Znikający PKS Gniezno. Firma tnie połączenia, a pasażerowie klną na przystankach

Sytuacja gnieźnieńskiego PKS jest co raz bardziej dramatyczna. Spółka tnie nierentowne kursy, samorządy nie chcą dopłacać firmie, a pasażerom w oczy zagląda widmo wykluczenia komunikacyjnego i odcięcie od świata. W dodatku firma wniosła o ogłoszenie upadłości. Co zatem czeka pasażerów w 2019 roku?
Gdy do wsi nie dojeżdża autobus PKS, mieszkańcom pozostaje tylko samochód lub rower. Niestety, taka sytuacja dotyka coraz więcej mieszkańców powiatu gnieźnieńskiego i wrzesińskiego, gdzie kursy tnie komunikacyjna spółka z Gniezna. Starsi mieszkańcy zostają praktycznie zamknięci w swoich miejscowościach, bez szans dostępu do urzędu, ośrodka zdrowia czy apteki. To komunikacyjne wykluczenie społeczności ze wsi i mniejszych miejscowości, których codzienność jest uzależniona od usług świadczonych w większych ośrodkach miejskich. Łącznikiem między nimi jest w większości przypadków komunikacja autobusowa – prywatni przewoźnicy i spółki PKS. Jedni i drudzy tną kursy. Jak podkreślają, nie stać ich na dopłacanie do nierentownych kursów i wożenie pustych autobusów. Efekt? Rezygnacja części społeczeństwa z leczenia czy edukacji, brak poprawy komfortu życia. Nie każdy może sobie pozwolić na zakup samochodu – często jedynego środka transportu, który pozwala wydostać się z miejscowości. Obecna sytuacja z PKS dotyka prawie całego kraju. Jak wylicza portal gazeta.pl, obecnie likwiduje lub ogranicza połączenia 13 spółek PKS w Polsce, jednak tylko jedna na zachodzie Polski – PKS Gniezno. Kolejne komunikaty gnieźnieńskiej spółki są coraz bardziej przygnębiające. Dziewiętnastego grudnia 2018 r. spółka poinformowała, że w związku z feriami zimowymi, nie sprzedaje biletów miesięcznych na styczeń 2019 r. Zawieszane są także kursy. Ostatnio z rozkładu jazdy spadło ich 13 – najwięcej w kierunku Kłecka i Kiszkowa. Co więcej, PKS zawiesza całkowicie komunikację regularną w dniach 12-27 stycznia z powodu przerwy szkolnej. Przez okres dwóch tygodni powiat gnieźnieński i wrzesiński staną się białą plamą w Polsce pod względem dostępu ludzi do środków transportu zbiorowego. Część kursów obsługiwać będą prywatni przewoźnicy ale i oni nie dotrą wszędzie, kierując się interesem ekonomicznym. W dodatku PKS informuje, że rok 2019 będzie rokiem podwyżek cen biletów. „Wzrost cen spowodowany jest brakiem dofinansowania komunikacji przez Gminy” – skarży się zarząd spółki w komunikacie. – Nawet nie chce się tego komentować, bo na usta cisną się przekleństwa. Tak nas traktują! – słyszę na pustawym dworcu PKS w Gnieźnie od mieszkańca Rybna. Nie bez znaczenia dla kondycji finansowej PKS stało się reaktywowanie regularnych przewozów pasażerskich na linii kolejowej między Gnieznem, Wrześnią i Jarocinem. Tutaj przewoźnik autobusowy nie wytrzymał konkurencji Kolei Wielkopolskich. Kolejarze dostosowują rozkład jazdy do wymagań społeczności lokalnych, np. uczniów, czego brak w PKS. Na stacje kolejowe podjeżdżają zmodernizowane i czyste tabory, PKS dysponuje taborem starym i powolnym. Efekt? Likwidacja kolejnych połączeń w kierunku Wrześni. Obecnie gnieźnieński PKS jest jednym z niewielu w Polsce, którego właścicielem jest skarb państwa. Mimo to spółka jeszcze we wrześniu ubiegłego roku zwróciła się do Sądu Rejonowego Poznań – Stare Miasto z wnioskiem o ogłoszenie upadłości. Obecnie trwa postępowanie w tej sprawie, a spółka ma tymczasowego nadzorcę sądowego. Dotychczas Ministerstwo Infrastruktury nie wykazało woli naprawy sytuacji spółki, nie kwapią się do tego też lokalne samorządy. Dla nich spółka to studnia bez dna, która środki publiczne przejada. Nikt także nie planuje przejęcia firmy ze względu na przestarzałość jej taboru. Wcześniej takie plany miała Września, jednak od jakiegoś czasu o tym temacie się w ratuszu nie rozmawia. O sytuacji spółki świadczy także fakt jej zadłużenia. W październiku ubiegłego roku do wielu instytucji dotarły wezwania jednego z wierzycieli spółki, któremu PKS ma być winien prawie 2 miliony złotych za dostawy oleju napędowego. Jak czytamy w piśmie, PKS nie płaci firmie od lipca 2017 roku, a zadłużenie względem firmy paliwowej cały czas rośnie. Jak podkreślane jest w dokumencie, niespłacanie przez PKS należności wpływa negatywnie na płynność finansową firmy. Czy jest szansa na rozwiązanie patowej sytuacji i stabilny powrót autobusów PKS Gniezno na drogi dwóch powiatów? Jak informuje redakcję portalu gazeta.pl Ministerstwo Infrastruktury – w rządzie pojawił się pomysł przekazania spółek przewozowych marszałkom województw, jednak nie nastąpi to przed 2022 rokiem. PKS Gniezno tak długiego czasu nie ma i potrzebuje ratunku natychmiast, tylko kiedy on nadejdzie i czy w ogóle nadejdzie? ALEKSANDER KARWOWSKI