Shadow

Turystyka w czasie pandemii. Lockdown załamał rynek. Później było jednak lepiej

Nie było sektora polskiej gospodarki, który by nie odczuł negatywnie skutków marcowego i kwietniowego lockdownu (ogólnej izolacji), dlatego nie dziwi, że wirus znany jako SARS-CoV-2, z którego rozprzestrzenianiem walczy teraz świat, dotknął też sektora turystyki, a to w Gnieźnie i regionie mocna gałąź lokalnej gospodarki. – Rok był ciężki – mówi Urszula Łomnicka, prezes OT „Szlak Piastowski”.
Rok 2020 dla gnieźnieńskiej turystyki zaczął się dobrze. Dzięki względnie łagodnej zimie, ruch turystyczny nie zamarł całkowicie. Osoby z branży przewidywały, że szybkie nadejście wiosny przyniesie wzrost liczby wycieczek odwiedzających Gniezno i powiat. Światowa pandemia koronawirusa, która dotarła też do regionu, skutecznie zniszczyła optymizm lokalnego środowiska – nie tylko przewodników, muzealników, ale też wiele branży gospodarczych, które z turystyki żyją. Polacy musieli zostać w domach. Ruch turystyczny zamarł i to na początku wiosny, kiedy sezon zaczyna się rozkręcać. – Rok był ciężki – przyznaje Urszula Łomnicka, prezes OT „Szlak Piastowski”, która referowała radnym zasiadającym w Komisji Promocji, Kultury i Sportu, jak przebiegał ostatni turystyczny sezon. – Zapowiadało się dobrze, ale pojawiające się obostrzenia spowodowały, że musieliśmy zamknąć Informację Turystyczną (IT) – informuje. Ta musiała być zamknięta aż do 17 maja. Po jej otwarciu w dniu następnym, przestrzeń punktu musiała być przearanżowana. Turyści nie mogą bowiem ze względów bezpieczeństwa dotykać, czy przeglądać rozmieszczonych na stojakach folderów. Wydają im je pracownicy IT. Grozę sytuacji z kwietnia obrazują dane. O ile w tym miesiącu rok wcześniej z usług IT skorzystało 604 turystów indywidualnych, to w tym roku było ich 0!
Odbicie przyszło w wakacje. Po przyzwyczajeniu się Polaków do obecności koronawirusa, ruch turystyczny zaczął się rozkręcać. – Był podobny jak w poprzednich latach, ale w samym lipcu w statystykach odbija się brak dużych imprez, jak Koronacja Królewska czy Królewski Festiwal Artystyczny – zauważa U. Łomnicka. Jak dodaje, mimo tego i mając w pamięci początek epidemii, ruch turystyczny w lipcu i sierpniu można określić jako satysfakcjonujący. – Wydawało nam się, że będzie krach, a okazało się wprost przeciwnie – dodaje.
Podobnie rzecz się miała z wycieczkami. Zgłoszeń było sporo, jednak nagle zaczęto przyjazdy do Gniezna odwoływać. Ogółem od stycznia do końca września przyjechało ich tylko 79. Rok wcześniej było ich 504. Biorąc pod uwagę, że zostało do 2021 roku tylko trochę ponad dwa miesiące i z uwagi na drugą falę zakażeń, ten wynik diametralnie się nie poprawi. Będzie najgorszy od lat. W samym październiku do dnia posiedzenia komisji (19 października) oprowadzono tylko 9 wycieczek. Kiedy turystów w mieście jest mniej, pracownicy Informacji Turystycznej nie chcieli siedzieć bezczynnie. Pojawiły się inne działalności promocyjne. W internecie prowadzono wirtualne spacery po Trakcie Królewskim, by choć w takiej formie pozwolić ludziom z całej Polski poznać najnowszą atrakcję miasta. Przygotowano także nowe miejski gadżety, w tym specjalne ze szkicami i malunkami Marcelego Derengowskiego. IT wchodzi także w działalność wydawniczą. Sama przygotowuje i wydaje broszury, widokówki, kartki pocztowe. Docenia też szanse jakie daje internet w postaci promocji. Gniezno odwiedziły grupy blogerów, w tym jedna z Niemiec, którzy są zainteresowani pokazaniem w swoich blogach relacji ze zwiedzania miasta. – Otwieramy sobie nowe możliwości – mówi o kolejnych działaniach U. Łomnicka. Jaki będzie kolejny rok w turystyce? – Tego nie wie nikt – rozkłada bezradnie ręce prezes „Szlaku Piastowskiego”. ALEKSANDER KARWOWSKI