Shadow

Wielka podwyżka: podatek, parkowanie oraz… śmieci. Gnieźnianie muszą głębiej sięgnąć do kieszeni

To już pewne. We wtorek, 9 listopada miejscy radni przyjęli trzy uchwały zwiększające opłaty, które uiszczą mieszkańcy. Czeka nas podwyżka. W czasie szalejącej w kraju drożyzny magistrat musi sięgnąć do kieszeni obywateli, bo jak tłumaczą władze miasta – także samorządy wpadły w pułapkę inflacji, czy wyższych cen paliw. Gdyby nie ten ruch, budżet miasta na przyszły rok byłoby trudno spiąć, szczególnie, że dotknąć go mają mniejsze wpływy z PIT, które zamiast do kasy miasta, powędrują do budżetu centralnego. Prezydent miasta wylicza stratę od 6 do nawet 18 mln złotych rocznie. – Niestety, te podwyżki są efektem działania rządu Prawa i Sprawiedliwości – uzasadnia Tomasz Budasz.
O planowanej podwyżce podatku od nieruchomości (o 8%) oraz opłat w strefie parkowania było wiadomo od kilkunastu dni. Jednak w dniu sesji Rady Miasta do porządku obrad włączono kolejną – za odbiór i zagospodarowanie odpadów. Tym samym radni musieli zmierzyć się z całym pakietem zwiększenia opłat, co nie jest dla nikogo łatwym zadaniem. Zwyczajowo uchwały podatkowe referuje skarbnik, ale przed jej uzasadnieniem o głos poprosił wyjątkowo Tomasz Budasz. – Mam odwagę cywilną, żeby stanąć przed państwem i powiedzieć, że nie mam dobrych informacji – powiedział bez entuzjazmu prezydent. – Brak działań ze strony rządu powoduje nie tylko skok inflacji, ale i niesie on skok cen paliw, który wpływa na dwie nasze spółki – Urbis i MPK. Ceny prądu i gazu każdy z nas obserwuje w domowym budżecie – zauważa. Jak dodaje, bez planowanych podwyżek trudno byłoby zrównoważyć przyszłoroczny budżet miasta. W ocenie prezydenta, Polski Ład ma dobrą stronę w postaci transferów socjalnych, ale ich kosztem obarcza się samorządy. Tomasz Budasz przypomniał, że z analizy Związku Miast Polskich wynika, że spadek wpływu PIT do kasy miasta może wynieść nawet 18 mln złotych. To efekt Polskiego Ładu. Dodatkowo rząd podnosi po raz kolejny płacę minimalną, w związku z tym magistrat potrzebuje 1,5 mln złotych na jej wyrównanie swoim pracownikom. Opłaty ze wyższe taryfy gazu i energii to kolejne ekstra 2 mln złotych. – Ta sytuacja, by prosić państwa o podniesienie opłat, nie jest dla mnie łatwa i przyjemna – podkreślił prezydent i dodał kierując słowa do radnych PiS. – Nie bójcie się powiedzieć mieszkańcom, że to wasz rząd funduje im te podwyżki – zakończył.
Na ripostę przewodniczego klubu PiS Pawła Kamińskiego, nie było trzeba długo czekać. Stwierdził on, że prezydent bawi się w polityka. – A powinien ze wszystkich sił pokazywać się jako samorządowiec. Widzę, że prezydent ma tylko jeden cel. Bicie w rząd – ripostował. Z tezami Tomasza Budasza także się nie zgodził. W ocenie radnego wzrost cen paliw i prądu to efekt nie inflacji i rządu, ale Unii Europejskiej i jej polityki klimatycznej. Zalecił też prezydentowi wstrzemięźliwość z ogłaszaniem podwyżek i obserwację sytuacji w kraju. W jego ocenie oszczędności powinien Tomasz Budasz szukać u siebie, a dopiero potem sięgać do kieszeni mieszkańców. Radnemu Kamińskiemu wtórował radny Arkadiusz Masłowski. – Podniesienie podatków źle świadczy o naszym mieście. To zły sygnał dla przedsiębiorców – apelował. Jednak zdecydowaną większość radnych wyliczenia prezydenta przekonały. – Nie brońmy tego rządu, bo się go obronić nie da – mówił Zdzisław Kujawa. – Energia i gaz rosną, a to są elementy naszego życia codziennego. Jak brakuje środków na podwyżki, to samorząd może znaleźć je tylko w podatkach – podkreślił. Dariusz Banicki dodał: – Mamy niepopularne uchwały, ale jesteśmy w takiej sytuacji, że musimy się z tym zmierzyć. Jeśli nie poprzemy pana prezydenta, to wskażmy jaką inwestycję zatrzymamy – rozłożył bezradnie ręce.
