Shadow

Znajdź pamiątki i informacje po swoich krewnych przebywających w obozach zagłady. Wyjątkowa wystawa w Gnieźnie

Prawie 900 osobistych przedmiotów Polaków wywiezionych i więzionych w niemieckich obozach koncentracyjnych ciągle czeka na odbiór przez ich rodziny. Arolsen Archives to największe na świecie archiwum, w którym zgromadzono dane o ofiarach nazizmu. To nie tylko wspomniane depozyty obozowe, więzienne i gett, ale przede wszystkim gigantyczny zbiór nazwisk i imion, który jest dostępny online w internecie. Dziś liczy aż 17,5 mln ofiar dyktatury. O ich losach opowiada objazdowa wystawa #StolenMemory, która na 2 tygodnie zawita do Gniezna. To szansa na poznanie wielkiego zbioru ludzkich historii i tragedii ich ciężkich losów, które się w tym archiwum mieszczą.
 Niemal każdy z nas w historii swojej rodziny lub osób nam bliskich znajdzie takie postacie, które dotknął okrutny los II wojny światowej. Część została wywieziona do obozów koncentracyjnych, była zamykana w więzieniach i gettach. Wielu z nich nie wróciło, a ci którzy wrócili – często mentalnie już „nie żyli” zaznając cierpień, głodu i tortur. Jednak niezbyt wielu z nas wie, że Arolsen Archives to potężna instytucja, która posiada ogromny zbiór dokumentów o ofiarach nazizmu. Znajdują się tu dokumenty z obozów koncentracyjnych, więzień i gett, ale także dotyczące pracy przymusowej czasu niemieckiego nazizmu, czy dalszych losów ludzi uwolnionych w 1945 roku. Częścią działalności archiwum jest kampania #StolenMemory, która ma na celu przekazanie osobistych przedmiotów więźniów obozów koncentracyjnych członkom ich rodzin. By dotrzeć do takich osób, po Europie jeżdżą cztery specjalne kontenery wystawiennicze, które swoimi informacjami i przykładami zwracają uwagę na możliwość przywrócenia tożsamości rodziny poprzez odzyskanie zrabowanych w czasie wojny przedmiotów ich przodków. – Mimo że mamy wakacje i lato, to jednak warto przystanąć, poświęcić chwilę, by wspomnieć i zastanowić się nad naszą przeszłością i naszych przodkach – mówi Ewa Przybylska, dyrektor Centrum Kultury „Scena to dziwna”, które będzie gościć wystawę. Inicjatywa, by właśnie do powiatu gnieźnieńskiego przyjechała kampania #StolenMemory wynikła po rozmowie redaktora Karola Soberskiego, prezesa Fundacji Historycznej „Przywracamy Pamięć”, z Romanem Wójcickim, wolontariuszem Arolsen Archives. To duże wyróżnienie, bowiem wystawa odwiedzi tylko 6 polskich lokalizacji.
*Poszukiwania rodziny Janusza Klinkowskiego*
**- To unikatowa wystawa, bo zobaczymy na niej rzeczy, które pozostały po więźniach, ale przede wszystkim mamy nadzieję, że zgłoszą się rodziny po pamiątki po jeńcach obozów koncentracyjnych. Cały czas trwają poszukiwania, by te pamiątki przekazywać w najlepsze ręce – mówi K. Soberski. Roman Wójcicki podkreśla, że zasoby archiwum są przeogromne. – To przede wszystkim karty obozowe. Dzięki tym dokumentom można prześledzić losy danej osoby – kiedy była aresztowana i przez jaką placówkę. Osoby z Gniezna i powiatu gnieźnieńskiego były aresztowane przez placówkę gestapo w Hochensalz (Inowrocławiu). Dzięki tym dokumentom wiemy, jakie losy im towarzyszyły i co przeżywali w obozach koncentracyjnych czy jenieckich. W jakich komandach byli, jakie mieli zawody – mówi wolontariusz archiwum. Jak wspomina, zaczął on interesować się pamiątkami zgromadzonymi przez Arolsen kilka lat temu. To rzeczy osobiste, jak zegarki, zdjęcia, obrączki, kolczyki, portfele czy lufki do papierosów. Tym tropem trafił na pamiątki po postaci z Gniezna. Mowa tu o Januszu Klinkowskim, mistrzu kominiarskim. Choć rodził się on w Berlinie w 1910 roku, to przeprowadził się z rodzicami do Gniezna, w którym wziął ślub z Teresą z domu Lipińską (ur. 24.11.1911 r.), córką Stefana i Antoniny Mańczak. Jak wyjaśnia Wójcicki, małżeństwo zamieszkało przy ul. Sienkiewicza 21. Dziś ten dom istnieje, ale jest zrujnowany i grozi zawaleniem. Do niedawna mieszkał w nim Tomasz Wincenty Rzepa, gnieźnieński poeta. Na etapie poszukiwań rodziny zmarłego Klinkowskiego (aresztowany trafił do obozu przejściowego w Szczeglinie k/Mogilna, potem osadzony w KL Dachau, KL Stutthof i KL Neuengamme; zmarł tuż po wyzwoleniu z wycieńczenia w szpitalu. Pochowany w Rotenburg/Wümme badacz odkrył, że bliscy ofiary nazizmu już nie żyją (żona i syn), a rodzina syna, który mieszkał jakiś czas w Częstochowie – odżegnuje się od schedy po nim i jego ojcu. – Przekazałem archiwum ustalenia mojego śledztwa. Sprawa więc zawisła w próżni, co zrobić z obozowymi pamiątkami po Klinkowskim – rozkłada ręce Wójcicki. Trwają poszukiwania dalszej rodziny.
 Jak mówi wolontariusz, w archiwum znajduje się jeszcze 2500 kopert z depozytami obozowymi, z czego 900 zidentyfikowano jako polskie. Reszta z nich nie jest opisana. – Nie wiemy do kogo te przedmioty należały. Przeszukiwałem te zasoby szukając pamiątek po swojej rodzinie. Niestety, po obrączkach nie da się tego dziś ustalić do kogo należały – mówi, ale dodaje, że udało mu się znaleźć rodzinę innego osadzonego – Adama Miary z miejscowości Pokoje k/Słupcy. – 70-75 lat od wyzwolenia obozów, córki i wnuki pana Miary – więźnia obozów, przeżywają takie emocje, że nawet mi się to udzieliło przez telefon. One płakały, a ja płakałem razem z nimi. Przekazałem, że po pań ojcu pozostały rzeczy osobiste. Adam Miara przeżył okupację i niewolę w obozie koncentracyjnym. Osiadł w Nysie i tam go pochowano – przybliża ten pozytywny efekt poszukiwań Roman Wójcicki.
 Czy będzie więcej takich historii? Pierwszy krok to odwiedzenie wystawy #StolenMemory i zapoznanie się z samą kampanią i jakie ona daje możliwości. Oficjalne otwarcie nastąpi 13 lipca na parkingu przy „eSTeDe” o godzinie 16. Będzie czynna do 1 sierpnia, w godzinach: poniedziałki od 8.00 do 16.00; wtorki od 8.00 do 18.00; środy od 8.00 do 18.00; czwartki od 8.00 do 18.00; piątki od 8.00 do 16.00. ALEKSANDER KARWOWSKI