Shadow

„Za rogiem jest najpiękniej”. W poszukiwaniu księżyca w mieście z aparatem S. Ucińskiego

Nie boi się wstawać wcześnie rano, by uchwycić wschód słońca, którego przeciętny gnieźnianin nie jest w stanie zobaczyć oraz nie boi się wybrać w niepogodę za miasto, by dostrzec przyrodę, jaka trwa tylko chwilę. Swój pierwszy gnieźnieński wernisaż zdjęć otworzył Sebastian Uciński. To jeden z najciekawszych gnieźnieńskich fotografów, choć jeszcze mało znany szerszemu gronu mieszkańców, jednak za sprawą wystawy – powinno się to zmienić. Zdjęcia S. Ucińskiego mają wielkie grono entuzjastów.
W ramach festiwalu „Fyrtel”, uruchomiono wystawę zdjęć Sebastiana Ucińskiego. W filii Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna przy ul. Staszica zobaczyć możemy niezwykłe fotografie miasta, jego architektury, zjawisk przyrodniczych, samej przyrody, czy zdjęcia reportażowe. Fotografia Sebastiana nie była dotychczas znana większemu gronu gnieźnian, gdyż fotografował głównie z własnej pasji i dla siebie, jednak jego zdjęcia atrakcji Traktu Królewskiego, czy wschody i zachody słońca w mieście, podobnie jak księżyca – zrobiły furorę w internecie. Dziesiątki polubień, prośby o zgodę na publikację i pełne zachwytu komentarze. Osoba i talent Sebastiana Ucińskiego stały się obiektem zainteresowania, co zaowocowało także pierwszą jego gnieźnieńską wystawą.
S. Uciński na co dzień działa w gnieźnieńskiej grupie Fotograficzny Młyn, którą prowadzi Piotr Robakowski i wiele wyróżniających się zdjęć powstało w ramach wspólnych plenerów, jednak najważniejsze dzieła powstają z samotnych wędrówek fotografa z aparatem po mieście. Pochodzi ze Żnina i w Gnieźnie mieszka z rodziną od 20 lat. Jak przyznaje, może ten fakt pomaga mu obserwować Gniezno pod innym kątem, niż mają to w zwyczaju rodowici mieszkańcy miasta, którzy swój codzienny widok na ulice i kamienice, mają dość „opatrzony”. – Uwielbiam łączyć formy w fotografii, stąd lubię pokazywać architekturę Gniezna w takich momentach jak zachód słońca, czy wschód księżyca. Wtedy Gniezno nabiera zupełnie innego kształtu – zauważa. Jego zdjęcie z 13 października, pokazujące księżyc wiszący nad dachem dawnej przychodni przy ul. Wyszyńskiego wywołało słuszny zachwyt. „Jak Ty to robisz?”, „Chciałabym wejść do tego zdjęcia”, „Jestem w szoku”, „Dla mnie zachwycające” – nie przebierali w komplementach internauci komentujący zdjęcie. Z pewnością to jeden z bardziej ciekawych kadrów Gniezna w ostatnich latach. Podobnie zdjęcia katedry, ale myliłby się ten, kto wyobraża sobie ten najważniejszych gnieźnieński zabytek, jako „oklepany” kadr z turystycznych kartek. Sebastian ma swoje „patenty” na sfotografowanie kościoła. – Katedra może być za każdym razem inna. Zachód słońca za katedrą jest niesamowity. Wystarczy tylko odrobina chmury i katedra za każdym razem wygląda inaczej. Po prostu biegam z aparatem za światłem – księżycem lub słońcem – dodaje.
Fotografia miasta czy reportażowa wydarzeń w nim się odbywających, to nie całe spektrum zainteresowania fotografa. Bardzo często o nieludzkich dla zwykłego śmiertelnika godzinach, wyrusza poza miasto, w przyrodę. – Wyznaję zasadę, że za rogiem jest najpiękniej – uśmiecha się Sebastian. – Nie musimy zwiedzać całego świata (choć moim marzeniem jak dla każdego fotografa jest Nowy Jork), to jednak blisko, tuż obok, mamy bardzo ładne pejzaże. Wspaniałe jest Strzyżewo Kościelne, gdzie spotkałem bieliki. To tylko 8 km od Gniezna, a spotkałem tam raj przyrodniczy. To niesamowite. Jednak zaznaczam, inaczej wstaje się by fotografować wschód słońca niż do pracy – śmieje się S. Uciński, ale jak dodaje, na wymówki nie ma miejsca. – Jeśli już się ruszymy, to zostanie nam to wynagrodzone. Pogoda nie musi być wymówką. Niepogoda to szansa na zobaczenie czegoś zupełnie inaczej – zachęca na koniec. Wernisaż wystawy 28 listopada przyciągnął tłumy ludzi: znajomych, przyjaciół, rodziny, kolegów fotografów oraz samych gnieźnian, chętnych poznania osoby, która stoi za jednymi z najlepszych zdjęć Gniezna i przyrody w lokalnym wydaniu ostatnich lat. ALEKSANDER KARWOWSKI