W Gnieźnie jak w Neapolu? Śmieciowe problemy wspólnot mieszkaniowych

Włoski Neapol w minionych latach słynął bardziej z ton śmieci zalegających na ulicach, niż ze wspaniałej architektury. Choć tam problem był bardziej złożony, to niektórzy mieszkańcy budynków wielorodzinnych w Gnieźnie zwracają uwagę na to, że po „śmieciowej rewolucji” ich podwórka przypominają pamiętne obrazki z ulic Neapolu. Kubłów na odpadki jest za mało, a częstotliwość ich opróżniania niedostateczna – mówią mieszkańcy. Urbis i miasto deklarują dostawianie kolejnych kubłów. – Gdzie my je zmieścimy? – pytają zarządcy wspólnot.
Trudne chwile przechodzi „śmieciowa rewolucja”, która ma w zamiarze dostosować polską ochronę środowiska do wymogów Unii Europejskiej. Segregacja odpadków na pięć strumieni (metale i tworzywa sztuczne, papier, szkło, zmieszane odpady komunalne, BIO) ciągle jest, albo niezrozumiana przez mieszkańców i źle przeprowadzana, albo nieskuteczna z powodu braku miejsca na składowanie odpadów w kubłach, których przybywa i nie mieszczą się w podstawionych kontenerach. Wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie, które zdecydowały się na segregację odpadów, by płacić mniejszą stawkę za wywóz śmieci od osoby, teraz zastanawiają się, czy nie lepiej wrócić do wrzucania odpadów zmieszanych do jednego kontenera. Do naszej redakcji zgłaszają się od dłuższego czasu mieszkańcy budynków wielorodzinnych, m.in. z terenów osiedli Tysiąclecia i Starego Miasta. Jak mówią, nie dość, że w przypadku segregacji ilość kubłów nie mieści się na podwórkach i w wiatach, to rzadkie terminy wywożenia śmieci powodują, że przez kilka i kilkanaście dni zalegają one w okolicy, a wiatr i słońce, powodują ich smród i przemieszczanie po całej sąsiedniej przestrzeni. Jak zauważają mieszkańcy wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Jana Pawła II, przed segregacją posiadali dwa kontenery na odpadki zmieszane i one w całości mieściły śmieci ponad dwudziestu rodzin. Po decyzji o segregacji, na podwórku są tym razem trzy kontenery i aż siedem kubłów, które i tak nie mieszczą wszystkich śmieci. Te zalegają na podwórku, a dobierają się do nich bezpańskie koty, a w gorące dni po prostu śmierdzą. Z tej nieruchomości śmieci zmieszane wywożone są co tydzień, podobnie jak BIO. Metale i tworzywa sztuczne (kontenery z żółtą klapą) tylko dwa razy w miesiącu, a szkło i papier tylko raz w miesiącu. – To za rzadko na tak dużą wspólnotę – mówią przedstawiciele zarządu wspólnoty. Edmund Młodzikowski, prezes Urbis, zwraca uwagę, że w kwestii odbioru śmieci, realizowana jest umowa z Miastem Gnieznem, które takie warunki przedstawiło spółce. – Spółka Urbis, jako wykonawca umowy na odbiór odpadów komunalnych od mieszkańców Gniezna realizuje wywozy zgodnie z warunkami określonymi przez zamawiającego, czyli Miasto Gniezno. W kontrakcie zostały sprecyzowane rodzaje odbieranych odpadów, sposób ich zbiórki, częstotliwość odbioru, a także wielkość i liczba wstawianych pojemników, które są uzależnione od liczby zadeklarowanych przez właścicieli nieruchomości osób – wymienia.
Jak informuje Urząd Miejski, jeszcze przed „śmieciową rewolucją” zwracał się do administratorów wspólnot mieszkaniowych i Gnieźnieńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, żeby te zwiększyły przestrzeń na kolejne kubły i kontenery. Jak dodaje zarówno Urbis i Urząd Miejski, sytuacja, że śmieci produkowane przez gospodarstwa domowe nie mieszczą się w dostarczonych przez Urbis kubłach jest znana obu instytucjom. – Pracownicy referatu ds. Zagospodarowania Odpadów w Urzędzie Miejskim cały czas monitorują sytuację. Do tej pory komisja złożona z przedstawicieliUrzędu Miejskiego, Gnieźnieńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej oraz spółki Urbis szczegółowo przeanalizowała sytuację na osiedlach Tysiąclecia i Winiary. Z kontroli wyciągnięto wnioski dotyczące zmiany ilości pojemników, czy też miejsca ich składowania. Od 10 kwietnia trwa kontrola na Starym Mieście, wiadomo już, że w niektórych posesjach dostawione zostaną pojemniki na papier i tworzywa sztuczne – informują w urzędzie. Prezes Urbis zapewnia, że kolejne pojemniki pojawią się najszybciej jak tylko się da, wstawiane na polecenie właścicieli posesji, ale jak dodaje – sami pracownicy Urbis monitorują sytuację i sami wnioskują o kolejne kubły.
Urząd Miasta zaznacza, że koszty częstszego odbierania odpadów przerzuci na mieszkańców. – Dodatkowe zwiększenie częstotliwości odbioru odpadów spowoduje znaczne zwiększenie kosztów wywozu o 500 -700 tys. zł rocznie, co spowodowałoby wzrost kosztów ponoszonych przez mieszkańców – informuje magistrat. Zarówno Miasto Gniezno jak i Urbis zwracają także uwagę, że przepełnienie śmietników wynika także z ciągle źle przeprowadzanej selekcji odpadów – Konieczne jest dostosowanie się mieszkańców do zasad prawidłowej segregacji odpadów, czyli np. wrzucanie odpadów do odpowiednich pojemników, zgniatanie opakowań oraz butelek plastikowych czy wyrzucanie odpadów BIO bez worków foliowych – informują w magistracie i jak dodają, problem śmieci, które nie mieszczą się w kubłach i kontenerach ma być rozwiązany do połowy maja.
ALEKSANDER KARWOWSKI