Shadow

W poszukiwaniu cesarza Wilhelma

Dr historii sztuki Katarzyna Podczaska, archeolog historyk z Inowrocławia, Robert Szatkowski, historyk, prezes stowarzyszenia Bydgoski Wyszogród z Bydgoszczy oraz Nurkowa Ekipa Poszukiwawcza NAIADES rozpoczęli w niedzielę, 11 kwietnia poszukiwania zatopionych artefaktów w trzemeszeńskich jeziorach. Dzięki poszukiwaniom być może uda się zrewidować informacje przekazywane przez najstarszych mieszkańców Trzemeszna o zatopionym pomniku Cesarza Wilhelma, jaki w czasach zaborów stał na placu w centrum miasta. Wsparcia poszukiwaczom udzieliła OSP w Trzemesznie.
Z ekipą poszukiwawczą spotkaliśmy się nad jeziorem Kościelnym w Trzemesznie. – Jestem sprawczynią tego zamieszania – przyznaje dr Katarzyna Podczaska, która jest lokalnym pasjonatem historii nie tylko Inowrocławia, ale Kujaw. – W trakcie swoich poszukiwań znalazłam notatkę prasową z Dziennika Kujawskiego z 1902 roku, który ukazywał się w Inowrocławiu w czasie zaborów. Notatka mnie zaintrygowała, ponieważ między innymi w tej chwili zbieram legendy kujawskie i z terenów sąsiednich. Zainteresowało mnie, że w tej notatce było napisane, że miejscowy rybak Chrzanowski wyłowił z trzemeszeńskiego jeziora pałasz szwedzki i armatę. Nie wiadomo, czy ostatecznie tę armatę wyciągnął, czy tylko sieci o nią zahaczył, tego Dziennik Kujawski nie zdradza. Natomiast było jeszcze napisane najbardziej ciekawe zdanie, że jeszcze mnóstwo innych rzeczy jest w tym jeziorze zatopione – wyjaśnia dr Katarzyna Podczaska. Doniesienia prasowe z 1902 roku na tyle zaintrygowały badaczkę , że skontaktowała się z Norbertem Szatkowskim, z którym podzieliła się swoim odkryciem. Historycy ostatecznie stwierdzili, że warto, by takie doniesienia utrwalić nie tylko w formie pisanej, ale podjąć także próbę przeszukania dna jeziora. Do całego przedsięwzięcia przekonano także nurkową ekipą poszukiwawczą NAIADES z**Bydgoszczy.
– Myślę, że będzie to akcja kilkutygodniowa. Podzieliliśmy sobie nasze badania na dwa odcinki. Najpierw zbadamy jezioro Kościelne, ponieważ rozmawiając z regionalistami, m.in. z Zygmuntem Nowaczykiem dowiedzieliśmy się, że prawdopodobnie został tutaj zatopiony pomnik z brązu cesarza Wilhelma, a stało się to pod koniec II wojny światowej. Podobno mogą być tutaj zatopione macewy żydowskie, jakiś pojazd niemiecki; myślę że znajdziemy jeszcze inne rzeczy, których się nie spodziewamy – mówi regionalistka.W drugiej części badań pod „lupę” zostanie wzięte jezioro Popielewskie. Jak nas poinformowano metodyka pracy jest taka, że najpierw wypływa łódka z sonarem, „patrzy” co jest na dnie. Jeżeli są interesujące punkty, tam wówczas schodzą już nurkowie, aby je sprawdzić. W jeziorze Popielewskim historyków interesuje głównie grodzisko wczesnośredniowieczne w Lubiniu i tam badacze będą szukać. – Dzisiaj jesteśmy pierwszy raz, ale jeżeli będą wyniki obiecujące, ekipa nam się nie zniechęci, myślę, że jeszcze przyjedziemy i będziemy dalej szukać. Docelowo, jeśli byśmy ten temat zakończyli i cokolwiek byśmy znaleźli, dostaniemy zgody, to będziemy wyciągać te rzeczy, które przekażemy oczywiście do muzeum. Zobaczymy, gdzie by było najlepsze miejsce do ekspozycji tych artefaktów, tak więc wszystko może potrwać pół roku. Na pewno będzie ciekawa przygoda -zapewnia dr K. Podczaska.
Optymistą jest także Robert Szatkowski. -**Osobiście jako historyk uważam, że równie ważne jak badania archiwalne, są badania lokalne w terenie. Zawsze uważam, że trzeba słuchać ludzi, którzy mieszkają tutaj od pokoleń, znają lokalna historię lepiej niż niejeden historyk, dlatego że byli jej naocznymi świadkami lub znają z opowiadań dziadków i pradziadków – wyjaśnia R. Szatkowski. Trzemeszno jest rzeczywiście ciekawym miejsce chociażby ze względu na swoją historię, czyli np. tradycję związaną ze św. Wojciechem i tutejszym klasztorem. – Mnie osobiście bardzo zaskoczyło, że to jezioro przyklasztorne nigdy nie było tak badane pod kątem sonarów. Jeśli tutaj słyszymy historię, czy o zatopionym pomniku, czy jakimś tajemniczym pojeździe wojskowym, czy pancernym – dziwi się historyk. W niedzielę grupa płetwonurków zbadała sonarem dno jezioraKościelnego oraz fragment jeziora Popielewskiego. Jak na razie ani śladu cesarza Wilhelma. Badacze jeszcze do Trzemeszna wrócą.
RENATA PAŁUCKA