Twórczość Amy Winehouse wypełniła Królewski Salon Sztuki


Przybliżać gnieźnianom twórczość ludzi kultury i sztuki, poetów, aktorów, muzyków – wszystkich tych, którzy zostawiają swój ślad w wielkim świecie artyzmu, to zadanie Królewskiego Salonu Sztuki. Tym razem w ramach cyklu wydarzenie, które zapełniło nie tylko publiczność, ale także… scenę Miejskiego Ośrodka Kultury.
W tym roku minie już 6 lat od śmierci wybitnej wokalistki soulowej i jazzowej Amy Winehouse. Jej talent wkomponowany w trudne i tragiczne losy stworzył z niej w pewnych kręgach ikonę, uwielbianą przez zwolenników jak i negowaną przez podobną ilość przeciwników, jednak nie pozostawała dla żadnego entuzjasty muzyki obojętna. Krótka, ale intensywne kariera tragicznie zmarłej Amy ma dziś wielu naśladowców, muzyków którzy otwarcie mówią o inspiracji jej twórczością. Właśnie ta twórczość leży u podstaw ciekawego muzycznego projektu o nazwie „Tribute to Amy Winehouse” – czyli zespołu wokalno-instrumentalnego składającego się z aż 11 wykonawców. – Tym razem przygotowaliśmy coś dla pań i panów, bo po Dniu Kobiet i Dniu Mężczyzn, ale to także zaproszenie dla osób młodszych. Choć Królewski Salon Sztuki ma swoje wieloletnie tradycje, to chcieliśmy zaprosić naprawdę wyjątkowy projekt, by przypomnieć, że MOK to też miejsce dla młodych, że mamy dla nich wyjątkową ofertę, którą warto poznać – mówi Kamilla Kozłowska z MOK.
Muzyczny projekt powstały w 2011 roku w Zielonej Górze to pomysł wokalistki i autorki tekstów Agaty Gołemberskiej i Rafała Jędrucha, saksofonisty. Zaprosili oni do współpracy muzykujących i śpiewających przyjaciół przygotowując program wypełniony najpiękniejszymi utworami przedwcześnie zmarłej angielskiej wokalistki. – Amy przemyciła do muzyki popularnej bardzo sensowne brzmienie, bardzo smaczne muzycznie – mówi wokalistka Agata Gołemberska. – Nie była żadnym produktem kreowanym przez media, była w stu procentach szczera, autentyczna co dziś jest bardzo trudne do osiągnięcia dla początkujących artystów – mówi o swojej inspiracji jej twórczością, która faktycznie wymykała się często lansowanym przez staje radiowe kanonom muzycznym prosperując z powodzeniem poza tym obiegiem. – Ktoś o tym decyduje, czego będziemy słuchać np. przy śniadaniu czy jadąc samochodem i ja sama nie do końca wiem, czy to wynika z tego, że społeczeństwo chce słuchać takiej muzyki nie do końca szczerej, czy ktoś uważa, że tak ma być i tak po prostu jest – zamyśla się wokalistka, sama uprawiająca muzykę soul i jazz. – Do naszego wykonywania twórczości Amy podchodzimy tak samo, jakby ona do tego sama podchodziła. Staramy się, by tym kiedyś napisanym nutom nadać nowe tchnienie i życie, zrobić to po prostu szczerze – mówi A. Gołemberska. A to nowe tchnienie to m.in. wybrzmiewające trzy saksofony, perkusja, dwie gitary, instrumenty klawiszowe i dwuosobowy chórek wspomagający wokalistkę, czyli szerokie instrumentarium, które na słuchaczach musiało robić wrażenie, tworząc swoistą ścianę dźwięku. To mocne urozmaicenie konwencji Królewskiego Salonu Sztuki. Czy będzie kontynuowane? ALEKSANDER KARWOWSKI