Temat lekcji: pamięć i człowieczeństwo

Czy grób, na którym nie pali się znicz i nie leży na nim żaden kwiat oznacza, że nie jest on wart uwagi i pamięci o losie tych, którzy w nim spoczywają? Oczywiście, że tak nie jest. I o tym, że jest zupełnie inaczej wiedzą uczniowie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 w Gnieźnie. Zaciekawieni historią tragicznie zmarłego kolegi, absolwenta ich szkoły sprzed 20 lat, postanowili przy wsparciu grona pedagogicznego zadbać o grób chłopaka, który będąc ich rówieśnikiem, dziś spoczywa w grobie jeszcze niedawno przeznaczonym do likwidacji.
Święto Zmarłych to czas, gdy nad grobami bliskich spotykają się rodziny i przyjaciele zmarłych, by w chwili zadumy, ciepłego światła lamp i zniczy, przywołać wspomnienie o tych, których dziś nie ma. Nie wszystkie groby jednak – oprócz liści spadających w tym czasie z drzew – są przystrojone symbolami pamięci. Tragiczne losy wielu ludzi ucinają niekiedy pamięć o nich, pozostawiając samotne nagrobki, na których 1 listopada nie zobaczymy zniczy, kwiatów, a wokół nich nie ma charakterystycznie wygrabionej ziemi. Na taki nagrobek w sąsiedztwie miejsca spoczynku swoich bliskich natrafił Stanisław Przybylski, przedsiębiorca i stolarz. – Poczułem poruszenie, gdy na sąsiednim grobie pojawiła się kartka informująca o przeznaczeniu go do likwidacji z powodu nieopłacenia – wspomina pan Stanisław.
Tablica z informacją o tym, kto tutaj spoczywa, mówi do przechodnia, że leży tu matka z synem. Anna i Tomasz. – Tomka znałem, choć zaledwie trzy miesiące. Dał się poznać z jak najlepszej strony – mówi S. Przybylski. Chodzili razem do szkoły przy ul. Sienkiewicza w Gnieźnie. Tomka znaleziono martwego przy ul. Tumskiej. Minęło już ponad 20 lat od tego faktu. – Nie mogłem pozwolić, by z tym grobem, pamięć o nim i jego rodzinie przeminęła. Być może historia rodziny gdzieś się urwała. Zainteresowałem tą sprawą dyrekcję Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3, której obaj byliśmy przed laty uczniami. Spotkałem się w niej z wielkim entuzjazmem i ciepłym przyjęciem do pomysłu wspólnej opieki szkoły nad zapomnianym grobem jej dawnego ucznia. Udało się – uśmiecha się pan Stanisław.
Młodzi uczniowie ZSP nr 3 dają świadectwo pamięci i człowieczeństwa już od prawie roku. Nie trzeba ich specjalnie zachęcać, by odwiedzali i uporządkowali grób ich kolegi – który choć odszedł niemal tyle samo lat temu, co oni mają dziś sami lat, to jednak uczył się w tych samych murach i miał zapewne podobne marzenia. Jednak los jego i jego rodziny ułożył się mniej szczęśliwie. – Uczniowie widzą, że szkoła to nie tylko sama nauka, ale również poczucie przynależności do społeczności i sprawy wychowawcze – zauważa Małgorzata Drewek, która wraz ze swoją klasą 2 CS, otoczyła opieką grób Tomka. Jak zauważa pedagog, ta lekcja ma szerszy wymiar, bowiem łączy pokolenia uczniów szkoły. To właśnie na ulicę Sienkiewicza ze swoim pomysłem skierował swoje pierwsze kroki Stanisław Przybylski. Było to dla niego zupełnie naturalne. Tam podjęto od razu decyzję: „działamy!”. – Włączył się w to nasz samorząd szkolny wraz z całą społecznością szkoły. Dzięki temu nie ma problemu z zakupem kwiatów czy zniczy. To decyzja uczniów – dodaje M. Drewek.
Dumy z postawy dzisiejszych uczniów szkoły nie kryje Stanisław Przybylski. – To bardzo dobrze, że ta młodzież ma dziś takie poczucie pewnej powinności wobec dawnego ucznia szkoły. Dziś raczej jest poczucie, że młodych ludzi opiekujących się zaniedbanymi grobami jest jakoś mało. Jednak tutaj jest tak wspaniały odzew na tę piękną ideę. Przecież Tomka nie znają, ale mają poczucie konkretnego człowieka, który zaczął jak oni tę szkołę, chciał żyć, a jednak został sam. Teraz już nie jest sam i to napawa nadzieją – mówi na koniec wzruszony S. Przybylski. ALEKSANDER KARWOWSKI