Trakt Królewski znowu droższy. Potrzeba „dosypać” ponad pół miliona złotych

„Kuriozum” – grzmiał radny Ryszard Niemann na informację miejskich urzędników, że potrzeba kolejnych środków na realizację największej od lat, turystycznej atrakcji Gniezna – Traktu Królewskiego.
Temat „Ewaluacja istniejących obecnie szlaków turystycznych w mieście” przyświecał posiedzeniu Komisji Kultury Fizycznej i Sportu Rady Miasta Gniezna, która odbyła się 20 września. Temat wydawał się spokojny, wszak rozmowa miała dotyczyć powodzenia już istniejących szlaków turystycznych oraz ewentualnej rozbudowy tej sieci, szczególnie w perspektywie mającego powstać Traktu Królewskiego, który za rok ma stać się najważniejszym gnieźnieńskim szlakiem z wieloma atrakcjami, m.in. rzeźbami królów, legend i królików – wszystkie one mają opowiadać historię miasta. Spokojnie i merytorycznie było niemal do końca posiedzenia, kiedy Dariusz Pajkert, dyrektor Wydziału Promocji i Kultury Urzędu Miejskiego wraz z Piotrem Wiśniewskim, pełnomocnikiem Prezydenta Miasta Gniezna ds. kultury, przedstawili założenia projektu uchwały, która ma być procedowana na najbliższym posiedzenia Rady Miasta Gniezna 27 września. Dotyczy ona zwiększenia wydatków na planowany Trakt Królewski o ponad pół miliona złotych. Przypomnijmy, Trakt Królewski to zupełnie nowa oferta turystyczna w Gnieźnie. W jego skład ma wejść 5 rzeźb z brązu przedstawiających pierwszych władców Polski koronowanych w Gnieźnie, 2 rzeźby ilustrujące legendy dotyczące Gniezna, 15 rzeźb przedstawiających „królika”, a także 4 makiety z brązu, tablice informacyjne, infokioski i aplikacja mobilna. Początkowo projekt był wyceniany na 3 494 211 złotych, z czego 2 537 249,98 złotych to pozyskane środki zewnętrzne. Jak się rychło okazało, same rzeźby usadowione w przestrzeni miejskiej to za mało, w przypadku gdy nie zmienia się ich otoczenia. Często skwery, na których pojawić się miały figury władców Polski – urągały ich historycznej symbolice. Urzędnicy postanowili w ramach projektu i przyznanych już środków zewnętrznych dodać jeszcze przygotowanie niezbędnej infrastruktury towarzyszącej – nawierzchni, oświetlenia, ławek, koszy na śmieci, zieleni. Urząd Marszałkowski w Poznaniu nie zgodził się, by szybko wpisane dodatkowe koszty były kwalifikowane i nakazał, by dodatkowe koszty infrastruktury towarzyszącej poniosło miasto z własnych środków. Wstępne kosztorysy opiewały na 471 tys. zł. Mimo początkowych wątpliwości radni zgodzili się na dołożenie niezbędnych funduszy, ale tych znowu jest za mało. – Zderzyliśmy się z rynkiem – przyznał podczas posiedzenia komisji Piotr Wiśniewski. – Ogłosiliśmy w czerwcu przetarg na wykonanie odlewów, montaż i posadowienie wszystkich rzeźb oraz wykonanie infrastruktury towarzyszącej. Mimo dużego zainteresowania firm z całego kraju, nikt nie złożył oferty. Pojawił się duży kłopot, co dalej z tym zrobić. Mogliśmy ogłosić ponownie przetarg i w wyniku braku ofert, moglibyśmy dokonać zamówienia z tzw. wolnej ręki. Nowelizacja Prawa Zamówień Publicznych umożliwiła zamawiającym podjęcie kroku negocjacji już po pierwszym nierozstrzygniętym przetargu – informuje pełnomocnik prezydenta. Po