, pozostawiony po gimnazjalistach. – W szkole jest siłowania, ale za dwa lata w ogóle nie będę jej wykorzystywał, bo sprzęt jest dopasowany do chłopców w wieku 13-16 lat – zauważa i dodaje. – Połowę boiska mam zamkniętą od dłuższego czasu przez Sanepid, kolejna część jest nowa, fajnie zrobiona, a ostatnia część to stary asfalt. Z tym wszyscy mamy problem, choć się to systematycznie poprawia. Jak podkreśla przewodniczący komisji Ryszard Karmoliński, cieszą sztuczne nawierzchnie boisk, Orliki, budowana hala widowiskowo-sportowa przy ulicy Zabłockiego, ale to ciągle za mało. – Infrastruktura nam rośnie i to rośnie znacząco, ale warunki do uprawiania sportu, mówiąc ogólnie, prawie się nie poprawiły, a gdzieniegdzie nawet się pogorszyły, a to z powodów pozytywnych, bo zwiększono ilość godzin wychowania fizycznego, wprowadzone są klasy sportowe, dodatkowe godziny. Czyli mimo że rozwijamy infrastrukturę, to nie nadążamy za realiami jeśli chodzi o ilość potrzebnych godzin na obiektach sportowych – mówi R. Karmoliński. Jak poinformowali przedstawiciele Zespołu ds. Sportu w Urzędzie Miejskim, miasto będzie się ubiegać o środki na infrastrukturę sportową z nowego ministerialnego programu, który zapowiedział Witold Bańka, minister sportu i turystyki.
ALEKSANDER KARWOWSKI