Shadow

Trzydziestoletni bieg po tartan. Radni nie odpuszczają i walczą o budowę bieżni, a w tle batalii sypie się basen

Po raz drugi w ostatnim czasie radni miejscy w Gnieźnie zaapelowali do urzędników i prezydenta Tomasza Budasza o budowę profesjonalnej bieżni lekkoatletycznej. Jak podkreślają, to wstyd, że miasto wielkości Gniezna nie ma takiego obiektu i nie pozwala kształcić postawy w bieganiu na bezpiecznej bieżni, kiedy biega ulicami kilkuset, jeśli nie kilka tysięcy gnieźnian. Moda na bieganie ma być polem do zagospodarowania. – Od 32 lat o to walczę – mówi radny Zdzisław Kujawa i apeluje o wpisanie inwestycji do powstającej strategii rozwoju sportu. Jednak naprzeciw marzeniom staje smutna rzeczywistość – rozsypujący się (dosłownie) basen.
Temat został poruszony ponownie na posiedzeniu Komisji Kultury Fizycznej i Sportu działającej w ramach Rady Miasta Gniezna. Niestety, apel nie został wysłuchany przez samego prezydenta, a urzędnicy go reprezentujący nie mieli w tej sprawie zbyt wiele do powiedzenia. Same obrady były dla radnych istotne, gdyż tematem spotkania miało być przedstawienie przez włodarza miasta stanu prac nad utworzeniem nowej strategii rozwoju sportu w Gnieźnie na lata 2020-2023. Ten dokument zaznacza kierunki i potrzeby, w jakich podążać będzie dotowany przez miasto sport. Tu nie tylko jest mowa o dyscyplinach sportowych, które wspierać będzie z publicznych środków Urząd Miejski, ale także o potrzebach w zakresie infrastruktury sportowej. Ten drugi punkt bardzo interesował radnych, jednak żadnych konkretów nie usłyszeli, bowiem prezydent nie dotarł na spotkanie. – Powiem szczerze, dziś moglibyśmy podyskutować. Mało tego, pewne sugestie i wnioski z naszej strony, prosimy, żeby urzędnicy zapisali i przekazali prezydentowi – mówił Stanisław Dolaciński, przewodniczący komisji. Radni nie kryli, że nieobecność prezydenta miasta nie pozwoli im dowiedzieć się „z pierwszej ręki”, co sądzi o ich postulatach, więc dyskusję w tym punkcie z prezydentem mają zamiar przeprowadzić na kolejnym posiedzeniu za miesiąc.
Mimo to radni wysłuchali przedstawicieli Zespołu ds. Sportu w magistracie, o obecnym zaawansowaniu prac nad tworzeniem dokumentu, jednak tu konkretów nie było. Urzędnicy przedstawili tylko jak będzie wyglądał dokument, ale szczegółowych zapisów jeszcze nie ujawnili. „Szkielet” dokumentu ma być zreferowany przez Tomasza Budasza w późniejszym terminie.
*Radni chcą bieżni, a „pudrowanie” basenu traci już sens*
W toku dyskusji radni pytali urzędników o stan realizacji poprzedniej strategii, zauważając, że była w niej zapisana budowa bieżni lekkoatletycznej, której nie ma. Tutaj urzędnicy przyznali, że sprawa inwestycji rozbiła się o brak dotacji na ten cel z Ministerstwa Sportu. Wymogiem otrzymania środków miała być budowa całej infrastruktury lekkoatletycznej, a nie budowa samej bieżni, co zaplanowali wspólnie urzędnicy i radni w Gnieźnie. Mimo to radni nie odpuszczają. Tomasz Dzionek zwrócił uwagę, że pojawił się nowy program rozwoju infrastruktury sportowej i w kwestii szukania dofinansowania budowy bieżni warto tam szukać środków, jednak jak zauważył Jacek Mańkowski, dyrektor GOSiR, by aplikować o dofinansowanie potrzeba mieć dokumentację budowy bieżni, a takiej nie ma. Radny Zdzisław Kujawa – który jest wielkim orędownikiem budowy bieżni – podkreślił, że zapis o jej budowie musi się znaleźć w nowej strategii rozwoju sportu. – Ja od 1988 roku jak zostałem radnym, mówię o bieżni. Minęły 32 lata od kiedy to mówię na komisjach sportu w każdej kadencji i nic się w tej materii nie dzieje. Zawsze są ważniejsze problemy, a uważam, że to jest bardzo istotne – nie kryje irytacji i zdziwienia radny.
