Shadow

Zamieszanie i oszczerstwa wokół proboszcza

Niecodzienną wiadomość SMS otrzymali w ubiegłym tygodniu m.in. niektórzy mieszkańcy Witkowa. SMS o tyle nietypowy, bo przygotowany przez siostry zakonne należące do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Maryi w Witkowie. Wywołało to pewne zamieszanie w parafii.
„Drodzy w Chrystusie. Zwracamy się z serdeczną prośbą o pomoc byłemu kościelnemu i jego żonie, Tadeuszowi i Teresie (…), którzy muszą wyjechać z Witkowa po zwolnieniu przez ks. proboszcza. Wydali swoje małe oszczędności by tutaj zamieszkać. Umeblowania, które zakupili do tego domu nie zabiorą, bo nie mają gdzie. Mają umeblowane maleńkie mieszkanie tam, skąd przyjechali. Ksiądz proboszcz nie zwrócił tych pieniędzy, które włożyli, to nic go nie obchodzi. Musieli też oddać to, co ksiądz pożyczył im na węgiel nie wypłacając wynagrodzenia. Są zrozpaczeni. Dlatego postanowiliśmy zorganizować wśród osób nam życzliwych zbiórkę pieniędzy, ofiar, by przekazać tym zacnym ludziom. Ofiary prosimy dostarczać dzisiaj lub jutro przed południem do nas. Wraz z listą ofiarodawców przekażemy je Państwu T. T. (…) – taki SMS przygotowany przez siostry zakonne należące do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Maryi w Witkowie obiegł w ubiegłym tygodniu Witkowo niczym błyskawica. Znaleźli się tacy, co wpłacali pieniądze. Postanowiliśmy zapytać samego ks. proboszcza Stanisława Goca, czego nie zrobiły witkowskie siostry wywołując spore zamieszanie w parafii. – Gdybym wiedział, że przyjmując pod swój dach ludzi, którzy po kilku miesiącach dobroci i życzliwości dla nich wystawią mi taką opinię, nigdy bym tego nie zrobił. Płaciłem regularnie i moim zdaniem niemałe pieniądze, ponad trzy tysiące złotych. Mam na to dokumenty potwierdzające. Kościelny mógł także dorobić na ślubach i pogrzebach. Ponadto jak się dowiedziałem, pan Tadeusz pobierał pieniądze jeszcze z innych źródeł nie informując mnie o tym, ale w tym temacie nie chcę się wypowiadać. Dałem im szansę, o którą tak prosili. Niestety, okazało się, że pan Tadeusz nie spełnia moich wymogów pod każdym względem i nie tylko moim. Parafianie nie chcieli, żeby grał na pogrzebach, ślubach i uroczystościach w kościele. Do tego celu wynajmowali byłego organistę. Tak, pożyczyłem im pieniądze, bo liczyłem, że tak trzeba i z życzliwości. Chciałem pomóc, a wyszło jak zwykle. Ludzie w Witkowie już mnie osądzili, zresztą nie pierwszy raz. Razy przyjmuję z godnością jako ksiądz, jednak jako człowiek jestem już tymi oszczerstwami zmęczony. Próbowałem rozmawiać z siostrami, które tę burzę wywołały, obiecały wyprostować temat, jednak wiem, że niesmak i opinia pozostały – wyjaśnił ks. Stanisław Goc. Postanowiliśmy zapytać także w gnieźnieńskiej kurii o opinię. – Zgodnie z wyjaśnieniami przekazanymi kurii gnieźnieńskiej przez proboszcza parafii w Witkowie, ks. Stanisława Goca, umowa z kościelnym Tadeuszem K. została rozwiązana zgodnie z prawem. Rozwiązanie umowy było spowodowane tym, iż pan K. nie spełniał stawianych mu wymogów. Ksiądz proboszcz zapewnił kurię, że sprawa została ostatecznie załatwiona polubownie – poinformował ks. Zbigniew Przybylski, rzecznik prasowy gnieźnieńskiej kurii. Zwolniony kościelny nie chciał rozmawiać z mediami.
EWA SOCHA