Wystawa zdjęć Dawida Stube: Świat teatru namalowany światłem. Ruszył 66. sezon w MOK

Wszystkie ręce na podkład. To było mocne wejście Miejskiego Ośrodka Kultury w dość niecodzienny sezon kulturalno-artystyczny. Mimo wyprowadzki ze swojej siedziby przy ul. Łubieńskiego w Gnieźnie na czas remontu, ośrodek nie zamierza zwalniać i ograniczać swoich działań. Wręcz przeciwnie, zapowiada bogaty sezon wydarzeń w tymczasowych wnętrzach odnowionego Starego Ratusza, który jest filią MOK. Inauguracja nowego sezonu wypadła okazale, a to za sprawą wernisażu zdjęć Dawida Stube oraz intymnego koncertu Michała Kowalonka.
Mieszkańcy Gniezna muszą przyzwyczaić się do zmiany miejsca wydarzeń i zajęć licznych sekcji Miejskiego Ośrodka Kultury. Na czas remontu przenoszą się one w inne lokalizacje w mieście, jednak tymczasową główną siedzibą zostanie Stary Ratusz. To właśnie w tym miejscu zainaugurowano nowy, 66. już sezon kulturalno-artystyczny. Przestrzenie wystawiennicze po dawnym Urzędzie Stanu Cywilnego, zamieniły się w galerię zdjęć autorstwa Dawida Stube. Wreszcie udało się szerzej zaprezentować piękne zdjęcia fotografa, które od pięciu lat tworzy w ramach współpracy z Teatrem Fredry. Jak wraca pamięcią D. Stube, z fotosami teatralnymi spotkał się dość dawno temu. – To były czasy szkolne. Gdy po szkole czekałem na przystanku autobusowym by powrócić do domu, oglądałem teatralne gabloty ze zdjęciami ze spektakli. Później, gdy poszedłem już do teatru, to mniej interesował mnie sam spektakl, ile czekałem na te momenty, które prezentowane były na zdjęciach w gablotach. „O, to jest ten moment z gabloty”, mówiłem wtedy. Dziś, gdy zajmuję się tym zawodowo, też mam takie momenty, że widzowie podchodzą do mnie i mówią, że szukają tych momentów z kadrów. To dla mnie przyjemne, że wybieram te momenty dla widzów – opowiada bohater wystawy.
Swoje zdjęcia Dawid wykonuje na dwa dni przed premierą, w czasie próby generalnej. Musi wówczas zachowywać się cicho i dyskretnie, by nie wytrącić aktorów z rytmu ich pracy. – Musze zwracać uwagę na aktorów, na światła. Nie mogę nikogo zdenerwować, przecież przed premierą jest dużo emocji i muszę się wczuć jako jeden z elementów tego spektaklu – zauważa. Jak dodaje fotograf, ten świat teatru, który odkrywa od tej intymnej, zakulisowej strony, jest dla niego bardzo ważny. – To dla mnie odskocznia od tego, co wykonuję na co dzień. Pociąga to, że każdy spektakl jest inny. Czasami czekam godzinę czy dwie, kiedy pada hasło, że zaczynamy spektakl. To są niesamowite emocje. Fotografia to jest gra światłami i w teatrze jest ta moc, że mogę tymi światłami grać – podkreśla D. Stube.
Zadowolenia ze współpracy z Dawidem Stube nie kryje Joanna Nowak, dyrektorka gnieźnieńskiej sceny, która podkreśla, że zaufanie, którym obdzielono gnieźnieńskiego fotografa, było słuszne. Dawid wchodząc w świat teatru szybko stał się rozpoznawalny w gronie fotografów uwieczniających spektakle, uzyskując m.in. tytuł Grand Press Photo za „Listopad” (reż. Tomasz Węgorzewski). – Miałam przyjemność obserwować, jak rodził się Dawid jako fotograf teatralny. Poznaliśmy się w 2013 roku, w momencie kiedy objęłam gnieźnieński teatr. Dawid sam pojawił się z propozycją współpracy, choć wcześniej taką fotografią się nie zajmował. Kiedy zobaczyliśmy jego pierwszy serwis zdjęć, to już wiedzieliśmy, że „to jest to”. Teatr nie musi szukać fotografa w innych miastach. Mamy tu na miejscu wielki talent. Może jeszcze „nieopierzony”, ale wielki. Dawid został z nami i efekty możemy dziś oglądać – mówi zadowolona dyrektor sceny.
*Intymny Michał Kowalonek na ratuszowym dziedzińcu *
Tuż po wernisażu zdjęć D. Stube odbył się koncert Michała Kowalonka – utalentowanego muzyka, tekściarza, Wielkopolanina, członka formacji Snowman oraz byłego wokalisty Myslovitz. Zanim jednak koncert się rozpoczął, o istocie inauguracji nowego sezonu MOK w Starym Ratuszu mówił Dariusz Pilak, dyrektor ośrodka. – Chcemy tą inauguracją przyzwyczaić naszych mieszkańców, właśnie do tego miejsca, bo tu będą podejmowane działania w ramach sekcji i wydarzeń kulturalnych. Przypominam, Stary Ratusz już od stycznia jest naszą siedzibą filialną. Teraz będzie główną siedzibą na czas trwania naszego remontu. Dziś tymi wydarzeniami chcemy się przywitać z gnieźnianami.
Sam koncert Michała Kowalonka, to część kameralnej trasy koncertowej, która prezentuje jego inne oblicze, mniej znane niż z dużych scen muzycznych. Kanwą tej snutej przez artystę opowieści jest jego płyta „O Miłości W Czasach Powstania”, która ukazała się w maju tego roku. – Wymyśliłem sobie rok pracy nad tą płytą. Miałem swobodę i dostęp do wielu materiałów od przychylnych instytucji i ludzi. Otrzymałem dzienniki, listy, opowiadania, pieśni. Sczytywałem to i robiłem notatki. Ostatecznie na płycie zawarłem cztery teksty poety, Jerzego Grupińskiego, Romana Wilkanowicza – żyjącego w czasach powstania oraz Franciszka Fenikowskiego. Kilka tekstów popełniłem sam, tak mocno mnie poruszyły te historie – opowiada muzyk. W powstanie wyjątkowej płyty włączył się m.in. Michał Wiraszko („Muchy”). Obecnie Michał pracuje nad drugą solową płytą, która prawdopodobnie ukaże się w przyszłym roku. – Będzie oderwana od wątków historycznych. Będzie aktualna i opowiadała o tym, co mi teraz chodzi po głowie i gra w mojej duszy – zapewnia. ALEKSANDER KARWOWSKI