– Jesteśmy w XXI wieku, w mieście prawie 70-tysięcznym, a nie mamy zwykłej tartanowej bieżni. To nawet Września ma bieżnię 400-metrową. W strategii powinno to być zapisane z wykrzyknikiem! – zaapelował. Jak ocenia, środki w wysokości do 2 mln złotych znajdą się w budżecie, a inwestycja pozwoli na pracę z młodzieżą szkolną. – Jako Gniezno w ogóle się nie liczymy w bieganiu, nie licząc biegów przełajowych nad „Wenecją” czy „Łazienkami”. W biegach sprinterskich mamy tyle młodzieży, że byśmy wykształcili nawet olimpijczyka. Zapaleńców „wuefistów” jest sporo – zauważa Z. Kujawa i dodaje, że budowa bieżni pozwoli, by w mieście powstały kluby lekkoatletyczne. – Może za swojego żywota się jeszcze tego doczekam – mówił z przekąsem. Wtórowała mu reszta radnych. – Mnóstwo ludzi biega, a jeśli nie będziemy mieli infrastruktury, to nie zaszczepimy u dzieci i młodzieży chęci do tego sportu – wtóruje Tomasz Dzionek. Pozytywne głosy o tartanie miały także radne Angelika Ślachcińska i Olga Gandurska oraz radny Rafael Wojciechowski. – Zasygnalizujcie to prezydentowi – apelował do urzędników Stanisław Dolaciński.
Bardziej stanowczy pomysł miał Zdzisław Kujawa. – Jesteśmy radnymi w klubie, który jest zapleczem prezydenta i jeśli uznamy, że taka potrzeba jest, to tak będzie. Jeśli uznajemy, że jest to priorytet i przyjmujemy strategię, to trzeba tak „żonglować” budżetem, żeby się te pieniądze znalazły – zwracał się do pozostałych radnych. Jak szybko policzył, w komisji jest już pięć głosów. – To my jako radni decydujemy o budżecie. Owszem, jest on nam przedstawiany, ale to my decydujemy. Musimy się nad tym zastanowić. Tak samo jak to my decydujemy o podwyżkach, o których rozmawiają mieszkańcy, tak samo to my decydujemy o takich inwestycjach, jak bieżnia czy basen – dodał Tomasz Dzionek. Kiedy dyskusja na fali zgodnego entuzjazmu radnych wzniosła się dość wysoko, bliżej ziemi sprowadził ją Jacek Mańkowski, dyrektor GOSiR. Jak poinformował radnych, pod koniec roku być może będzie zmuszony wnioskować o środki na niespodziewany wydatek, jakim jest kapitalny remont niecki basenu sportowego przy ul. bł. Jolenty. – Ponownie płytki odpadają – rozkłada ręce. – Doszliśmy do ściany i progu, gdzie remonty cząstkowe stają się bezsensownym wydawaniem pieniędzy publicznych w błoto. To jak pudrowanie trupa, za przeproszeniem. Obiekt ma 22 lata, a „nowa” część 12 lat. I tu trzeba myśleć nie o rozbudowie, a budowie nowego, a to koszt rzędu 40-50 mln zł. I takie są realia – przedstawił smutną prawdę.
Radni przyznali rację dyrektorowi, że sprawa przestarzałego basenu jest ważna, jednak to kwestia szerszych i poważniejszych rozmów z prezydentem, bo i środki są tu dużo większe. Mimo to, jak zapewniają radni, pozostają przy swoim i będą walczyć dalej o budowę profesjonalnej bieżni lekkoatletycznej. ALEKSANDER KARWOWSKI