Tu na razie jest ściernisko, ale będzie blokowisko? Kawiary się rozrosną?

Najpierw tereny podmokłe, bagna i cieki wodne, następnie zasypanie terenu ziemią, a niebawem osiedle wielorodzinne? Wszystko na to wskazuje, że osiedle Kawiary w Gnieźnie wzbogaci się o kolejne bloki mieszkalne. Procedowany jest obecnie miejscowy plan, który na terenach będących niedawno łąkami z oczkami wodnymi, pozwoli na powstanie dalszego fragmentu istniejącego już osiedla. Część mieszkańców sąsiednich budynków jest zaniepokojona, że gdy ruszy budowa nowych domów, przez ich osiedlowe uliczki ruszy prawdziwa nawałnica ciężkiego sprzętu budowlanego, a kolejne bloki zrobią z kameralnego osiedla „małe Tysiąclecie”.
Wybudowany przy ulicach Kawiary i Strzeleckiej zespół budynków wielorodzinnych był jedną z największych inwestycji mieszkaniowych minionych lat w Gnieźnie. W ramach tej inwestycji, którą przeprowadził lokalny deweloper, powstało 10 budynków, które obecnie zamieszkuje ponad 300 osób. Inwestor jest jednak właścicielem także dalszej części nieruchomości ulokowanych za wspomnianymi budynkami. Na części z nich powstał obiekt gastronomiczny z terenami rekreacyjnymi, a pozostała część własności nie jest zagospodarowana z powodu jej warunków gruntowych. Nieruchomość pełna oczek wodnych, cieków, bagien, torfów, stawów nie spełniała kryteriów potrzebnych do budowy większych budynków, poza tym wypełniała ważny punkt lokalnego ekosystemu. Jeszcze według miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego z 2000 roku, ten teren z racji swoich walorów przyrodniczych nie mógł być w żaden sposób zagospodarowywany oprócz utworzenia ciągów spacerowych. Podczas posiedzenia Komisji Gospodarki Miejskiej i Ochrony Środowiska w maju 2014 r. jej ówczesny przewodniczący Michał Glejzer stwierdził nawet o tym obszarze, że: „tam wszystko dookoła, czy idąc w kierunku wschodnim, jest jedną wielką ekologią”. Na tym samym posiedzeniu ówczesna dyrektor Wydziału Architektury i Urbanistyki UM M. Suchecka przypominała, że te tereny były zapisane jako zieleń w planach z roku 1961, 1979 i 1993. „Miasto w ustawie o samorządzie gminnym ma również zadanie własne – konieczność pozyskiwania terenów zielonych” – stwierdziła wówczas. Od tego czasu sporo się jednak zmieniło, a wspomnianych terenów zielonych było już w tym miejscu coraz mniej. Deweloper postanowił je w części zabudować.
Z upływem kolejnych miesięcy, część bagnistych terenów zarezerwowanych w miejscowym planie jako „tereny zieleni urządzonej i zabudowy usługowej”, stawało się co raz mniej „ciągiem ekologicznym”, bowiem zasypywane były zwałami ziemi, o czym wspomniano choćby w „Prognozie Oddziaływania na Środowisko” przygotowanej do obecnego projektu zmiany planu miejscowego: „Niestety, teren ten w wyniku działalności człowieka, prawdopodobnie właściciela terenu, który jednocześnie był inwestorem i wykonawcą budynków mieszkalnych wielorodzinnych i Gościńca nad Dwoma Stawami, w latach minionych został zupełnie przekształcony. Występujące tu w przezłoci znaczne wyniesienia – różnice wysokości zostały planowane. Zagłębienia zostały zasypane i obecnie teren ten jest niezabudowany, niezagospodarowany oraz nie jest wykorzystywany rolniczo. We wschodniej i południowej części występują obniżenia terenu, okresowo wypełnione wodą. W zachodniej części składowane są masy ziemne, pochodzące prawdopodobnie z wykopów realizowanych na potrzeby budowy sąsiedniego osiedla mieszkaniowego.” – czytamy w dokumencie. Zatem kiedy dawny teren ekologiczny, ekologiczny przestał w części być (poprzez zasypanie ziemią zieleni i wód), zdezaktualizowały się plany tego terenu. Na wniosek kilku radnych Rady Miasta Gniezna dokonano zmian w studium uwarunkowań przestrzennych, by dostosować je do stanu zastanego i tam gdzie poprzednio była „zieleń urządzona” przyjęli, że będzie „zabudowa mieszkaniowa wielorodzinna”. Tym sposobem zieleń ustąpiła miejsca kolejnym blokom, a właścicielowi terenu otworzyła się furtka do dalszego inwestowania.
