Wspaniała muzyka prosto z ulicy

„Weekend Grajków Ulicznych” już od czterech lat przyciąga do Gniezna muzyków osobliwych, którzy swoje talenty wokalne i instrumentalne w głównej mierze szlifują na ulicach tworząc niezapomniany klimat tych miejsc. „Uliczni grajkowie” to także ten element w muzyce, który w pewnym sensie jest kontynuacją wielowiekowych tradycji grania po różnych dworach i miastach. Dziś z pierwszymi promieniami wiosennego słońca, aż do później jesieni, „muzycy ulicy” wyruszają w Polskę, by promować swoją twórczość i przystopować na chwilę świat przechodniów, a jednym z najważniejszych ich przystanków staje się jeden sierpniowy weekend w Gnieźnie.
Weekend Grajków Ulicznych to inicjatywa Jarka Mixera Mikołajczyka, dziennikarza, który nie kryje zafascynowania muzykami, których twórczość wykuwa się na ulicznych brukach. Są to najczęściej świetni tekściarze, którzy ze swoją twórczością nie biegną do radia i telewizji podpisywać kontrakty płytowe, tylko z futerałem na instrument i pomysłem na siebie wsiadają w pogodę lub niepogodę do pociągu czy autobusu i objeżdżając kraj, wypuszczają w przestrzeń swoją bardzo ciekawą twórczość. Kolejna odsłona festiwalu, która miała miejsce w dniach 25-26 sierpnia w różnych punktach Gniezna, pokazała żywy przekrój twórczości „muzyków ulicy” ciągle zaskakując świeżością. – Ten festiwal nie może stać w miejscu, bo to jest granie uliczne. A ono rządzi się swoimi prawami – mówi szef festiwalu współorganizowanego przez Urząd Miejski i MOK. – Troszeczkę sami te prawa naginamy, m.in. rozpisując kto i o jakiej godzinie gra, trochę to traci charakter uliczny, ale myślę, że festiwal się rozwija, że to co najlepsze ciągle jest przed nami – dodaje. Przykładem jest choćby to, że jak wiele muzycznych wydarzeń, ten festiwal mógłby mieć swoje „konie pociągowe” w postaci znanych i lubianych muzyków i co roku ich zapraszać, ale w tym wypadku jest ciągłe poszukiwanie nowych talentów i prezentowanie ich przechodniom. W tegorocznej edycji wystąpił Chris Ellys ze Słowacji oraz zespół Sun+Dead z Czech oraz Marcin Szajda, HDG, Henry David’s Gun, Janusz „Cybull” Skwira, Zagi, Marysia Woźniak, Leszek Sypniewski, Kataryniarz Heniu, Moonhead i przyjaciele, Warsztaty Terapii Zajęciowej z Gniezna, Na Górze, Cherries In Ski, Buskin’ Jack oraz Pan Walizka i dudziarz Mikołaj. Jak dodaje Mixer Mikołajczyk, nie jest to festiwal nadęty i pełen ścisłych regulacji, a sami grajkowie uliczni z natury niepokorni, nie zawsze trzymają się ustalonych godzin występów. – Np. Marcin Szajda nie mógł już wytrzymać i wyszedł grać wcześniej – śmieje się organizator, jednak jak zauważa, przed nim jak i przed każdym organizatorem wydarzenia kulturalnego stoją pewne dylematy. – Czy to ma pozostać w tej samej formie grajków ulicznych, czy jednak bardziej robimy nacisk na koncerty. Jednak na koncertach tych muzyków odbiera najwięcej słuchaczy. Nie ukrywajmy, Gniezno przynajmniej w sobotę nie jest miastem przez które przewalają się tłumy, a nie będziemy wychodzić grać pod centrum handlowe, bo to nie o to chodzi – podkreśla.
Choć z pozoru ulica jestem miejscem bez oczywistych granic, to jednak te granice są, o czym wspomina Mixer Mikołajczyk. – Te granice o których myślę, to na ulicach jest ich najwięcej. To wysokie krawężniki czy brak podjazdów, wind, dlatego zaprosiłem zespół Na Górze, czyli osoby niepełnosprawne, ale którzy kiedy grają, to tego w żaden sposób nie słychać. Chcę, by festiwal cały czas poszukiwał i nigdy nie doszedł do punktu w którym byśmy powiedzieli, że jest idealnie – zauważa. Udana edycja wydarzenia mieniła się bardzo ciekawymi twórcami, którzy przyciągnęli przechadzających się po ulicach gnieźnian i na kilka chwili wciągnęli ich do innego, lepszego świata muzyki i liryki. ALEKSANDER KARWOWSKI