Shadow

ZiP, czyli Zagrali i Pomogli. Starzy muzyczni kumple dla Bartka Labrenza

Zagrali i Poszli, Mesabi oraz Sound Army – trzy gnieźnieńskie zespoły muzyczne połączyły siły i pod dachem gnieźnieńskiego klubu muzycznego Młyn dały miłośnikom muzyki folkowej i rockowej solidną dawkę radości. Okazją do połączenia sił muzycznych przyjaciół były nie tylko więzi ich łączące, ale przede wszystkim możliwość wsparcia Bartka Labrenza – którego czekają skomplikowana operacja i specjalna orteza.
Dwudziestego stycznia klub muzyczny Młyn stał się swoistą mekką miłośników muzyki w wykonaniu zespołów z Gniezna. Trzy zespoły, trzy inne żywioły, ale jeden cel i jedna paczka znajomych i przyjaciół. Jak przyznaje Andrzej Janka z zespołu Zagrali i Poszli, wspólny koncert to ukłon w kierunku przyjaciół, swojego miasta i pokazania, że muzyka łączy. – Pomysłem moim i Darka Pajkerta było, żeby zgromadzić w Młynie naszych rówieśników, byśmy przypomnieli sobie stare lata 70., 80., kumpli z „Budulca”, z Winiar. Zespół Mesabi jest w formie po wieloletniej przerwie i namówiłem Darka, by zaczęli koncertować. Wychodzi im to świetnie – nie kryje radości. – My jako Zagrali i Poszli reaktywowaliśmy się już parę lat temu, koncertujemy regularnie, dopiero wróciliśmy z Irlandii. Gra dziś z nami także nowa kapela na gnieźnieńskim rynku Sound Army, aczkolwiek to są nam dobrze znani ludzie jak Rafał Purol, lider tej grupy, który wcześniej udzielał się w zespole „Nieporozumienie” wykonującym poezję śpiewaną. Dla nas tego wieczoru grają nowego, fajnego i alternatywnego rocka. Spotkanie muzycznych przyjaciół z Gniezna, czyli święto gnieźnieńskiego rocka i folku, stało się okazją, by podzielić się swoim sercem i wsparciem z potrzebującym mieszkańcem miasta. Koncert stał się więc dobrą okazją, by dochód z niego przeznaczyć na operację i rehabilitację Bartka Labrenza, który zmaga się z porażeniem mózgowym i małogłowiem. Jest już po operacji jednej nogi, czeka go teraz skomplikowana operacja drugiej, którą można wykonać w niemieckiej klinice, stąd koszt leczenia jest niebagatelny. – Robię wszystko co w mojej mocy, by jak najwięcej pieniążków dla niego uzbierać – mówi Joanna Lewandowska, wolontariuszka stowarzyszenia Żyrafa, które zbiórkę przeprowadzało. – Funkcjonuje już założona przeze mnie akcja pn. „Z bransoletką dla Bartusia”, gdzie ze sprzedaży każdej bransoletki 10 złotych przeznaczone jest właśnie dla niego – zachęca wolontariuszka.
Obecnie 13-letni Bartuś szykuje się do drugiej operacji nogi. –Aktualnie przechodzi bardzo intensywną rehabilitację, ponieważ pojawił się mały problem. Ma przykurcz w kolanie i nie może wyprostować nogi. Dostaliśmy termin na kolejną operację 10 marca, ale prawdopodobnie zostanie ona przesunięta, ponieważ terapeuci zalecają, by doprowadzić nóżkę do stanu umożliwiającego wyprostowanie jej – wyjaśnia Katarzyna Labrenz, mama Bartka. W trakcie koncertu było można oddać datek na rzecz Bartka do puszek, a chętni dodatkowych wrażeń poza muzycznymi, mogli wziąć udział w specjalnych licytacjach, których dochód oczywiście także wspomoże Bartka do stanięcia przez niego na własne nogi. (ak)