Obecnie procesowany jest projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który zgodnie z wolą radnych, pozwali inwestorowi na zasypanych bagnach wybudować kolejne budynki wielorodzinne. We wtorek, 24 lipca odbyła się w Urzędzie Miejskim publiczna dyskusja nad założeniami nowego planu, na którą przybyło kilka mieszkanek sąsiedniego osiedla wybudowanego przez tego samego gnieźnieńskiego dewelopera. Ich troskę głównie zajmowało to, że gdy plan wejdzie w życie, a inwestor zacznie budować za już istniejącymi budynkami kolejne, to cały sprzęt budowlany będzie przejeżdżał dwiema wąskimi osiedlowymi uliczkami wijącymi się między blokami. To jedyny możliwy dojazd do ulokowanej za blokami działki, a pozwala na takie rozwiązanie służebność przejazdu, którą mieszkańcy sami umożliwili właścicielowi terenu. Któż przypuszczał wówczas, że za ich plecami powstaną inne budynki, kiedy plan miejscowy mówił o zieleni urządzonej? – Jak można tam puścić ruch, skoro wiemy, jaki jest dziś stan tych uliczek? – pytała jednak z osób na spotkaniu w Urzędzie Miejskim. – A gdzie zasady współżycia społecznego? Jeśli właściciel korzysta ze swojej własności niszcząc własność innych, to nie jest w porządku. Jeżdżąc dużymi samochodami z takim obciążeniem będzie niszczył nie tylko nowo wybudowaną ulicę Kawiary, ale także drogi na terenie wspólnoty – dodała druga. Jednak odpowiedzialność spada tutaj na mieszkańców, którzy przejmując nieruchomości od dewelopera zgodzili się na służebność przejazdu do jego terenów z tyłu osiedla, o czym przypomniał Krzysztof Gała, kierownik Referatu Urbanistyki UM. – Państwo są współwłaścicielami tych działek, to teren prywatny i z formalnego punktu widzenia, to na państwu ciąży obowiązek utrzymywania tych dróg. Państwo jako współwłaściciele zgodzili się na tę służebność przejazdu – zauważył rozkładając ręce. Mieszkanki jeśli chciałyby zadać właścicielowi nieruchomości pytania w tej sprawie, to nie otrzymały takiej szansy, gdyż nikt od dewelopera udziału w publicznej dyskusji udziału nie wziął.
Przybyli na spotkanie w Urzędzie Miejskim mieszkańcy już wybudowanych bloków przy ulicy Kawiary zauważyli też inne zagrożenia związane z możliwością budowy kolejnych bloków. – Uruchamia się też możliwość wpuszczenia przez nasze osiedlowe drogi przynajmniej setki nowych samochodów – padło z sali. – Kupowałam tam mieszkanie ze względu na to, że jest blisko centrum miasta, ale jednak na uboczu, a zrobi się nam małe Tysiąclecie – wyraziła głośno opinię jedna z mieszkanek. – Biorąc pod uwagę jaki jest ruch i ile jest dzieci na naszych osiedlowych uliczkach, to gdy te pojazdy wjadą tutaj, to chyba połowa rodziców powariuje – dodała inna. Jak zapowiedziały przybyłe na spotkanie mieszkanki bloków, wniosą do projektu miejscowego planu swoje uwagi, na co mają czas (podobnie jak inni mieszkańcy) do 14 sierpnia. O tym, czy proponowany plan zostanie przyjęty (z ewentualnym uwzględnieniem uwag mieszkańców) zadecydują miejscy radni, najprawdopodobniej po wakacjach. ALEKSANDER KARWOWSKI