Znikająca historia miasta

Jest ich zaledwie kilka, a świadczą o długiej i wielokulturowej historii Gniezna. Mowa o napisach na elewacjach kamienic, które w różnych językach dawnych mieszkańców miasta, reklamowały produkty czy usługi. Kilka lat temu pojawił się pomysł zachowania tych dawnych reklam, jednak do dziś nie ma efektów tamtych zamierzeń.
Dawnych napisów, które oparły się malowaniom elewacji kamienic w Gnieźnie, jest kilka. Najwięcej na ulicy Cierpięgi. Ich wykonanie – czasem sprzed ponad stu lat – okazało się trwalsze, niż kolejne warstwy często kiepskiej jakości farb elewacyjnych, które odpadając, odkrywają to, co się pod nimi kryło. Napisy w języku niemieckim czy polskim, przyciągają oczy ciekawskich przechodniów oraz są powodem odwiedzin przez zainteresowanych historią. Tworzą też niesamowity klimat miejsca. O zachowanie napisów, które z dnia na dzień płowieją, apelował już na początku poprzedniej kadencji samorządu, ówczesny radny Maciej Elantkowski. Kilkakrotnie zwracał się on do miejskich urzędników o ratowanie tego świadectwa dziejów, np. poprzez zakrycie napisów szklanymi taflami chroniącymi, w dodatku z podświetleniem i krótką notą historyczną. Takie napisy mogłyby się stać kolejną atrakcją nawiązującą do hasła „Miasto Trzech Kultur”. Radni zasiadający wówczas w Komisji Promocji, Kultury i Turystyki z przychylnością odnieśli się do tego zagadnienia i również przyłączyli się do apelu radnego. Zainteresowanie tematem wykazali także urzędnicy. Wszystko zmierzało do pozytywnego rozstrzygnięcia, jednak mimo upływu lat, napisy dalej nie są w żaden sposób zabezpieczone i wyróżnione. – Wymieniane przez radnych w poprzedniej kadencji napisy są usytuowane w większości na prywatnych kamienicach – zauważa poproszona o komentarz Anna Dzionek, rzecznik Urzędu Miejskiego. – Ich właściciele w większości nie byli zainteresowani podjęciem tej inicjatywy – dodaje, jednak nie informuje, jakie propozycje dla kamieniczników wystosowało miasto i czy były one dla nich zachęcające. – Niewykluczone, że w przyszłości wrócimy do tematu – dodaje A. Dzionek.
Rozczarowania brakiem efektów w tej sprawie nie kryje ówczesny radny wnioskodawca, Maciej Elantkowski. – To przykre, że ta sprawa została całkowicie zaniedbana – podkreśla. – Pan prezydent podobno zaczynał kilka lat temu rozmowy z zarządcami i właścicielami budynków, na których tego typu zabytkowe napisy zachowały się do dziś. Niestety, żadnych efektów tych rozmów nie było widać wtedy i tak pozostało do teraz. Przed końcem kadencji próbowałem jeszcze tę sprawę poruszać, ale było to rzucanie grochem o ścianę. Myślę, że tak będzie dalej – kto by się przecież przejmował historią w Gnieźnie? – pyta wyraźnie rozgoryczony M. Elantkowski.
Niemal wiekowe napisy spoglądają niemo na przechodniów i zmieniające się miasto. Czy pozostaną namacalnym dowodem czasów minionych i kolejnym świadectwem historii Gniezna, czy jednak czeka je nieuchronne zniknięcie, jak wielu innych świadectw historii, które opuściły nas przez zwykłe zaniechanie? ALEKSANDER KARWOWSKI