opinii fachowców urzędnicy podjęli rozmowy z renomowaną odlewnią w Pleszewie, ponieważ inne odlewnie nie mają mocy przerobowych przez najbliższe dwa lata. Tylko firma z Pleszewa postanowiła podjąć się tak dużego zlecenia w zakładanym przez miasto czasie. By zrealizować całe zlecenie zawiązało się konsorcjum trzech firm – firmy odlewniczej, kamieniarskiej (część rzeźb traktu ma być z piaskowca) i wykonującej prace infrastrukturalne. To właśnie z tym konsorcjum miasto podjęło ostateczne negocjacje co do końcowej ceny za usługę. – Ich oferta okazała się za wysoka na nasze możliwości – przyznaje P. Wiśniewski. Kwota projektu ma wzrosnąć o 535 tys. zł, z czego na odlewy zwiększa się środki o ponad 151 tys. zł, a reszta tej kwoty przeznaczona będzie na infrastrukturę towarzyszącą. Łącznie koszty dodatkowych prac wokół rzeźb mają wynieść 727 tys. złotych. – To dwukrotny wzrost kosztów – przyznaje P. Wiśniewski i prosił radnych o zwrócenie uwagi na problemy z wyszukaniem firm budowlanych, co dotyka cały kraj. Brakuje pracowników, zleceń jest dużo z powodu uruchomienia środków z Unii Europejskiej, a firm ciągle mało. Nieliczne firmy wykorzystując sytuację na rynku podwyższają ceny za usługi. – Teraz wykonawcy nie biją się o przetargi, ale my bijemy się o nich – dodał. Całkowity koszt projektu zdrożał z 3 494 211 zł do 4 185 750 zł, z czego miasto wyłożyć musi 1 648 500 zł. Wspomniane kwoty wywołały tylko ciężkie i zgodne westchnięcie radnyc: Masłowskiego, Maciejewskiego, Elantkowskiego i Modrzejewskiego. Jednak tłumaczenia urzędników nie zadowoliły radnego Ryszarda Niemanna, który skrytykował ostatni pomysł prezydenta Budasza, by środki m.in. z projektów Budżetu Obywatelskiego przeznaczyć na rewitalizację Parku Trzech Kultur. – Skąd sfinansujemy tę inwestycję? Z kredytu? Komu zabieramy środki? Ja się na to nie zgadzam. Jeżeli jest możliwość negocjacji, z kimś kto o tym decyduje, to bym prosił o odłożenie tego projektu, bo dla mnie to jest kuriozum, złe zarządzanie miasta jeżeli my zabieramy środki z dróg, z bezpieczeństwa i dajemy na parki, albo zwiększamy na ten projekt kwoty z trzech na cztery miliony. Jestem za tym traktem, ale nie w takim aspekcie by zabrać środki, jak wcześniej z Budżetu Obywatelskiego. Zadaję pytanie, czy to będzie kredyt czy środki będą z czegoś innego? – pytał urzędników radny, jednak ci nie potrafili odpowiedzieć, skąd te środki zostaną powzięte. Maciej Elantkowski i Krzysztof Modrzejewski także nie kryli zaskoczenia, nie tylko z kolejnej podwyżki kosztów projektu, ale i samej kwoty tej podwyżki, jednak stwierdzili, że przychylają się do realizacji tego projektu, nawet większym kosztem, jednak chcą uzyskać informację – skąd będzie pochodzić wnioskowane pół miliona złotych. – Populistą takim nie ma co być, kierunek niektórych radnych jest widoczny od początku kadencji, nie wiadomo co by się zrobiło i jak miasto piękniało, ktoś będzie miał inne zdanie. Odnoszę wrażenie, że dla niektórych im gorzej, tym lepiej – zauważył Arkadiusz Masłowski i podkreślił, że popiera zmianę i kontynuację projektu. O dalszych losach Traktu Królewskiego, zadecydują radni podczas sesji Rady Miasta.
ALEKSANDER KARWOWSKI