„W szponach bezpieki” – nowy film dokumentalisty Bogumiła Bieleckiego

Gnieźnieński kronikarz, który za pomocą kamery utrwala najważniejsze wydarzenia Gniezna oraz życie codzienne jego mieszkańców, zaprezentował nową produkcję swojego autorstwa, tym razem traktującą o mrocznym okresie funkcjonowania bezpieki w mieście i regionie.
W sali widowiskowej Miejskiego Ośrodka Kultury 5 marca miała miejsce premierowa projekcja najnowszej produkcji paradokumentalnej Bogumiła Bieleckiego. Niestrudzenie utrwalający od końca lat 60. XX wieku kolejne lata życia miasta, reżyser obrał sobie za cel utrwalanie dla przyszłych pokoleń miasta dzisiejszego, by w przyszłości jego taśmy mogły stać się studium do rozszerzenia wiedzy o Gnieźnie przełomu wieków. Niezwykle cenne w twórczości B. Bieleckiego jest utrwalanie na filmach świadków ważnych wydarzeń historycznych w dziejach miasta i regionu, których nikt przez dziesiątki lat nie zapytał o ich doświadczenia związane np. z okresem okupacji czy funkcjonowania dawnych zakładów przemysłowych (np. filmy Bieleckiego pt. „Gorzka historia gnieźnieńskiej cukrowni”, „Spalenie gnieźnieńskiej katedry”). Tym razem dokumentalista przygotował film edukacyjny kierowany głównie do młodzieży. – „W szponach bezpieki” pokazuje jak powstał system, który stworzył bezpiekę. W filmie występują osoby, które miały kontakt z bezpieką za drobiazgi, np. wspomnienie o Katyniu, czy nieujawnienie obecności brata w Stanach Zjednoczonych. Za to byli przesłuchiwani w sposób bardzo drastyczny – mówi autor filmu. W dokumencie zawarte są także dzieje młodzieżowej organizacji założonej w latach 50. w ówczesnym gimnazjum (dziś I Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego), która została rozbita przez bezpiekę czy dzieje szykanowanych biskupów. – Film kończy aresztowanie przewodniczącego lokalnej „Solidarności” Stanisława Grzeszczaka, który omawia jak cała sytuacja wyglądała, szczególnie od strony psychicznej, kiedy nie wiedział gdzie jest wieziony. Jak sam wspomina, myślał, że jedzie przez las na rozstrzelanie. Człowiek o słabych nerwach mógłby tego nie wytrzymać – zdradza poszczególnie elementy filmu B. Bielecki. Całość produkcji filmowej kończy symboliczne „wystrzelenie w kosmos twarzy gnieźnieńskiej bezpieki” – jak charakteryzuje zabieg reżyser.
Jak zdradza dokumentalista, film rodził się w jego głowie od dawna. Materiały w nim zawarte kolekcjonował od 2005 roku, szczególnie w wymiarze wypowiedzi świadków historii. – Chciałem przygotować go na święto Żołnierzy Wyklętych, bo ten system na nich się odgrywał. Rotmistrz Pilecki powiedział kiedyś, że obóz Auschwitz to było sanatorium do tego, co przeszedł na przesłuchaniach bezpieki – mówi B. Bielecki. Inauguracyjny pokaz filmu miał zaszczycić i otworzyć kpt. Józefat Sztuka, kombatant Armii Krajowej i prezes gnieźnieńskiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, który jednak nie doczekał tego dnia. Zmarł 18 lutego. Na prośbę Bogumiła Bieleckiego jego pamięć uczczono chwilą skupienia. Jak dodaje reżyser, tuż powojenne dzieje miasta to ciągle nie jest odkryta i należycie udokumentowana historia, bardzo ciekawa i wzywająca do pogłębionych studiów i badań. – Ludzie mówią, że wtedy nic się w mieście nie działo. A działo się bardzo dużo, o czym mówi m.in. ten film – podkreśla reżyser. ALEKSANDER KARWOWSKI