Shadow

Zmienne szczęście gnieźnieńskich hokeistów

W spotkaniu 4. kolejki rozgrywek Superligi hokeja na trawie mężczyzn zespół Startu 1954 Gniezno podejmował Wartę Poznań. Mecz rozegrany w sobotę, 3 października, na Stadionie im. Alfonsa Flinika w Gnieźnie był zacięty i wyrównany.

Zespół Warty wyraźnie postawił się wiceliderowi tabeli obejmując w 6 minucie prowadzenie. Goście egzekwowali karny strzał rożny, a  celnym pchnięciem popisał się Bartosz Zaworski pokonując Marcina Trzaskawkę, Trzy minuty  później mogło być 0:2, ale Zaworski uderzając bekhendem trafił tylko w słupek bramki gospodarzy. Gnieźnianie starali się odrobić straty, ale byli nieskuteczni.  Nie wykorzystali między innymi trzech „krótkich rogów”  W 21 minucie doprowadzili jednak do remisu. W sytuacji sam na sam z bramkarzem Warty znalazł się Szymon Cyprych, który minął Macieja Wieczorka  ładnym zwodem i skierował piłeczkę do pustej bramki. Do przerwy był więc remis 1:1.

Po zmianie stron gra była nadal wyrównana. W 38 minucie  Igor Pawlak dobił skutecznie piłeczkę po strzale Gracjana Jarzyńskiego i interwencji Macieja Wieczorka. Goście ambitnie walczyli jednak o doprowadzenie do remisu. Zwycięstwo startowców wisiało na włosku szczególnie w końcówce, kiedy grali w dziesiątkę po zielonej kartce dla Gracjana Jarzyńskiego. Ostatecznie jednak gospodarze utrzymali jednobramkową przewagę zwyciężając 2:1 i utrzymując pozycję wicelidera – niestety, nie na długo. W niedzielę gnieźnianie wyjechali do Torunia na zaległe spotkanie 1. kolejki  z tamtejszym Pomorzaninem. Niewiele brakowało, a do powtórzonego pojedynku ponownie by nie doszło. Na płycie boiska przy Szosie Chełmińskiej z powodu opadów deszczu pojawiły się kałuże. Ostatecznie jednak sędziowie zdecydowali o rozegraniu meczu. Te ekstremalne warunki wyraźnie promowały gospodarzy, którzy już do przerwy prowadzili 5:0 po trafieniach Michała Raciniewskiego, Artura Kościelskiego, Krystiana Sudoła, Krystiana Makowskiego i Wojciecha Rutkowskiego. Szczególnie bolesna dla startowców była końcówka drugiej kwarty, kiedy w ciągu dwóch minut stracili aż trzy bramki – w tym po jednej z rzutu karnego i z krótkiego rogu. Dwie minuty po zmianie stron Krystian Makowski podwyższył na 6:0.

Później gra wyrównała się. W 49 minucie gnieźnianie egzekwowali karny strzał rożny, a skuteczną dobitką bramkarza gospodarzy pokonał Mateusz Tomczak. Jak się okazało była to jednak tylko honorowa bramka zdobyta przez drużynę gnieźnieńską, a mecz zakończył się wygraną Pomorzanina 6:1. Dzięki temu torunianie przeskoczyli gnieźnian w ligowej tabeli awansując na pozycję wicelidera.
Porażki doznał też zespół Stelli Gniezno liderujący dotychczas w rozgrywkach I ligi. Gnieźnianie mając dodatkowo atut występu na własnym terenie byli faworytami tego spotkania. Tymczasem to goście, zawodnicy MKS Środa Wielkopolska dwie minuty przed zakończeniem pierwszej połowy objęli prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Karol Juskowiak. Gnieźnianie wyrównali na początku ostatniej kwarty dzięki trafieniu Michała Piechowiaka i wydawało się, że pójdą za ciosem. Tymczasem w 52 minucie Michał Dydymski zdobył drugą bramkę dla drużyny średzkiej ustalając wynik meczu na 1:2. 
        
W minionym tygodniu po dwa mecze rozegrały drużyny juniorów młodszych obu klubów. Startowcy pokonali AZS AWF Poznań 2:0 i przegrali z AZS Politechniką Poznańską 5:6, natomiast stelliści  przegrali z AZS PP 0:12 i Wartą Poznań 0:18. Juniorzy Startu pokonali natomiast AZS Politechnikę Poznańską 9:1.

RADOSŁAW KOSSAKOWSKI