Wędrowali szlakiem szpitali i lazaretów

Za jaką bramą miejską krył się szpital św. Anny? Gdzie ratowano rannych żołnierzy wracających z frontu obu wojen światowych? Na takie pytania odpowiedzi poznali chętni, którzy wzięli udział w kolejnym spacerze z przewodnikiem w ramach corocznej Nocy Muzeów.
W ramach kolejnej odsłony Nocy Muzeów, Urząd Miejski w Gnieźnie wraz z Organizacją Turystyczną „Szlak Piastowski”, zaprosili na tradycyjny spacer z przewodnikiem. Tym razem temat wycieczki ulicami miasta był nader ciekawy, bowiem przywoływał w głównej mierze pamięć o nieistniejących szpitalach, lazaretach, czy po prostu przytułkach dla chorych i ubogich. Dla licznie przybyłych na darmowy spacer gnieźnian (ok. 50 osób), wiadomości przygotowane przez Rafała Jurke, licencjonowanego przewodnika, były zupełnym zaskoczeniem. Wyraźnie rysowało się ono na twarzach, gdy jeszcze pod siedzibą „Szlaku Piastowskiego” wspominał o szpitalu św. Anny, który umiejscowiony był za Bramą Poznańską (mieszczącą się w ciągu ulicy Tumskiej). Dalej było już tylko bardziej ciekawie, choć tematyka spaceru kojarzyła się jednoznacznie z bólem i cierpieniem. – Te miejsca, które państwu pokazuję, kojarzą się niestety, jak najgorzej, że się pochorujemy i trzeba do takich miejsc zajrzeć – mówił na wstępie R. Jurke. – Mimo wszystko historia tych szpitali to też historia Gniezna, więc dobrze z tym państwa zapoznać – dodał. Część ciekawych obiektów szpitalnych jest lub była rozrzucona w różnych punktach miasta, więc co oczywiste, skupiono się na instytucjach lokowanych w dzisiejszym centrum miasta, a nie wybrano się np. do dalekiej „Dziekanki”, która zasługuje na osobną opowieść. O tym, jak dużo było szpitali czy przytułków w Gnieźnie, zdziwiło samego przewodnika, który nie krył pewnego zaskoczenia. – Kiedy zacząłem się przygotowywać do tego zwiedzania i dotarłem do materiałów, to okazało się, że tych szpitali było co niemiara. I tutaj musimy doprecyzować, co to jest szpital. Rozumiemy go jako miejsce w którym możemy się wyleczyć, pod warunkiem, że rokowania będą na tyle dobre, że uda się to lekarzom zrobić. Te pierwotne szpitale, które powstawały w Gnieźnie i nie tylko, nie przypominały w niczym dzisiejszych placówek leczniczych. Były raczej przytułkami, miejscami, gdzie było można mieszkać i spędzić całe życie, gdy było się ubogim. Wyjątkiem w Gnieźnie byli Bożogrobcy, którzy rozpoczęli działalność przy szpitalu św. Jana. Dostali od księcia Władysława Odonica i jego rodziny we władanie całe przedmieście Grzybowo wraz ze szpitalem. Tam opiekowali się biednymi i dodatkowo starali się leczyć – zauważył.
W Gnieźnie szpitale początkowo funkcjonowały przy kościołach i były swoistymi przytułkami dla ubogich i schorowanych. Wymienić tu trzeba np. szpitale: św. Jana, św. Ducha, wspomnianej św. Anny, św. Mikołaja, św. Wawrzyńca. Swoją ważną rolę odegrały takie lecznice, jak szpital św. Marty i szpital św. Łazarza. Grupa zwiedzająca zajrzała także do wnętrz obecnego gmachu Zespołu Szkół Ekonomiczno-Odzieżowych, gdzie każda z wielkich wojen światowych rzucała rannych i chorych żołnierzy, a także do komendy policji, gdzie w ówczesnym szpitalu św. Jana (wówczas ulica Szpitalna) do 1925 roku leczono katolików. Kilka lat temu, podczas remontu dyżurki policyjnej, odkryto pod warstwami farby freski, które jednoznacznie wskazały, że w tym miejscu mieściła się dawniej kaplica szpitalna. Po raz kolejny bezpłatne zwiedzanie Gniezna z przewodnikiem, dzięki ciekawej tematyce spaceru, przyciągnęło wielu zainteresowanych, co wyraźnie pokazuje, że tajemnice miasta i ślady jego przeszłości, ciągle żywo interesują mieszkańców. ALEKSANDER KARWOWSKI