Shadow

Tereny kolejowe w centrum miasta oplanowane. Jaka czeka je teraz przyszłość?

Nie wszystkim radnym podoba się nowy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, jednak władze miasta podkreślają, że to jedyna szansa na zachowanie zabytkowej parowozowni oraz rozwój reszty terenów w kierunku wschodnim tuż za nią. Teraz po jego uchwaleniu, PKP wraz z innymi swoimi spółkami będzie mogły przystąpić do realizacji śmiałych pomysłów, które wymyślono 5 lat temu podczas warsztatów Charrette.
 Tereny kolejowe objęte planem przestrzennym to 55,6 ha gruntów, czyli ogromny teren między centrum, a południem Gniezna. To nie tylko parowozownia, okolice dworca czy ulicy Konikowo, ale też duże tereny dawnych bocznic i górki rozrządowej ciągnących się do ulicy Pod Trzema Mostami. W miejscowym planie dla tych terenów przewidziano różne funkcje. By ratować parowozownię, dopuszczono tu lokowanie handlu wielkopowierzchniowego. W założeniu magistratu może to zachować zabytkową substancję, która ulega degradacji. Skoro rząd mimo zapowiedzi z kampanii wyborczej nie utworzy tu Narodowego Muzeum Kolejnictwa, to szansą jest ulokowanie tu np. handlu z usługami hotelarskimi, rozrywkowymi i kulturalnymi. Samemu kształtowi obiektów nic nie grozi, bo są one chronione prawem konserwatorskim. Władzom miasta marzy się, by pojawił się tutaj inwestor, który utworzy coś na kształt Cukrowni Żnin – perły industrialnej rewitalizacji, która jest obsypywana nagrodami i uznaniem architektów. Jednak by ewentualnie wprowadzić tu funkcje kulturalno-wystawiennicze, musi tu powstać część komercyjna, która te funkcje utrzyma. Natomiast dalsze tereny w kierunku wschodnim to możliwość lokowania parkingów wielopoziomowych, usług hotelarskich, konferencyjnych, biur, zabudowy mieszkaniowej wielorodzinnej. Na samym końcu planu znajduje się wielki teren przemysłowy. Przedłużona miałaby być także ulica Składowa aż do „trzech mostów”. Wszystko teraz w rękach PKP i spółek-córek, co zrobią ze swoimi terenami, ale przynajmniej już wiadomo, co będzie tu mogło powstać.
*Władza centralna nie pomoże parowozowni *
 – Można już dzielić działki, poszukiwać inwestorów, czy realizować inwestycje fragmentami. Mamy nadzieję, że te unikatowe obiekty nie będą popadały w dalszą ruinę – mówi Jarosław Grobelny, wiceprezydent miasta. Plan, a właściwie jego część, nie podoba się radnemu Pawłowi Kamińskiemu. Konsekwentnie uważa on, że zgoda na lokowanie w zabytkowej parowozowni handlu wielkopowierzchniowego doprowadzi do zablokowania potencjalnej funkcji muzealnej. Stoi on też po stronie tych mieszkańców, którzy widzą w tym miejscu właśnie ekspozycję dawnego taboru polskiego kolejnictwa. Jednak jak mówi J. Grobelny, szans na powstanie w tym miejscu muzeum prawie nie ma. – Pisaliśmy parokrotnie do władz państwowych tego kraju, które nam odpowiedziały, że jak chcemy, to możemy sobie muzeum zrobić sami. A oni – mimo że fachowcy uważają to za poroniony pomysł – będą budowali muzeum w Warszawie. Ubolewam nad tym, nie zgadzam się z tym, tak jak i pan – podkreślił. Jak dodaje wiceprezydent, podejmie on kolejne rozmowy z parlamentarzystami, by rozpocząć proces namawiania rządu do zagospodarowana tych obiektów. Wezwał on też Pawła Kamińskiego z klubu PiS, do pomocy w lobbowaniu w sferach rządowych. – Decyzja musi zapaść politycznie, bo muzeum to skarbonka na zawsze. Miasto może się angażować, ale na pewno nas nie stać na utworzenie muzeum i jego utrzymywanie. Staramy się ratować ten obiekt – zapewnia Jarosław Grobelny.
Radni PiS poddają w wątpliwość także lokowanie funkcji mieszkaniowych niedaleko torów. W ich ocenie akustyka tego terenu uprzykrzy życie potencjalnym mieszkańcom takiego osiedla, jednak wiceprezydent zauważa, że nie ma w tym miejscu przymusu takiej zabudowy, a może być też funkcja usługowa. To zależy już od właściciela. Faktycznie, w pobliżu ulicy Pocztowej i Konikowo jest bocznica kolejowa i rampa rozładunkowa, ale należą do tego samego właściciela, choć różnych jego spółek. To już kwestia rozmów między nimi. Radny Kamiński zaapelował do władz miasta o rozmowy z PKP, by ruch z istniejącej bocznicy kolejowej przeniesiony został do tej drugiej, umiejscowionej na Winiarach. Jaki los czeka zatem tereny kolejowe? ALEKSANDER KARWOWSKI