„Waldorff nasz, czy nie nasz?”

Stowarzyszenie „Pod żaglami” zorganizowało pod koniec września rajd rowerowy, tym razem pod szyldem „Waldorff nasz, czy nie nasz?”. – W czasie rajdu spróbowaliśmy odpowiedzieć na to pytanie, odwiedzając Rękawczyn – miejsce, w którym 12 lat swojego życia spędził ten nietuzinkowy człowiek –informuje Krzysztof Mroczkowski, prezes stowarzyszenia.
 Jerzy Waldorff, człowiek kultury, społecznik, wielbiciel Szymanowskiego, recenzent i publicysta oraz piewca szlacheckiej Polski jest często przywoływany jako syn ziemi trzemeszeńskiej. W swoich audycjach i felietonach z pasją opowiadał o czasach młodości i dzieciństwa. Mało kto sobie zdaje sprawę, że opowieści te dotyczyły właśnie okolic Rękawczyna i Trzemeszna. Obecnie w Rękawczynie nie pozostał w zasadzie kamień na kamieniu z dawnego dworku rodzinnego Waldorffa. Uczestnicy rajdu musieli brodzić w gęstwinie zarośli, żeby znaleźć pozostałości cegieł, prawdopodobnie pochodzących z domostwa. Jedyną pozostałością po parku są imponujące lipy tworzące aleję wjazdową. Docelowym miejscem rajdu była plaża nad jeziorem Powidzkim. Podczas rajdu rowerzystom udało się pokonać76 km. Rajd był współfinansowany ze środków Gminy Trzemeszno. (kar)