Shadow

Trzemeszeńska oświata w epidemii. Co dalej z dojazdami dzieci do szkół?

O problemach związanych z oświatą w czasie epidemii dyskutowali trzemeszeńscy samorządowcy na sesji Rady Miejskiej 20 maja. Radny Grzegorz Koperski pytał między innymi, jak będzie wyglądał dowóz dzieci do szkół po decyzji o otwarciu klas I-III i oddziałów przedszkolnych. – Może być tak, że autobus będzie jeździł po jedno dziecko – mówił radny.
Radny powoływał się na rozmowę z dyrektorem Szkoły Podstawowej w Kruchowie; twierdził, że jest tam bardzo małe zainteresowanie rodziców powrotem dzieci do szkoły. Jest to niemal jedno dziecko na oddział. – Jaki to ma sens otwieranie takich oddziałów? Ta sytuacja epidemiologiczna sprawia, że rodzice boją się posyłać dzieci do szkół i przedszkoli. Tym bardziej, że ma to być tylko świetlica. Na oddział jedno lub dwoje dzieci, łącznie 10 dzieci na całą szkołę. To duży problem, bo opłata za kilometr jest taka sama, czy jedzie autobusem jedno dziecko, czy trzydzieścioro dzieci – wskazywała G. Koperski.
Krzysztof Dereziński, burmistrz Trzemeszna wskazał, że dowóz uczniów do szkół jest zadaniem własnym gminy i rodzice mają prawo oczekiwać takiego transportu. Stwierdził, że wprawdzie nie podjął jeszcze decyzji co do przedszkoli, bo jak na razie zainteresowanie rodziców otwarciem tych placówek nie jest duże. Natomiast co do szkół wiadomo wprawdzie, że zajęć dydaktycznych nie będzie, jednak dopuszczone zostały konsultacje przed egzaminami i taką formą nauki jest wiele osób zainteresowanych. Chodzi tutaj o uczniów ósmej klasy. – To trudna sytuacja. Wszystko będzie zależało od zainteresowania powrotem do szkoły, wówczas będziemy uzgadniać jak najlepiej przeprowadzić trasy autobusów szkolnych. Nie można jednak wykluczyć sytuacji, że autobus pojedzie po jedno dziecko – wskazywał K. Dereziński. Burmistrz podkreślił, że być może rodzice sami będą wozić dzieci do szkoły, jednak wówczas mają prawo wystąpić o zwrot kosztów dojazdu do gminy. Sytuacja osób zainteresowanych, aby dzieci posłać do placówek oświatowych i przedszkolnych może się zmienić, gdy zmieni się sytuacja z zasiłkiem dla takich osób, które nie mogą chodzić do pracy z uwagi sprawowanie opieki nad dzieckiem.
Radny Grzegorz Koperski stwierdził, że ma świadomość, że dojazd dzieci do szkół jest zadaniem własnym gminy, jednak zwrot kosztów rodzicom za dowóz jego zdaniem będzie tańszy niż utrzymanie linii autobusowej. Radny zwrócił się także do burmistrza z pytaniem, czy jest możliwość przygotowania gminnych szkół w taki sposób, aby pracowały na jednej platformie prowadząc zdalne nauczanie. – Nasza edukacja nie była gotowa do takiego zadania. Może jest szansa, aby to ujednolicić – mówił G. Koperski.
K. Dereziński przyznał, że zdalna nauka bardzo różnie wygląda. W każdej szkole sposoby prowadzenia zajęć różnią się, nawet pomiędzy nauczycielami tej samej szkoły. – Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Wielu nauczycieli się stara – mówił burmistrz. Podkreślał, że nauka zdalna to także problem z dostępem do komputerów, zwłaszcza w rodzinach wielodzietnych, gdzie jeden komputer nie wystarcza. – Pozyskaliśmy 48 komputerów dla uczniów, to jest kropla w morzu potrzeb. Komputery trafiły do uczniów za pośrednictwem szkół. Budziło to kontrowersje i to nie było zadanie łatwe. Były zgrzyty. Większość rodzin dysponuje jakimś sprzętem, ale czasem o tej samej porze kilkoro dzieci musi się uczyć. To jest problem. Ale sugestię pana radnego przeanalizujemy – mówił burmistrz.
Natomiast do jednak otwarcia przedszkoli namawiał burmistrza radny Maciej Dalewski, który wskazywał, że gmina dysponuje dwoma placówkami przedszkolnymi i by można było tak zorganizować prace, aby zapewnić dzieciom bezpieczeństwo. Wskazywał, że niektóre rodziny mają duże problemy z opieką nad dziećmi, gdyż oboje z rodziców pracują. Burmistrz zapowiedział, że podejmie odpowiednie decyzje po konsultacji z dyrektorami placówek.
RENATA PAŁUCKA