Utylizacja odpadów z wełny mineralnej budzi niepokój


W związku z obawami mieszkańców gminy Trzemeszno wobec prowadzonej na terenie Miat działalności lokalnych przedsiębiorców: Jerzego Czarnego i Tomasza Juszczyka, w czwartek, 16 lutego odbyła się kontrola sposobu rekultywacji nieużytków rolnych na tym terenie.
W uproszczeniu można powiedzieć, że rekultywacja wyrobisk po żwirowniach w Miatach jest prowadzona metodą zasypywania ich rozdrobnioną wełną mineralną (odpady firmy Paroc) i ziemią, czyli warstwa wełny jest pokrywana warstwą ziemi i tak aż do wyrównania terenu. Na swoją działalnośćprzedsiębiorcy posiadają stosowne pozwolenia. Jednak ilość wykorzystania odpadów i sposób wykonania rekultywacji wzbudza wśród mieszkańców Miat i nie tylko wiele wątpliwości, z którymi wystąpiono m.in. do trzemeszeńskiego ratusza. Ratusz przekazał sprawę do wydziału ochrony środowiska Starostwa Powiatowego w Gnieźnie, który zdecydował się przeprowadzić kontrolę. Podczas niej starostwo reprezentowała m.in. *Beata Małolepsza***a Gminę Trzemeszno Katarzyna Byczkowska. Obecni byli także Tomasz Juszczyk, Jerzy Czarny oraz ich pełnomocnik Roman Kujawski. Podczas kontroli odbyła się wizja lokalna, sprawdzono także dokumenty. Jerzy Czarny podkreśla, że rekultywacja dotyczy dzikich wyrobisk, które powstały jeszcze przed reformą administracyjną, gdy każdy wydobywał żwir i piasek jak mu się podobało. – Takich miejsc jest bardzo dużo, w większości są to dzikie wysypiska i my kupując te tereny też takie mieliśmy. Po wyczyszczeniu ich z odpadów komunalnych i niebezpiecznych, staramy się przywrócić pod okiem naukowców te tereny pod działalność rolniczą. Mamy opracowaną metodę naukową, której autorem jest profesor Władysława Gilewska, która prowadzi nadzór nad tym projektem wraz z asystentem dr Krzysztofem Otrębą – wyjaśnia J. Czarny. Przedsiębiorca podkreśla, że odpady wełny mineralnej, czyli kamiennej to nic innego jak przetworzony naturalny kamień, który wyszedł z ziemi i terazdo nie powraca.
W Miatach część terenu już została zrekultywowana. W tym roku planowany jest na nim pierwszy zasiew kukurydzy. Obecnie prace rekultywacyjne prowadzone są na drugim wyrobisku. Uzyskane przez przedsiębiorców pozwolenie na tę działalność jest ważne do końca 2018 roku. Przedsiębiorcy podkreślają, że zakończenie rekultywacji jest w dużym stopniu uzależnione od dostawy odpadów z firmy Paroc.J. Czarny zapewnia, że mieszkańcy Miat i pobliskich miejscowości nie mają się czym martwić. Przypomina, że podobną rekultywację przeprowadzał kilka lat temu w Pasiece (gmina Trzemeszno). – Tam rekultywacji bardzo podobną metodą podlegało około 5 hektarów gruntów. Od 4 lat siana jest tam kukurydza, a jej plony wyglądają bardzo przyzwoicie, co dotychczas na tak piaszczystych terenach było niemożliwe – podkreśla J. Czarny.
Z informacji uzyskanych ze Starostwa Powiatowego w Gnieźnie wynika, że obecnie trwa postępowanie wyjaśniające, które ustala, czy rekultywacja odbywa się zgodnie z warunkami decyzji, czy są one przestrzegane i czy nie doszło do naruszeń.
RENATA PAŁUCKA