Tomasz Raczek obejrzał film i dyskutował o nim z gnieźnieńskimi koneserami kina

Znany i lubiany krytyk filmowy przybył do gnieźnieńskiego kina Helios, by z miłośnikami ambitnych gatunków filmowych obejrzeć debiutancki film Ewy Bukowskiej pt. „53 wojny”. Tuż po projekcji odbyła się ciekawa dyskusja z widzami o znaczeniu filmu i jego istotnych elementach.
Niemal do ostatniego miejsca największą salę kinową w gnieźnieńskim kompleksie kina Helios, wypełniła zapowiedź przybycia do Gniezna krytyka filmowego Tomasza Raczka, który przyjechał 26 listopada do miłośników kina z filmem „53 wojny”. „Kino Konesera” to lubiany cykl specjalnych pokazów filmowych prezentowanych w całej sieci kin Helios. Do poszczególnych miast przyjeżdża ambasador marki T. Raczek, który przywozi ze sobą za każdym razem inne dzieło spoza ogólnego nurtu kina rozrywkowego. Dla gnieźnieńskich entuzjastów dobrego kina wybrał debiut reżyserski Ewy Bukowskiej z obsadą m.in. Magdaleny Popławskiej, Michała Żurawskiego, Kingi Preis i Krzysztofa Stroińskiego. Już na samym początku wydarzenia, jeszcze przed seansem, znany krytyk zaapelował do widzów, by wyczulili się na głośne artykułowanie niezgody. Jak podkreślał, niezgoda popycha świat do przodu i jest zaczynem czegoś kreatywnego. Było to swoiste preludium przed dyskusją z widzami o filmie po jego seansie. – Kino Konesera to filmy, które nie zawsze trafiają do multiplexów, czyli tych kin nowoczesnych. Uważane jest często za artystyczne, wyrafinowane. Mówi się o nim jako o kinie jakościowym. Porozmawiamy więc o filmie, który ma ambicje stworzyć wartość i jakość. Po takim filmie dobrze jest porozmawiać – mówił tuż przed seansem znany krytyk. Sam film jest ekranizacją głośnej książki o tym samym tytule autorstwa Grażyny Jagielskiej, dziennikarki i małżonki Wojciecha Jagielskiego – wieloletniego korespondenta wojennego Gazety Wyborczej, który przez dziesiątki lat udawał się w rejony świata ogarnięte konfliktami zbrojnymi i humanitarnymi. Głośne stały się jego relacje z wojen czeczeńskich. W swojej książce G. Jagielska opowiada o traumie życia ze swoim mężem, który cały czas balansował na granicy życia i śmierci, poświęcił się misji informowania opinii publicznej o szczegółach i przebiegach konfliktów. Ona została z życiem rodzinnym i wychowaniem synów sama, popadając w obłęd wyczekiwania męża. Tomasz Raczek obejrzał film razem z widzami, a tuż po nim zaprosił ich do dyskusji, która bardzo ciekawa i momentami emocjonalna, przykuła do kinowych foteli znakomitą większość widzów. – Współpracowałem z Zygmuntem Kałużyńskim, prowadziliśmy razem programy w telewizji, m.in. „Perły z lamusa”, w którym pokazywaliśmy stare kino. Tam zawsze były dyskusje i Zygmunt zawsze twierdził, że film naprawdę obejrzany to jest taki film, po którym można pogadać, a najlepiej się po nim pokłócić. Nie chodzi w tej kłótni o wrogość, ale spór – mówił do widzów zachęcając ich do takiego sporu. Film najwyraźniej wywołał emocje, gdyż rozmowa umiejętnie moderowana przez krytyka trwała jeszcze długo po seansie i zamieniała się nierzadko w dyskusję między samymi widzami, a film mimo skrajnych opinii, zmusił widzów do rozmów nie pozostawiając nikogo obojętnym na problem i historię w nim przedstawionymi. ALEKSANDER KARWOWSKI