Z lasów Szwecji do Polski…

Nie chlebem i solą, ale wodą i brawami byli witani gnieźnieńscy strażacy, którzy przez dwa tygodnie walczyli z pożarami lasów w Szwecji. Przypomnijmy, gnieźnieńscy strażacy weszli w skład modułu wielkopolskiego i gasili pożary w Szwecji od 23 lipca (z Gniezna wyjechały 2 wozy bojowe i przyczepa pompowa z obsadą 6 ludzi).
Strażaków na terenie powiatu witali ich koledzy z OSP, a na dziedzińcu komendy powitali ich i gratulowali: komendant powiatowy PSP Mariusz Dębski, starosta gnieźnieński Beata Tarczyńska, prezydent Gniezna Tomasz Budasz oraz koledzy z jednostki. – Taką sytuację, która nas zastała, ćwiczyliśmy jako moduł wielkopolski. Wiele elementów, które tam wykorzystaliśmy trenowaliśmy wcześniej. Wdrażaliśmy je z marszu – powiedział aspirant Dawid Bąkowski. Starszy ogniomistrz Mariusz Janowicz stwierdził: – Trudne chwile były od początku do końca. Praca była ciężka, zmianowa, mało snu. Sam dojazd to 50 kilometrów. Snu praktycznie było 3-4 godziny i od nowa na front. – Broniliśmy odcinek o długości 7 km w pobliżu wsi Karble, to był cel postawiony przez stronę szwedzką. Dobór taktyki pozwolił na skuteczną obronę, gdy byśmy nie dali rady wioska by spłonęła. Byliśmy zaskoczeni szwedzką polonią. Witano nas z takim entuzjazmem, którego się nie spodziewaliśmy. Co wiadukt – rzesze ludzi z polskimi flagami, także w miejscach postojów ludzie podchodzili do nas. Poprawiliśmy mocno wizerunek Polaków w Szwecji naszym działaniem, z czego jesteśmy dumni. Postanowiliśmy, że obronimy nasz odcinek i tak się stało w 100 procentach – przyznał aspirant D. Bąkowski i dodał: – Cieszymy się, gdyż powrót do rodzin jest najważniejszy. Wrócimy do domów i odpoczniemy. Starszy ogniomistrz M. Janowicz podkreślił: – Nie czujemy się ani bohaterami, ani aniołami, jak określali nas Szwedzi. Jesteśmy funkcjonariuszami Państwowej Straży Pożarnej i wykonujemy naszą pracę. To służba. Przed strażakami ratownikami 6 dni urlopu, który jak zapowiedzieli spędzą z najbliższymi. Przybyły na to spotkanie do komendy, gnieźnianin Bogdan Górczyński, który posiada również obywatelstwo szwedzkie (pół wieku mieszkał w Szwecji), ofiarował strażakom czapki w żółto-niebieskich barwach. JAROSŁAW WALERCZAK