Zamiast miliona złotych kary – ćwierć tej sumy. Finał odwołania w sprawie nielegalnych wycięć drzew w zabytkowym parku

Nie 118, a 54 drzewa. Urzędnicy wrzesińskiego magistratu na nowo policzyli nielegalną wycinkę drzew, do której doszło w zabytkowym parku dworskim w Stanisławowie i wystawili nową karę, tym razem cztery razy mniejszą niż pierwotnie. W czasie trwającego ponad 3 lata postępowania, zmieniła się nie tylko wyliczona ilość nielegalnie wyciętych drzew oraz rozmiar kary, ale także przepisy warunkujące stopień wyliczenia tej kary.
W lutym 2016 roku, społeczni opiekunowie zabytków ze stowarzyszenia Projekt Września zauważyli, że z dawnego XIX-wiecznego parku w Stanisławowie nie zostało prawie nic. – Widok jest naprawdę przytłaczający. Wycięte zostały bardzo wiekowe drzewa – alarmowali opinię publiczną i wezwali Urząd Miasta i Gminy Września o wszczęcie postępowania w tej sprawie. Jak się okazuje, właściciel parku, tj. Gospodarstwo Rolno – Hodowlane Gąsiorek Spójka Jawna, w 2015 roku zgłosił wycinkę złomów i wywrotów drzew i dostał na nie stosowne zezwolenia, jednak urzędnicy przybyli po alarmie Projektu Września na miejsce przecierali oczy ze zdumienia. Pni po wyciętych drzewach było kilkaset i znacznie przekroczyły liczbę, na którą zgodzili się wcześniej urzędnicy. W ich ocenie drzewa usunięto, gdyż na terenie parku trwały prace rozbiórkowe dawnych zabudowań folwarcznych. Przybyły na miejsce biegły z dziedziny kształtowania terenów zieleni i dendrologii naliczył 119 wyciętych drzew, w tym chroniony prawem pomnik przyrody w postaci lipy drobnolistnej.
Właściciel terenu bronił się tym, że część drzew była już wycięta dużo wcześniej, zanim nabył park i zaczął go porządkować. Miały się tam znajdować śmieci i gruz oraz spróchniałe pieńki i samosiejki. Świadkowie twierdzili, że niezabezpieczony park przez lata był źródłem opału dla okolicznych mieszkańców. Skonsternowani urzędnicy postanowili wysłuchać świadków oraz pracowników dokonujących wycinki, jednak ich słowa nie wiele wniosły. Wszyscy przyznali, że lipa drobnolistna była złamana i pusta w środku, a teren był dzikim wysypiskiem. Niemal wszyscy zeznali, że na terenie znajdowały się pnie po ściętych wcześniej drzewach. Urzędnicy zamknęli postępowanie i stwierdzili, że dokonano wycinki drzew w większej licznie niż na to wcześniej zezwolono. W urzędniczej decyzji stwierdzono, że usunięto 118 drzew, z czego 109 miało – w opinii biegłego – nie być zgłoszonych jako złomy i wiatrołomy. Urzędnicy stwierdzili, że opinie świadków były sprzeczne, niedokładne i mało wiarygodne, więc oparto się na ekspertyzie biegłego. Efekt? 1 016 152,07 złotych kary.
Nowe przepisy, mniej drzew, mniejsza kara
Z ponad milionową karą nie zgodził się R. Gąsiorek. Decyzja urzędników trafiła przed oblicze Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które przyznało rację właścicielowi parku i uchyliło wcześniejszą decyzję urzędu. SKO zarzuciło wrzesińskim urzędnikom niedostateczne udowodnienie, że pnie zastane już po uporządkowaniu parku, nie są efektem dużo wcześniejszych wycinek w tym miejscu dokonywanych przez osoby trzecie. Także naliczony współczynnik lokalizacji, w ocenie SKO jest błędny – gdyż teren parku nie może być terenem zieleni z racji tego, że jest to teren prywatny. Sprawa została cofnięta to ponownego rozpatrzenia, które jednak trwało w ratuszu niemal półtora roku.
W międzyczasie Wielkopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków na wniosek Projektu Września, wpisał park i bramę wjazdową do parku w Stanisławowie do rejestru zabytków, jednak właściciel od tej decyzji odwołał się do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. To nie jedyna zmiana, która nastąpiła w czasie trwającego ponad 3 lata postępowania. Zmieniły się także przepisy centralne w ustawie o ochronie przyrody oraz rozporządzenia Ministra Środowiska. Tym razem urzędnicy zamiast naliczonych wcześniej 109 nielegalnie wyciętych drzew,wyliczyli, że takich wycinek miało miejsce jednak ponad o połowę mniej, bo 54. W związku z tym urzędnicy wydali nową decyzję o nałożeniu kary. – W wyniku tej decyzji na Gospodarstwo Rolno-Hodowlane Gąsiorek Sp. J. została nałożona kara w wysokości 260 273,93 zł – informuje Marek Przyjemski, kierownik Referatu Komunalnego w Urzędzie Miasta i Gminy we Wrześni. To mniej niż w decyzji z 2016 r. aż o 755 878,14 zł. Jak podkreśla, jest to najwyższa możliwa kara w myśl rozumienia obecnie obowiązujących przepisów. – W stosunku do pierwszej decyzji z 2016 roku zmniejszenie naliczonej kary nastąpiło w wyniku zmiany podstawy prawnej, tj. ustawy o ochronie przyrody. Decyzja z 23 grudnia 2016 r. wydana została na podstawie Dz.U. z dnia 2015 r., poz. 1651 ze zm., natomiast decyzja z 28 czerwca 2019 r. wydana została na podstawie Dz.U. z dnia 2018 r., poz. 1614 ze zm. Kluczowa dla przedmiotowej decyzji była zmiana art. 83f ust. 1 pkt 3, który określa minimalne obwody pni drzew, dla których uzyskanie zezwolenia nie jest wymagane oraz zmiana art. 85 określającego sposób obliczania opłaty – wyjaśnia. Decyzja o wymierzeniu kary nie jest jeszcze ostateczna. ALEKSANDER KARWOWSKI