Shadow

Starostwo na ratunek stołeczności Gniezna


Które miasto może posługiwać się prestiżowym mianem pierwszej stolicy Polski, dla gnieźnianina i pewnie większości spytanych nawet z zaskoczenia Polaków jest jasne – Gniezno. Choć przez dziesiątki lat podręczniki szkolne ten fakt precyzyjnie odnotowywały, to jak się okazuje istnieje potrzeba przypominania o tym. Starostwo właśnie reaguje na kampanię promocyjną jednego z dostawców usług multimediów i woła: „nie przenoście nam stolicy do Poznania”.
Można stwierdzić, że „obrona” stołeczności Gniezna przez samych gnieźnian ma już całkiem długą historię. Z biegiem lat i kolejnych debat naukowców ta dotychczas niepodważalna rola Gniezna w tworzących się zrębach naszej państwowości jest coraz częściej umniejszana. Dziś naukowcy mówią otwarcie, że o stołeczności w pradawnych dziejach nie mówiło się w tym sensie, w jakim mówi się dziś, a stolicą był ten gród, w którym akurat przebywał król, książę ze swoją świtą. Na tym polu szansę swoją upatrzył Poznań dodając do swojej bogatej historiografii i obecnej promocji zapis o stołeczności Grodu Przemysła i dość zręcznie go wykorzystuje tworząc m.in. na Ostrowie Tumskim nowoczesne centrum traktujące o historii miasta. Gniezno takiego centrum nie ma, a o historii Gniezna przypominają zazwyczaj tylko przewodnicy, Muzeum Początków Państwa Polskiego i zapis pod logiem. Uwrażliwieni na tym punkcie gnieźnianie bardzo czujnie wychwytują każdą próbę przesunięcia stołeczności z Gniezna w kierunku zachodnim. Nie inaczej było, kiedy na reklamowe bilbordy i do internetu zawitała kampania promocyjna poznańskiej firmy telekomunikacyjnej Inea. „Jak wieść niesie, pierwszym władcą Polski był Mieszko, a pierwszą stolicą – Poznań” – tak zaczyna się reklamowy spot. Kiedy dobiegają jego pierwsze dźwięki u części gnieźnian pojawia się gęsia skórka. Nic dziwnego, że na odsiecz dezinformującej kampanii reklamowej pierwszy zareagował prezydent Gniezna Tomasz Budasz, który oficjalnie zaprotestował. Decyzja ta spotkała się z aprobatą mieszkańców Grodu Lecha. Teraz do akcji wkracza Starostwo Powiatowe, jednak w bardziej sympatycznej i mniej naładowanej emocjami formie.
– Na reklamę firmy z Poznania zareagowaliśmy bardzo szybko – mówi Beata Tarczyńska, starosta gnieźnieński. – Nawiązaliśmy kontakt z firmą, która zapewniła nas, że będzie się wycofywać z tej reklamy. Liczymy, że przyłączy się do nas miasto. Liczę na to, że nasza odpowiedź przyczyni się do tego, że fakt pierwszej stolicy Polski w Gnieźnie będzie nam trwale przypisany.
Choć dla samych poznaniaków wydaje się być obojętnym, gdzie była historyczna stolica, o czym może świadczyć prześmiewcza kampania firmy, to jednak jasnym staje się, że rywalizacja na osi Poznań -Gniezno, w gorszej sytuacji stawia gród Lecha, z racji ograniczonych środków i możliwości. Stąd jak mówi Agnieszka Rzempała -Chmielewska ze Starostwa Powiatowego, warto stawiać na nieantagonizowanie relacji, ale podjęcie konwencji i podejście do tematu z większym luzem. – Nie mając takich środków podchodzimy do tematu w kreacyjny sposób. Prezentujemy zabawną grafikę, na której poznański koziołek nie kryje zdziwienia, że ma na sobie królewską koronę z Gniezna i został „wciśnięty” w skrzydła piastowskiego orła z naszego herbu. Jest to parafraza znanej piosenki grupy Pod Budą śpiewającej „nie przenoście nam stolicy do Krakowa” – mówi i dodaje, że kampania ma bawić i w tej zabawie ma być siła. Jak dodają pracownicy Starostwa Powiatowego, osoba która znajdzie w ogólnie dostępnych przekazach informacje, że pierwszą stolicą Polski nie było Gniezno i zgłosi to urzędnikom, może liczyć na nagrodę w postaci upominków oraz spotkania ze starostą. – Jaki będzie odbiór zobaczymy, ale widząc jak ten temat jest bliski sercu gnieźnianom i sympatykom naszego miasta, to możemy być spokojni – zauważa A. Rzempała – Chmielewska.
Czy pojawiające się rozważania naukowców będą psuć relacje między mieszkańcami Poznania i Gniezna trudno dziś powiedzieć, jednak jak mówią czasami gnieźnianie przez wieki żyjący w cieniu Poznania, stolica Wielkopolski ma dużo atrakcji i tytułów, a nam odbiera się jedną z niewielu przyjemności tytułowania się honorową frazą. Gnieźnieńska krucjata po stołeczność, jak wynika z przekazów medialnych w regionie, obchodzi i rozpala już chyba tylko samych gnieźnian.
ALEKSANDER KARWOWSKI