*W górę parkowanie i śmieci*
Urosną też ceny za parkowanie w strefie. Podwyżkę stawek władze miasta tłumaczą nie tylko podwyżką cen związanych z inflacją, ale też i potrzebą wymiany najstarszych parkomatów, które są awaryjne i nie są przystosowane do przyjmowania płatności kartami. Wyższe stawki mają przynieść 138 tys. złotych, z których sfinansowany będzie ich zakup oraz pokrycie większych stawek za oprogramowanie aplikacji mobilnych do zdalnego płacenia za postój, czy zakup papieru do drukowania potwierdzeń z parkomatów. Stawki w podstrefie „A” wyniosą: minimalna opłata za 1/4 h – 1,00 zł; za pierwszą godzinę: 4,00 zł; za drugą godzinę: 4,40 zł; za trzecią godzinę: 4,80 zł; za czwartą i każdą następną: 4,00 zł. W podstrefie „B”: minimalna opłata za 1/4 h – 0,80 zł; za pierwszą godzinę: 2,50 zł; za drugą godzinę: 2,90 zł; za trzecią godzinę: 3,30 zł; za czwartą i każdą następną: 2,50 zł. W podstrefie „C”: minimalna opłata za 1/4 h – 0,50 zł; za pierwszą godzinę: 1,80 zł; za drugą godzinę: 2,00 zł.
Zaskoczeniem sesji Rady Miasta było dodanie do porządku obrad projektu uchwały zwiększającej opłatę za odbiór i utylizację śmieci. Została ona dołączona w dniu obrad. Wywołało to protest opozycyjnych radnych, którzy o kolejnej podwyżce chcieli porozmawiać na obradach komisji, lecz przez fakt włączenia uchwały w dniu sesji pod obrady, takiego spotkania nie mogło być. Z kolei samą podwyżkę uzasadniał Jarosław Grobelny, wiceprezydent Gniezna. Miała na nią wpłynąć niedawna nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminie. – Niestety, marzenie by ta nowelizacja sprawiła by przynajmniej nie było drożej, spaliła na panewce – obrazuje. Chodzi o niedawno rozstrzygnięty przetarg na odbiór śmieci. Wygrał go jedyny oferent – Urbis, jednak kwota przez niego zaproponowana jest wyższa o 3 mln złotych od poprzedniego kontraktu z tą miejską spółką. Jak tłumaczy J. Grobelny, to w tej podwyżce są m.in. schowane efekty zmian prawa oraz większe koszty utrzymania całej instalacji w Lulkowie i floty pojazdów Urbisu. Znowu padają tu jako argumenty nie do obrony podwyżki cen prądu, gazu, paliwa oraz rosnąca inflacja. Dodatkowo zmieni się zasada funkcjonowania Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK). Zamiast jednego dnia w tygodniu będzie on działała przez 4 dni. W 2022 roku Urbis za zebranie śmieci od gnieźnian i zagospodarowanie ich w Lulkowie zainkasuje prawie 19,5 mln złotych. Oznacza to podwyżkę opłaty pobieranej od mieszkańca do 29 zł. To wzrost aż o 20 procent (z 24 zł/os.). – Liczyłem się z tym, że polityka śmieciowa w naszym kraju się zmieni. Ona się nie zmienia, nad czym ubolewam – podsumował gorzko Jarosław Grobelny.
W trakcie wszystkich trzech „podwyżkowych” głosowań przeciw podwyżkom był klub PiS i radny Masłowski (oraz w głosowaniu o podniesieniu opłat śmieciowych radny Brzuszkiewicz), natomiast pozostali radni byli za. ALEKSANDER KARWOWSKI