Września i region dźwigają się po „nawałnicy stulecia”. Ponad 6 mln złotych strat

Gmina Września i Powiat Wrzesiński były jednymi z najbardziej dotkniętych skutkami ogromnej nawałnicy, która przetoczyła się przez Wielkopolskę i Pomorze późnym wieczorem 11 sierpnia. Straty są ogromne. – Cieszmy się, że nikt nie zginął, bo to można rozważać tylko w kategoriach cudu – mówi Karol Nowak, zastępca burmistrza Wrześni.
Piątek, 11 sierpnia 2017 roku z pewnością wpisał się w najcięższe wspomnienia wrześnian i mieszkańców powiatu wrzesińskiego. Nawałnica, która z niszczycielską siłą przetoczyła się przez okolicę, w zaledwie kilkanaście minut zmieniła krajobraz, do którego mieszkańcy byli przyzwyczajeni od pokoleń. Szacowanie strat, które huraganowy wiatr wyrządził w mieście, gminie i powiecie – cały czas trwa, a kwoty, które spływają od rzeczoznawców po oszacowaniu rozmiaru zniszczeń – ciągle rosną. W samej gminie Września uszkodzone zostały 522 budynki, a zerwanych dachów naliczono aż 205. Jeden budynek został zupełnie zniszczony – to dom wielorodzinny w Marzeninie, który rozsypał się niemal jak domek z klocków. Ten obiekt nie nadaje się nawet do remontu, po nawałnicy zostały z niego tylko porozbijane mury. – Takiej nawałnicy nie widziałem nigdy w życiu – mówi Karol Nowak, zastępca burmistrza Wrześni. – Gdy przestało wiać sprawdziłem, czy nie mam uszkodzeń w moim budynku, na szczęście poza gałęziami i dachówkami nic się nie wydarzyło, co i tak mnie zaskoczyło patrząc jak silna była nawałnica. Trzy minuty po wszystkim, to chyba jeszcze nikt nie był świadomy tego, co się wydarzyło. Chwilę później dostaliśmy informację, że została poważnie uszkodzona szkoła w Nowym Folwarku. Powiem szczerze, gdy udało nam się tam dotrzeć, kiedy zobaczyliśmy te powalone drzewa, zerwane dachy, to uzmysłowiliśmy sobie z czym mamy do czynienia – wspomina.
Praktycznie nie ma wsi, osady w powiecie wrzesińskim, która nie liczyłaby strat po nawałnicy. Wymowne są liczby. Ze skutkami nawałnicy walczyło 522 strażaków Państwowej Straży Pożarnej z Wrześni, zorganizowanych w 205 zastępach. Wspomagało ich 3042 strażaków Ochotniczych Straży Pożarnych. Wszyscy ruszyli do najpilniejszych wezwań, takich jak udrażnianie dróg, zabezpieczanie budynków, ratowanie życia i mienia; 366 powalonych drzew strażacy usunęli w pierwszych dniach po burzy. Zabezpieczyli 178 uszkodzonych budynków, uwolnili 10 samochodów spod powalonych drzew. Już pierwszego dnia po nawałnicy Straż Miejska wydała 150 różnej wielkości plandek do zabezpieczania uszkodzonych dachów budynków. – Pracowaliśmy już w piątek w nocy, o 7 rano w sobotę mieliśmy już spotkanie organizacyjne w ratuszu – mówi K. Nowak. – Przerażające sceny. Marzenin zniszczony, wyglądający trochę jak po wojnie, bez zasilania, bez wody, nie mogliśmy go zasilić w energię, bo po prostu fizycznie sieć nie istniała, jednak dzięki pomocy Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim i strażaków z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 7 w Poznaniu, którzy od naszego zgłoszenia w ciągu około dwóch godzin już byli w Marzeninie, zasilano ujęcie wody. Wielki szacunek dla nich – podkreśla wiceburmistrz. Jednak nie tylko strażacy z Poznania pospieszyli do Wrześni i okolic z pomocą. Jak informuje mł. bryg. Marek Mikołajczak z PSP we Wrześni, lokalnych strażaków wsparli też koledzy z Piły, Koła, Międzychodu, Konina, Komendy Wojewódzkiej PSP z Poznania oraz kadeci ze Szkoły Aspirantów PSP w Poznaniu. – Rozmawiałem z jednym ze strażaków ochotników z Marzenina. Powiedział szczerze, że pracowali bez przerwy całą noc, cały następny dzień, byli już tak zmęczeni, że przyznał mi się, że on już boi się trochę wchodzić na dach, że zakręci mu się w głowie. Tak jest zmęczony – cofa się do swoich wspomnień Karol Nowak.
