Ufff. W końcu zmiana warty w straży pożarnej w Modliszewie…

… i nie chodzi tu jednak o zmiany personalne, ale o długo wyczekiwany nowy wóz ratowniczo-gaśniczy. Druhowie z OSP Modliszewo już od dawna apelowali do wójta Gminy Gniezno o pomoc w wymianie sprzętu, bowiem ich dwa wysłużone wozy marki Star miały razem… 65 lat!
O sprawie beznadziejnej sytuacji sprzętowej ochotników z Modliszewa informowaliśmy w reportażu na łamach „Przemian” rok temu. Druhowie wybrali się wówczas na posiedzenie budżetowe Rady Gminy i w dramatycznym apelu prosili o pomoc we współfinansowaniu zakupu nowego pojazdu. Do tego czasu borykali się z problemami, jakie dostarczały im dwa strażackie Stary. Jeden z roku 1984, to nabytek od druhów ze Zdziechowy. Drugi to pojazd z wojskowego demobilu. Oba bardziej zasługują na honorowy spoczynek w muzeum polskiego pożarnictwa lub zabytków techniki, ale jeszcze do niedawna musiały służyć lokalnej społeczności. Służyć lub nie służyć, bowiem starszy pojazd był już zupełnie wyeksploatowany i właściwie nie był w stanie podejmować prób ratowniczych. W garażu remizy w Modliszewie stał w asyście pojemników na smary i oleje, które wyciekały z niego niemal każdego dnia. Jego młodszy (ale i tak leciwy) kolega z garażu obok także nie cieszył się dużo lepszą kondycją. Oba pojazdy po opuszczeniu remizy (o ile udało się je uruchomić), z ogromnym wysiłkiem podążały na kolejną interwencję, czasami z niej nie powracając o własnych mocach (defekt). Zaworek, pompa paliwowa – każda próba interwencji przynosiła nową usterkę i złość strażaków. Do pojazdów przychodzili znajomi mechanicy i ratowali co się da, a sami druhowie przez lata bezradnie rozkładali ręce. Jak sami wspominali – gdy zawyła syrena alarmowa, biegli do remizy z duszą na ramieniu, bo wszyscy mieli świadomość tego, że gdzieś osoba lub mienie potrzebują pilnej pomocy, a oni zaraz rozpoczną bój o… odpalenie wozu. Nieraz w takiej sytuacji musieli zrezygnować z interwencji i rozjeść się do domów. Wreszcie po ok. roku od opisywanej wyżej sytuacji, los za sprawą jeszcze poprzedniego wójta gminy Włodzimierza Lemana uśmiechnął się do ładnej strażnicy w Modliszewie. Wójt wysupłał w budżecie gminy pół miliona złotych, a 370 tys. złotych dołożyła Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie. Radości w Modliszewie dziwić się nie można, bo to nie tylko nowy, wyczekiwany pojazd, ale także nie byle jaki. Do druhów przybył ogromny, ciężki samochód ratowniczo – gaśniczy z napędem 6×6 GCBA 5/32 marki Kamaz, zabudowany w polskiej firmie Bocar. To terenowy wóz, jakiego nie ma żadna inna jednostka w powiecie. Wyposażony jest on m.in. w zbiornik wody o pojemności 6000 litrów, autopompę dwuzakresową o wydajności 3200 litrów na minutę, linię szybkiego natarcia, działko wodno-pianowe, czy maszt oświetleniowy. Pojazd przybył do Modliszewa tuż po północy, 19 stycznia, a lokalna społeczność przygotowała mu owacyjne i huczne przywitanie. Druhowie ustawieni w kordonie reprezentacyjnym odpalili flary sygnalizacyjne, a po chwili Kamaza zrosił uroczysty smak szampana. Także ostatni już w remizie Star, wyjechał przed garaż przywitać swojego nowego kompana w garażu i pomrugał mu światłami. Jak bardzo wyczekiwany to był dzień świadczyć może choćby to, że strażacy całą drogę od producenta do Modliszewa relacjonowali w internecie. Najbardziej wysłużony Star z modliszewskiej remizy opuścił swoje stanowisko 17 stycznia. W ciągu sześciu lat służby, mimo licznych problemów, wziął udział w ponad 300 zdarzeniach i przejechał po lokalnych drogach i duktach leśnych 3500 km. Strażakom gratulujemy nowego nabytku i życzymy bezawaryjnej i zawsze skutecznej służby. ALEKSANDER KARWOWSKI