Wspomnieli poetę „wbrew niepamięci”

W dziesiątą rocznicę śmierci, przyjaciele i miłośnicy poezji Sławomira Kuczkowskiego spotkali się w kryptach klasztoru oo. Franciszkanów w Gnieźnie i w miejscu, w którym tworzył wraz z Teatrem Wizji i Medytacji Czerwona Główka takie działania jak „Królewska Droga Krzyża” i „Komora”, wspólnie czytali jego poezję.
Słusznie uważany za najwybitniejszego gnieźnieńskiego poetę II połowie XX wieku, odszedł przed dziesięciu laty w pewnym zapomnieniu. Gniezno straciło swojego poetę, jednak jak trafnie zauważyła będąca na spotkaniu wspomnieniowym Marzena Szczerkowska, wybitna konserwatorka artefaktów piśmienniczych – konserwatorami pamięci o Sławku (jak go powszechnie nazywano), są niestrudzenie jego przyjaciele – Jarek „Mixer” Mikołajczyk i Dawid Jung – organizatorzy wydarzenia. Od lat pielęgnują pamięć o poecie i przypominają jego twórczość. – Nie chcemy robić żadnej martyrologii. Mówię to od razu. Nie byłoby to po myśli Sławka– podkreśla J. Mikołajczyk. – Po prostu powspominamy, poczytamy jego poezję. Powstaje o nim książka, co prawda bardzo wolno, ale myślę, że ukaże się w tym roku. Będzie podobna do wydanej wcześniej „Wyrazić piękno”. Zostanie jednak ona w całości poświęcona wspomnieniom o Sławku oraz jego tekstom, które już się kiedyś ukazały. Opiszemy twórczość Sławka i jej znaczenie – zapowiada dziennikarz.
Odrestaurowane krypty klasztoru oo. Franiszkanów przyozdobiły przedmioty związane z postacią poety, stąd miejsce spotkania nie mogło być przypadkowe. Wspomina o tym „Mixer” Mikołajczyk. – To miejsce, które wybrał sobie pierwotnie na pochówek Bolesław Pobożny, ale do tego nie doszło. Przemysł II też, bo uciekł z Gniezna. To krypta dla Anny Bolesławówny, czyli córki księcia Bolesława Pobożnego. To jest pierwszy powód wyboru tego miejsca. Dla nas jest niecodzienne, bo ostatnie lata twórczości Sławka związane są z tym miejscem i jego wizjonerstwem teatralnym. Nie możemy nie powiedzieć o tym, że to miejsce pamięta człowieka, bez którego Sławek by nic tutaj nie zrobił, bo nieżyjący Leszek Giżycki tworzył tutaj scenografię – dopowiada.
– Sławek to postać nieprzeciętna, wybitna intelektualnie – nie kryje zachwytu Dawid Jung, poeta. -W Gnieźnie takich osób jest niestety, jak na lekarstwo. Jego twórczość zasługuje na jak najszerszą promocję w Polsce. Przede wszystkim jest to liryka stricte chrześcijańska i chyba najlepsza w Gnieźnie od czasu św. Ottona z Bambergu. Sławek oprócz tego, że sięgał korzeniami do chrześcijaństwa, potrafił to przełożyć przez własną optykę na świat. Dla mnie to było coś niesamowitego. Nawet jak mówił w sposób prosty o sprawach najtrudniejszych, czyli o Bogu, to miało się wrażenie, że otwiera się przed nim jakaś zupełnie nowa perspektywa. Takich osób nie spotyka się często w swym życiu. To była jedyna jak dotychczas osoba, która tak wspaniale potrafiła mówić o innych ludziach. Nie tylko przez działania teatralne, ale i w normalnym życiu. To nie było żadne pozerstwo, tylko czysta próba obcowania z absolutem – wspomina swoje zetknięcie ze S. Kuczkowskim kolega „po piórze”.
W trakcie spotkania i wspomnień, każdy przybyły na spotkanie miał szansę przeczytać wiersz z tomu wierszy pt. „Piętno”, czy obejrzeć zdjęcia z poetą, które zgromadzili jego przyjaciele. Warto wspomnieć w tym miejscu, że w swojej bogatej twórczości S. Kuczkowski prowadził także na antenie Radia Gniezno audycję pt. „Latająca Kawiarnia Literacka”. ALEKSANDER KARWOWSKI