Starosta będzie ratował „eSTeDe”. Sama rozbudowa do prokuratury

Dość nieoczekiwanie podczas posiedzenia Komisji Kultury Fizycznej i Sportu Rady Miasta Gniezna, głos w sprawie problemów z rozbudową szpitala i centrum kultury „eSTeDe” zabrał starosta gnieźnieński Piotr Gruszczyński. Zaproszenie przedstawicieli powiatu na posiedzenie organu Rady Miasta miało na celu wypracowanie zasad współpracy między samorządami w sprawie szkolenia dzieci i młodzieży w sporcie, jednak starosta zwrócił uwagę, że nakłady finansowe, które poniesie powiat na dwie niedokończone w poprzedniej kadencji inwestycje, mogą zablokować np. dotacje dla klubów sportowych.
Po raz pierwszy od 2006 roku w posiedzeniu komisji Rady Miasta Gniezna zajmującej się sportem, wziął udział Piotr Gruszczyński. Tym razem reprezentował powiat gnieźnieński i Starostwo Powiatowe. Wizyta nie była przypadkowa. Miejscy radni chcieli wypracować z urzędnikami zasady współpracy w sferze sportu między samorządami. Nikt jednak nie ukrywał, że samorząd powiatowy w najbliższych latach obrać musi inne priorytety budżetowe i środki na sport będą musiały być zamrożone. – Sytuacja Starostwa Powiatowego w kontekście tego, co żeśmy zastali, daje obraz dramatyczny – zwrócił się szczerze do radnych starosta. – Na dokończenie rozbudowy szpitala potrzeba 30 mln zł, plus dodatkowe 20 mln na wyposażenie. Daje nam to 50 mln złotych, nie mając nawet złotówki na te cele w budżecie. To nie jest nasz główny problem, bo jest jeszcze parę innych spraw, jak np. rozbudowa „eSTeDe”. Podjęliśmy decyzję, że sprawę kierujemy do prokuratury – dodał P. Gruszczyński, który podkreślił, że te informacje pochodzą z ostatnich godzin przed obradami komisji (czwartek 23 maja – przyp. red.).
Jak obrazował wzburzony starosta, z analiz wynika, że wykonawcy wypłacono 60 procent kwoty z tytułu umowy, a zaawansowanie prac wyniosło ledwie 45 procent – W naszej ocenie doszło do złamania prawa i musimy sprawę skierować do prokuratury. Wysłałem już pismo do marszałka Marka Woźniaka, że należy się spotkać, bo w związku z decyzjami, które były wcześniej podejmowane grozi nam zwrot pieniędzy – alarmuje starosta. Jak zdradził, są już wstępne obliczenia, ile kosztować będzie dokończenie rozbudowy centrum kultury. – Gdybym chciał ratować ten obiekt, to potrzebuję 6 mln złotych. Myślę, że wartość tego obiektu przed inwestycją wynosiła 5 milionów, zatem są to sytuacje absurdalne. Przed nami pewnie procesy z podwykonawcami, co będzie się ciągnęło długo. Inwestycja miała być zakończona we wrześniu zeszłego roku, a dziś poziom zaawansowania wynosi 45 procent i końca nie widać – nie kryje zrezygnowania P. Gruszczyński.
Mimo bardzo krytycznej oceny działań poprzedników względem prowadzenia największych inwestycji powiatowych, pochwalił ich za sięganie po środki zewnętrzne. – Tego nikt im nie odbierze. Natomiast skuteczność prowadzenia tych środków to jest sprawa dramatyczna. W najbliższych dniach podejmiemy decyzję, ale myślę, że „eSTeDe” będę ratował – stwierdził. W ocenie starosty, jakiekolwiek decyzje finansowe powiatu gnieźnieńskiego są w obecnej sytuacji bardzo ryzykowne. – Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że wystawiam się na naruszenie dyscypliny finansów. Ale wiedziałem w co wchodzę i te konsekwencje jestem gotowy ponieść. Nie mam odwrotu, bo albo to pozostawiam i niech sobie przychodzą następni, ale ja tego nie zrobię. Przyszedłem po to, aby tę sprawę doprowadzić do końca – podkreślił.
Po słowach starosty, jeżeli ktoś z zebranych liczył na radosne informacje w kwestii finansowania sportu poprzez powiat, już wiedział, że się rozczaruje. Nie mogło być inaczej, o czym po chwili powiedział sam starosta. – W nowym budżecie może dojść do tak drastycznych cięć, że żużel nie dostanie złotówki. Liczymy się z takimi rozwiązaniami – kierował swoje słowa do radnego Rafaela Wojciechowskiego, który jest też menedżerem ds. sportowych Startu Gniezno. – Nie ukrywam, że chciałbym wybudować szpital bardzo szybko, bo tutaj mamy jedyną szansę, że oddając obiekt do użytku mam możliwość odliczenia rat poprzez amortyzację. Dziś takimi rzeczami się zajmuję – stwierdził z przekąsem starosta. Przy okazji nie krył, że zazdrości obecnemu na posiedzeniu komisji prezydentowi Gniezna, że może prowadzić takie inwestycje jak rewitalizacja Starego Ratusza, w którego wnętrzach odbywało się posiedzenie. – Przyszedłem do starostwa z pomysłami, a one się zakończą prawdopodobnie na tym, że będę ratował tylko to, co dostałem w spadku po poprzednikach. Mam kilka projektów, ale nie wiem czym się skończą – nie krył żalu.
Prezydent Tomasz Budasz wsłuchując się w słowa siedzącego tuż obok starosty, wyraził zadowolenie za stawianie sprawy wprost. – Pewnie to nic przyjemnego sprzątać po kimś stajnię Augiasza – mówił, na co starosta kurtuazyjnie odparł. – Panie prezydencie, chciałbym być na twoim miejscu, ale rzeczywistość inaczej nam to poukładała i naznaczyła, że ja się mam męczyć, a ty inwestować – zażartował. Jak dodał starosta, jedyny dobry akcent informacji, którymi mógł się podzielić z radnymi, to otwarcie nowego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, które miało miejsce w piątek. – Kiedyś był fatalną wizytówką szpitala, a dziś otwiera nowe możliwości i ma zupełnie nowy wymiar – dodał optymistycznie na koniec. ALEKSANDER KARWOWSKI