Shadow

Znika zabytkowy komin wybudowany w latach 40. XX wieku.

Z ciekawością, ale też i z żalem trzemesznianie mogą oglądać rozbiórkę fabrycznego komina, który był częścią miejskiego krajobrazu od około 80 lat. Za pozwoleniem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i zgodnie z decyzją burmistrza Trzemeszna, Przedsiębiorstwo Przemysłu Ziemniaczanego w Trzemesznie prowadzi rozbiórkę komina, który prawdopodobnie został wybudowany około 1942 roku.
Jak można przeczytać na stronie internetowej PPZ Trzemeszno, Powstałe w roku 1883 Przedsiębiorstwo Przemysłu Ziemniaczanego „Trzemeszno” jest jednym z największych na polskim rynku producentów skrobi ziemniaczanej i paszowego białka ziemniaczanego. Wysokiej jakości produkty pozyskiwane z ziemniaków uprawianych na ekologicznych plantacjach, znajdują zbyt wśród największych odbiorców w kraju i na rynkach światowych. Początki dzisiejszej spółki, której jedynym udziałowcem jest Skarb Państwa, sięgają 1880 roku, kiedy ukończono w Trzemesznie budowę wytwórni pod nazwą Trockenstarke und Starke Syrup – Fabrik Akcien Geselhoft. Osiągała wówczas zdolność przerobową około 40 ton ziemniaków na dobę i zatrudniała 80 pracowników. Zakład rozbudowywał się i mechanizował. Uruchomiono w nim syropiarnię i karmelkownię. W roku 1890 firmę przejął Ditmar Manasse. Trzy lata później fabryka spłonęła. Odbudowana w ciągu dwóch lat została uruchomiona pod nazwą Krochmalnie w Niewolnie koło Trzemeszna. Do wybuchu drugiej wojny światowej zakład sukcesywnie rozbudowywał się i zmieniał właścicieli. W roku 1942 kupił go Peter von Wendorf, który krochmalnię przebudował i zmodernizował, wprowadzając nową technologię. To najprawdopodobniej wtedy powstał rozbierany dziś komin.
Z danych urzędowych wynika, że komin początkowo miał 62 metry wysokości. W latach 90. został częściowo rozebrany i jego wysokość zmniejszono do 51,4 m. Wnioskując o wykreślenie komina z ewidencji zabytków, Przedsiębiorstwo Przemysłu Ziemniaczanego uzasadniało to głównie złym stanem technicznym. Świadczy o tym m.in. pochylenie górnej części komina. Budowla jest w znacznej części skorodowana, została ona także osłabiona przez zawalenie się szamotowej okładziny, jaką komin był wyłożony wewnątrz. Jak napisano we wniosku: „Dalsza eksploatacja nie byłaby też możliwa z uwagi na aktualnie obowiązujące wymogi ochrony środowiska. Poza tym w żaden sposób komin nie jest już przydatny w przedsiębiorstwie, w którym obecnie funkcjonuje kotłownia gazowa. Jego pozostawianie  kolidowałoby natomiast z planami inwestycyjnymi firmy.” (kar)
Fot. Piotr Talaga