Straty finansowe, które spowodowała nawałnica są ogromne i cały czas rosną. Na chwilę obecną nie da się ich dokładnie oszacować. Jeśli chodzi o sam majątek gminy, który został uszkodzony to mowa jest o kwocie ponad 3 milionów złotych. – Dokładne koszty będą znane po przetargach, kiedy rozstrzygniemy takie np. z naprawą boiska czy innych szkód. Jeśli chodzi o straty gminy to z pewnością wymienić trzeba w pierwszej kolejności szkołę w Nowym Folwarku, tam doszło do bardzo poważnego uszkodzenia dachu, wybite zostały okna, zalane wodą sale lekcyjne, całkowicie zostało zniszczone boisko wielofunkcyjne, które wyglądało obrazowo tak, jak wymięta kartka papieru. Już w nocy widząc zerwany dach, szukaliśmy firm, które mogłyby pomóc w naprawie, bo to budynek ogólnodostępny, a za chwilę mieliśmy rozpoczynać nowy rok szkolny, a uszkodzenia były naprawdę bardzo poważne. Sam widziałem elementy drewniane wbite w dach, jakby ktoś nóż wbił w masło. Siła żywiołu była niesamowita – nie kryje emocji K. Nowak.
Zaskoczenia skalą zniszczeń nie kryli pracownicy firmy energetycznej Enea. Do pomocy wrzesińskim energetykom przyjechały natychmiast brygady z Gorzowa Wielkopolskiego, Opalenicy i Szamotuł. Pomagały także wynajęte firmy zewnętrzne. Kompletnie przetrzebiona została miejska zieleń, z której Września słynie. Jej odbudowa zajmie wiele lat, a krajobraz nie będzie już przypominał tego, do którego przyzwyczaili się mieszkańcy grodu znad Wrześnicy. – Straty są potworne. Największe spustoszenie dotyczy Parku im. J. Piłsudskiego, gdzie zniszczonych zostało 100 drzew, które będzie trzeba usunąć. Park, kiedy do niego weszliśmy wyglądał strasznie, trudno nawet to komentować. Drzewa, które miały ponad 80 lat były połamane jak zapałki. Potrzeba dużo czasu, by spróbować to odtworzyć. Nasadzić nowe drzewa można szybko, ale reszta to kwestia przyrody i czasu – zauważa wiceburmistrz.
Jak informuje Karol Nowak, bez zbędnej zwłoki zaczęto wypłacać zasiłki tzw. „bytowe” do 6 tys. zł, które służą do zaspokajania podstawowych potrzeb. We wrześniu uruchomione zostaną zasiłki celowe na odbudowę budynków mieszkalnych i gospodarczych, które mogą wynieść 20 tys., a nawet w skrajnych przypadkach 200 tys. złotych. Dużą pomoc, w ocenie zastępcy burmistrza, przynosi działalność parafii kościelnych i organizacji Caritas. – Od razu podjęliśmy współpracę. Bardzo się cieszę, że z dobrej woli współpracy z parafiami, skoordynowaliśmy nasze działania. Są takie sytuacje i przypadki, że ktoś w wyniku nawałnicy ucierpiał, jest w trudnej sytuacji, a niestety, ze względów formalnych, procedur, zasad określonych przez ministerstwa, nie może uzyskać potrzebnej pomocy. Uzupełniamy się i w przypadkach, gdy prawo nas ogranicza, staramy się uruchomić środki ze strony parafii, które mają dużą swobodę w możliwości pomocy. Z tego co wiem, udało się zebrać godne pieniądze i z naszej strony wyrazy wielkiego szacunku dla tych, którzy dołożyli się do tego wsparcia – podkreśla. Jak informuje Starostwo Powiatowe we Wrześni, do 25 sierpnia łączone straty oszacowane w gminie Września wyniosły ponad 6 milionów złotych. W gminie Nekla szacunek strat wyniósł ponad 800 tys. zł, w gminie Miłosław 500 tys. zł.
ALEKSANDER KARWOWSKI