Sprawy formalne, kredyt i niekończący się temat tuczarni w Polskiej Wsi. Obradowała Rada Gminy Kłecko

Do pewnego momentu dość wakacyjny przebieg miała miniona sesja Rady Miejskiej Gminy Kłecko. Oprócz spraw typowo formalnych, radni pozwolili burmistrzowi na zaciągnięcie kredytu na finansowanie zadań inwestycyjnych. Już pod sam koniec sprawnie przeprowadzonych obrad, wrócił temat kontrowersyjnej dla wielu mieszkańców gminy budowy tuczarni trzody w Polskiej Wsi. Obrady znacznie się przedłużyły, jednak większych konkluzji nie wyciągnięto.
Obrady Rady Miejskiej Gminy Kłecko, 29 sierpnia, oprócz wystąpień przewodniczącego rady i burmistrza Kłecka, którzy przedstawili informacje o swojej pracy w okresie międzysesyjnym, rozpoczęły się także wystąpieniem kpt. Sławomira Nawrockiego z Wojskowej Komendy Uzupełnień w Koninie. Celem wizyty oficera w Kłecku było zachęcenie za pośrednictwem radnych i sołtysów mieszkańców gminy, by wstąpili w szeregi tworzonej właśnie 12. Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej w Poznaniu. Następnie radni dokonali korekt w uchwale budżetowej gminy oraz zdecydowali o zaciągnięciu kredytu bankowego w wysokości ponad 1,06 mln złotych. Środki te potrzebne są gminie w związku z wydłużającym się procesem rozliczeń końcowych projektów współfinansowanych środkami unijnymi. Kiedy środki z funduszy europejskich spłyną na konto urzędu, kredyt zostanie spłacony. Obecnie ze środków unijnych finansowana jest budowa świetlicy wiejskiej w Działaniu, rozbudowywana szkoła podstawowa w Dębnicy wraz z budową sali sportowej oraz kończona jest budowa ścieżek rowerowych wraz z centrum przesiadkowym. O ile do momentu wolnych głosów i wniosków, które zazwyczaj kończą obrady, sesja miała dość spokojny, wręcz wakacyjny przebieg, o tyle głosy mieszkańców gminy, które padały z sali w kierunku burmistrza, przeobraziły ten senny klimat spotkania w bardziej nerwowy. Głos zabrał m.in. Krzysztof Jendraszak, mieszkaniec gminy, który jako pierwszy zorganizował społeczny protest przeciwko planowanej budowie fermy świń w Polskiej Wsi. Temat elektryzuje lokalną społeczność od przełomu lat 2016-2017, kiedy tutejszego urzędu wpłynął wniosek inwestora w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia inwestycyjnego polegającego na budowie obiektu inwentarskiego – tuczarni o obsadzie 208,6 DJP (1490 sztuk w jednym cyklu) wraz z silosami magazynowymi na paszę, wagą samochodową i utwardzonym układem drogowym w miejscowości Polska Wieś. Inwestycja została zakwalifikowana do przedsięwzięć mogących potencjalnie oddziaływać na środowisko. Mieszkańcy stanowczo zaprotestowali obawiając się odoru, hałasu i niedogodności, które taki obiekt tworzy, szczególnie, że jego okolice są gęsto zabudowane domami. Decyzji burmistrza czy chlewnia będzie mogła powstać czy nie, ciągle nie ma. I właśnie taki zarzut m.in. wyłożyli burmistrzowi dwaj przedstawiciele stowarzyszenia „Przyroda Kłecko”, które zawiązało się, by sprzeciwić się budowie fermy i chronić walory ekologiczne gminy. Zarzutów pod adresem burmistrza było bardzo dużo, a sam Adam Serwatka na wszystkie zarzuty starał się precyzyjnie odpowiadać. Padały argumenty, że burmistrz pomija głos mieszkańców i opiera się na nierzetelnych raportach. A. Serwatka podkreślał, że konsekwentnie trzyma się wraz z urzędnikami litery prawa i bardzo szczegółowo prowadzą całą drogę administracyjną zmierzającą do decyzji w sprawie budowy chlewni. Tłumaczył także, że sprawa tak długo się ciągnie, gdyż pojawiają się ciągle nowe dowody i dokumenty, które przedłużają postępowania administracyjne. Zapewnił także, że ma świadomość, iż decyzję podejmie on sam na podstawie wszystkich dokumentów, a waga tej decyzji będzie bardzo duża. W trakcie wymiany argumentów, która przybierała często formę znacznie uniesionego głosu dyskutantów i wśród apeli radnych o rozsądek i przeczekanie sprawy do samego końca bez osobistych wycieczek między mieszkańcami a urzędnikami, kolejne osoby z widowni zaczęły wychodzić z sali obrad. To pokazuje, że ten temat męczy i nudzi już wielu mieszkańców, co przyznał i sam burmistrz i grupa protestujących mieszkańców. Wszyscy mają dość i czekają na decyzję. Gorąca końcówka sesji tylko uwidoczniła wagę problemu budowy chlewni w Polskiej Wsi. Podobne gorące dyskusje toczą się w całej Polsce, gdyż przeciwników budowy przemysłowych chlewni czy kurzych ferm w zagęszczających się domami polskich wsiach przybywa. Z powodu coraz mniej merytorycznych i odchodzących od sedna sprawy wypowiedzi przedstawicieli stowarzyszenia, przewodniczący rady Miejskiej Jan Borkowicz zamknął obrady. Na kilka minut rozmowy mieszkańców z burmistrzem przeniosły się w kulisy sali sesyjnej, jednak temperatura dyskusji i towarzysząca jej nerwowość, zdaje się wcale nie zmalały. ALEKSANDER KARWOWSKI