W bibliotece powstało laboratorium, które będzie badać i analizować Słowo

Biblioteka kojarzy się nam głównie z pewnym spowolnieniem czasu, stałością, niezmiennością. Wszak literatura nie znosi pośpiechu. Ale od kilku lat w Polsce książnice przechodzą metamorfozy i wydzielają przestrzeń dla wielu innych kulturalnych wydarzeń. Stają się kawiarniami, scenami teatralnymi czy klubami dyskusji. Do tego grona dołącza Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna, która w czytelni przy ul. Mieszka I uruchomiła „Laboratorium Słowa” – pierwsze w mieście miejsce, gdzie mieszkańcy pochylą się nad badaniami słów i tego, co z nich można stworzyć.
Oficjalne otwarcie „Laboratorium Słowa” 2 września było wydarzeniem, które przyciągnęło sporo osób działających w lokalnej kulturze lub z nią sympatyzujących. Zarówno twórców zupełnie niezależnych jak i działających przy różnych publicznych instytucjach. Wszystkich łączy osoba Piotra Wiśniewskiego, od stycznia 2019 roku, dyrektora biblioteki. Wraz z jego przyjściem do książnicy przez drzwi wszystkich jej instytucji, wleciał nowy duch. Wydarzenia, komunikacja społeczna wraz z mediami, nowe plakaty i akcje czytelnicze – jak się okazuje, to był dopiero początek. Od września w Bibliotece Głównej przy ul. Mieszka I, powołano nową przestrzeń do badań i analiz, czyli „Laboratorium Słowa”. – Motorem każdej rewolucji są ludzie – podkreśla P. Wiśniewski. – Okazuje się, że tacy pracują tutaj. To fantastyczny zespół, który ma masę pomysłów. Realizujemy je od początku roku. One przyjmują realizację wielu przedsięwzięć, np. promujących czytelnictwo wśród najmłodszych. Od początku zmierzyliśmy się z problemem, że mamy pomysły, ale nie mamy gdzie ich realizować. Stwierdziliśmy, że trzeba wyremontować czytelnię Biblioteki Głównej. To ważne miejsce, doskonale znane i już oswojone przez mieszkańców. To dobra przestrzeń do oszlifowania, delikatnego liftingu, jak nowe posadzki i ściany, oświetlenie czy nowy system identyfikacji wizualnej. Zyskaliśmy tym samym także miejsce wystawowe. Udało się nam to przeprowadzić w tym gorącym okresie wakacyjnym i oddajemy tę nową przestrzeń naszym czytelnikom – mówi z satysfakcją.
Nowa przestrzeń to dwa pomieszczenia, które w razie pomysłów i wydarzeń – mogą przybrać formę klubu dyskusyjnego, czy galerii wystawienniczej. Cokolwiek by się tam nie działo, będzie nawiązywać do słowa.
– „Laboratorium Słowa” bowiem opiera się na słowie: pisanym, mówionym, śpiewanym, recytowanym. To jest nasza misja. Szykujemy ciekawe warsztaty literackie oraz ciekawych gości, którzy je poprowadzą. Będzie to też przestrzeń dyskusji. Myślę, że to będzie przełom dla środowiska bibliotekarzy. Ta nowość, to część wspólna z naszymi czytelnikami i mam nadzieję, że przyjmą oni ją z entuzjazmem – nie kryje nadziei dyrektor placówki. Jak zapewnia, miejsce to będzie tętnić wydarzeniami, bowiem będzie udostępniane mieszkańcom, którzy chcieliby wykorzystać je do planowanych celów kulturalno-społecznych.
*Z „Laboratorium Słowa” wyruszy mocna kampania powrotu do „blubrania”*
Dlaczego na zakopiańskich Krupówkach turyści liczą „dutki”, a w Gnieźnie nie liczą „bejmów”? Czy wraz z odchodzeniem naszych babć i rodziców, odchodzi z nimi tak nierozerwalna z przeszłością, gnieźnieńska gwara? By zastopować ten proces, a nawet go odwrócić, w „Laboratorium Słowa” odbędą się badania nad lokalną gwarą, która będzie następnie przeszczepiana w miasto przez 6 tygodni. „Blubrajmy po naszemu!” – to nazwa kontynuacji działań zmierzających do ratowania lokalnej gwary. Tym razem środki dla tego projektu popłynęły z Narodowego Centrum Kultury. – Ten projekt biblioteki, nie jest ani pierwszym, ani ostatnim, ani jedynym akordem kampanii, która trwa od kilku dobrych lat. Zaangażowane w niego są m.in. MOK i Urząd Miejski. Całe miasto stara się, by tę gwarę pielęgnować – podkreśla Monika Mierżyńska, koordynatorka programu. – „Tu blubramy po naszemu!” to jest projekt, który ma krzewić ten język. Właśnie w „Laboratorium Słowa” będzie serce tej kampanii gwarowej. Narodowe Centrum Kultury dofinansowało projekt, co znaczy, że doceniło i wybrało spośród wielu innych. Nie ma się co dziwić. Uważamy, że gwara gnieźnieńska to jest coś, co trzeba cenić. Na tym nam zależy w tym projekcie, by mieszkańcy Gniezna tę gwarę znali, czynnie jej używali i się jej nie wstydzili, bo być może też jest z nią ten problem. Gwarą gnieźnieńską będziemy mówić przez sześć tygodni, w trakcie których będzie się dziać wiele wydarzeń – zapewnia. W programie audycje radiowe (także w Radio Gniezno 104,3 FM), spotkania z lokalnymi kultywatorami mówienia „po gnieźnieńsku”, czy specjalistami gwary z Poznania. Oczywiście, skoro nauka, to także warsztaty z młodzieżą. ALEKSANDER KARWOWSKI